Gdy wkraczamy na drogę rozwoju duchowego, zaczynamy dostrzegać, że pod powierzchnią materialnego życia ukryte są skarby, o których większość osób nie ma pojęcia. Wraz z naszym zrozumieniem, rośnie też współczucie dla innych. Widzimy, że ludzkie cierpienie często nie jest konieczne, gdyż wynika z niewiedzy. Wtedy też pragniemy podzielić się ze światem naszymi odkryciami i doświadczeniami, które tak pomogły nam samym. Niekiedy nawet zyskujemy poczucie misji, by budzić innych ze snu. Zanim jednak pochopnie przystąpimy do tego zadania, warto zastanowić się nad kilkoma kwestiami.

Dlaczego zależy ci na budzeniu innych?

Jest wiele przyczyn prowadzących do zainteresowania rozwojem duchowym.

Najczęściej zwracamy się ku duchowości z powodu rozczarowania materialną rzeczywistością.

Zdajemy sobie sprawę, że matrix, czyli postrzegany zmysłowo świat, nie jest w stanie uśmierzyć naszego bólu egzystencjalnego, a prawda o życiu tkwi gdzieś głębiej.

Aby ją odkryć, zaczynamy modlić się, medytować, czytać książki lub oglądać filmy o tematyce duchowej.

Z czasem wszystkie sfery naszego życia ulegają transformacji.

Rzecz w tym, że zło nadal istnieje, a bliscy nam ludzie wciąż zmagają się ze swoimi problemami.

Widząc to, ulegamy pokusie, by rozszerzyć swoje przebudzenie również na innych.

Wierzymy, że to, co pomogło nam, z pewnością uszczęśliwi także resztę świata.

Często nasze starania przybierają formę nawracania na dobrą (w naszym mniemaniu) drogę.

Możemy więc wygłaszać pouczające monologi o zaletach weganizmu, jogi czy medytacji lub krytykować innych za pewne “szkodliwe” zachowania.

Zamiast usilnie zmieniać ludzi, po to, by stali się bardziej przebudzeni, zastanówmy się, dlaczego jest to dla nas tak ważne.

 

proces-przebudzenia.jpg
fot.123rf.com

 

Zdarza się, że oprócz empatii i szczerej chęci niesienia pomocy, do głosu dochodzą także inne pobudki.

Być może to nasze ego stara się zaistnieć pod nową postacią – oświeconego, mentora czy nauczyciela.

Chęć przebudzenia ludzi bywa także wskazówką, że nie do końca akceptujemy ich takimi, jacy są, razem z ich wadami i słabościami.

Zanim więc zaczniemy budzić innych, szczerze przyjrzyjmy się sobie i swoim intencjom.

Nie ma recepty na przebudzenie

W naszych staraniach budzenia innych warto zachować pewną pokorę.

Przede wszystkim powinniśmy zdać sobie sprawę, że nie ma jednej drogi prowadzącej do przebudzenia.

Każdy człowiek otrzymuje takie doświadczenia, które w danym momencie są dla niego właściwe i konieczne.

To, co pomogło nam (np. medytacja), niekoniecznie pomoże drugiej osobie.

Nie starajmy się na siłę ingerować w ludzkie życie i narzucać swojego światopoglądu.

Choć bezdomny alkoholik wydaje się daleki od przebudzenia, być może jest to właśnie jego ścieżka duchowego wzrostu.

Pogódźmy się również z tym, że niektórzy ludzie po prostu nie są gotowi na wyjście z matrixu.

 

matrix-proces-przebudzenia.jpg
fot.123rf.com

 

Nasze próby “oświecenia” ich nie tylko nie przyniosą spodziewanego rezultatu, ale dodatkowo mogą obrócić się przeciwko nam.

Mechanizmy obronne osób pogrążonych w głębokim śnie są bardzo silne.

Słowa prawdy, choćby wyłożone w prosty i przekonujący sposób, nie są w stanie przebić tego muru.

W najlepszym przypadku zostaną one po prostu zignorowane, jednak mogą także sprowokować atak.

Co zatem robić?

Czytając to, można odnieść wrażenie, że nie mamy najmniejszego wpływu na przebudzenie innych.

Nic bardziej mylnego.

Uważam, że przebudzenie pojedynczego człowieka ma moc budzenia całej ludzkości, ponieważ to, co zachodzi we Wszechświecie, nie dzieje się w odosobnieniu i oddziałuje na każdy jego element.

 

proces-przebudzenie-wake-up.jpg
fot.123rf.com

 

Nasz wpływ na przebudzenie innych dokonuje się jednak z innego poziomu, którego nie sposób objąć umysłem.

Nie oznacza to również, że nie należy nic robić i biernie przyglądać się ludzkiemu cierpieniu.

Przede wszystkim, zacznijmy od siebie.

Jeżeli sami będziemy żyli w połączeniu ze Źródłem, wówczas nasza osoba zacznie emanować czymś, co przyciągnie innych.

Wtedy też odkryjemy w sobie kreatywność.

Pisząc, malując, tworząc, staniemy się przekaźnikiem Prawdy.

Słowa i czyny nabiorą zupełnie innej jakości.

Nie będą ukierunkowane na zmianę kogokolwiek, osiągnięcie czegoś czy wywieranie pożądanego wpływu, a mimo to ich moc sprawcza wzrośnie.

Ludzie, którzy mają w sobie gotowość do przebudzenia, w niewyjaśniony sposób znajdą się na naszej drodze i ujrzą prawdę w tym, co mówimy i robimy.

Proces budzenia będzie odbywał się naturalnie, na głębszym i subtelnym poziomie.

Aby więc skutecznie wspierać proces przebudzenia u ludzi, nie staraj się ich zmieniać.

Skup się na sobie, a Wszechświat dostosuje się do tej przemiany, zsyłając ci twórcze pomysły i odpowiednie osoby.

Jeśli twoje życie będzie zgodne z prawdą, staniesz się jej namacalnym dowodem.

To, co mówisz lub robisz, nabierze autentycznej siły, którą zarazisz i odmienisz innych.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.