Seksedukacja dzieci, np. w Niemczech jest tematem coraz częstszych protestów rodziców, które dziwnym trafem są tłumione przez media, władzę i środowiska LGBT. Obowiązkowe „zajęcia z seksu” w przedszkolu, nauka masturbacji, promowanie wszelkich praktyk i dewiacji seksualnych ze szczególnym naciskiem na kontakty poza heteroseksualne – to tylko niektóre budzące szok kwestie seksualizacji niemieckich dzieci. Problem w tym, że szkolna dyktatura seksu grozi całej Unii Europejskiej, w tym także Polsce.

Seksualizacja dzieci trwa

Uświadamianiem rodziców, nauczycieli, pedagogów itp. w kwestii seksualizacji dzieci, szeroko zajęła się wiceprezes Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci, socjolog Magdalena Czarnik, która kładzie duży nacisk na deprawacyjny charakter ideologii gender.

Zwraca uwagę na fakt, że rewolucja seksualna trwa we wszystkich krajach Unii Europejskiej oraz w krajach członkowskich ONZ.

Seksualna edukacja zmierza jednak w niebezpiecznym kierunku, ponieważ na Zachodzie od najmłodszych pokoleń wprowadza się zajęcia z oswajania dzieci z praktykami seksualnymi oraz homoseksualizmem.

homoseksualizm.jpg
Promowanie homoseksualizmu foto.123rf.com

Jako przykład takiej demoralizującej praktyki, pani Czarnik podaje Niemcy, gdzie edukacja seksualna prowadzona jest od lat 60. ubiegłego wieku.

Wiceprezes Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci, nie jest jednak jedyną socjolożką, która zwraca uwagę na ten problem.

O wstrząsającej edukacji seksualnej niemieckich dzieci, a nawet wręcz „dyktaturze seksu” pisze socjolog Joanna Bątkiewicz-Brożek w swojej książce – Rewolucja genderowa. Nowa ideologia seksualności.

Pranie mózgu i dyktatura seksu

W Niemczech edukacja seksualna najpierw została wprowadzona na lekcjach biologii.

Niby nic – podstawy, jakie każdy z nas zna ze szkoły.

Jednak, kiedy w krajach zachodnich nastąpiła rewolucja młodego pokolenia 1968, zaczęło się zacieranie tożsamości seksualnej między kobietą i mężczyzną.

Wtedy też na Zachodzie zaczęto nauczać o seksie już od przedszkola, zwracając uwagę na perwersje seksualne, pochwalając takie praktyki, kwestionując tożsamość płciową i różnice między płciami.

Niestety okazuje się, że międzynarodowe organizacje takie jak np. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) pochwalają ten proces i są za dalszym promowaniem „dyktatury seksu”.

W Standardach wychowania seksualnego w Europie autorstwa właśnie WHO czytamy, że już dzieci w wieku od 0 do 4 lat mają być seksualnie edukowane.

prezerwatywa.jpg
foto.123rf.com

W ich przypadku nauka ta ma krążyć wokół pytań tematu: Moje ciało należy do mnie, co daje przyjemność?.

Dla dzieci „starszych”, czyli od 4 do 6 lat przewidziano temat: Masturbacja we wczesnym dzieciństwie. Relacje jednopłciowe. Różne koncepcje rodziny. Rozmowa na tematy seksualne.

Dzieci do 9 r.ż. muszą wiedzieć wszystko o seksie w mediach, chorobach wenerycznych, stosunku płciowym, autostymulacji, nadużyciach i antykoncepcji.

Z kolei młodzież do 15 r.ż. będzie musiała się zmierzyć z tematami takimi jak płeć biologiczna, gender, ochrona przed wirusem HIV, korzyści z masturbacji i seksu analnego.

W całym zapisie nie ma żadnego punktu dotyczącego roli i ważności związków heteroseksualnych oraz zakładaniu rodziny.

Niemiecka pedagogika różnorodności seksualnych

Cel ćwiczenia: przeciwdziałanie zbyt wąskiemu rozumieniu pojęcia seksualności.

Uczniowie zostają zachęceni przez nauczyciela do przeprowadzenia tzw. burzy mózgów – wypisywania na macie ściennej wszystkich pojęć i określeń na praktyki seksualne. Zachęcani są, by wyzbyć się wszelkich oporów i wymieniać też te określenia, które pozornie wydawać się mogą obrzydliwe, perwersyjne lub zakazane.

[…] W następnej kolejności uczestnicy tworzą mniejsze grupki i wymyślają galaktyczne praktyki seksualne, jakich jeszcze nie było na tej ziemi. Zastanawiają się, kto z kim, kiedy i gdzie może uprawiać seks i jakie środki pomocnicze przy tym zastosuje.

Grupy otrzymują przeróżne przebrania, […] galaktyczne seks-zabawki, […] wymyślane i inscenizowane erotyczne utwory muzyczne.

Tak oto prezentuje się fragment podręcznika prof. Elisabeth Tuider z Kassel, członkini GPS (Towarzystwa Pedagogiki Seksualnej), która wraz z Uwe Sielertem (przewodniczącym GSP) wydała książkę pt. Przyszłość pedagogiki seksualnej oraz z kolegami opracowała temat w słynnym podręczniku pt. Pedagogika seksualna różnorodności.

Podręcznik ma nakład 3000 egzemplarzy i jest przeznaczony dla niemieckich pedagogów seksualnych.

Autorzy przedstawiają nauczycielom-instruktorom praktyczne metody nauczania seksualnego dzieci od najmłodszych pokoleń.

Przy tym promują seksualną różnorodność.

Uczą np. o wszystkich miejscach, w które można wsadzić penisa.

Dzieci powinny także inscenizować w rytm ulubionej muzyki praktyki seksualne, o których zawsze marzyły lub opowiadać o ulubionej pozycji seksualnej.

Promowane są także sprawdziany wiedzy i seks-quizy.

Przykładowo dzieci do 12 r.ż. mają udzielić odpowiedzi na pytania z sex-quizu typu wyjaśnij skrót SM (sadomasochizm), wyjaśnij pojęcie dildo, burdel, gang-bang lub swinger-club.

Zadania ze szkolnego podręcznika obejmują także polecenia typu: Wymień pięć miejsc, gdzie można kupić prezerwatywy albo Zmodernizuj dom publiczny, aby przedstawiciele wszelkich orientacji seksualnych mogli w nim zostać dobrze obsłużeni.

Wstrząsające zabawy

Wśród edukacji seksualnej niemieckie ministerstwo edukacji przewidziało także miejsce na „zabawę”, zwłaszcza wśród przedszkolaków i młodszych uczniów.

W przedszkolu maluchy mogą korzystać z książeczki ABC małego ciała. Leksykon dla dziewczynek i chłopców, która uczy nie tylko anatomii narządów płciowych, ale także zachęca do ich używania w celu zaspokajania własnych potrzeb seksualnych:

 Dotykanie jąder może być rozkoszne i piękne.

 Łechtaczka znajduje się z przodu pomiędzy małymi wargami sromowymi. Dotykanie łechtaczki może dostarczyć wiele rozkoszy.

 Prezerwatywy można kupić w różnych kolorach, rozmiarach i gustach smakowych. Dzięki nim można zapobiegać ciąży, uniknąć zarażenia się chorobami.

Bycie lesbijką jest dla niektórych ludzi niezwyczajne, ale to jest zupełnie normalne. Tak jak można mieć ochotę na czekoladę, tak samo kobiety i mężczyźni mogą mieć ochotę na seks z samym sobą.

Wśród praktycznych ćwiczeń dla przedszkolaków przewidziano także zabawę pt. Znawca pup.

Podczas tego ćwiczenia dzieci zdejmują majtki i wypinają swoje pupy.

Jedno z nich ma macać pupy innych, wąchać je i na tej podstawie określić, do kogo należy dana pupa.

Następnie dzieci biegają na czworaka po podłodze i wzajemnie jak pieski obwąchują swoje nagie pupy, uwalniając gazy w twarz dziecku, które ja akurat wącha.

Dla dzieci starszy, dziesięcioletnich przewidziano praktyczną naukę masażu erotycznego, a dla dwunastolatków podstawy seksu w czasie miesiączki uzupełnione o seks grupowy, oralny i analny.

To tylko niektóre z szokujących zabaw i ćwiczeń przewidzianych w ramach seksualizacji dzieci w Niemczech.

Nie tylko Niemcy…

Polskie socjolożki podkreślają, że problem destrukcyjnej seksedukacji nie dotyczy tylko niemieckich dzieci.

Przykładowo w szwajcarskiej szkole w Bazylei w edukacji seksualnej najmłodszym dzieciom jako pomoce dydaktyczne służy drewniany penis i wagina z gąbki.

W brytyjskich szkołach promuje się pakiet Szkoła podstawowa seksu i związków, z którego uczniowie mogą nauczyć się różnych pozycji seksualnych oraz znaleźć wyjaśnienie, że to nic dziwnego, że chłopcy interesują się chłopcami.

Z kolei w Holandii w książkach dla pięciolatków wyjaśniane jest, dlaczego mama ma biust lub jaką drogę przebywa sperma.

Pornografia i szerzenie dewiacji seksualnych sieje wielkie spustoszenie w psychice i umysłach dojrzewających dzieci.

Promowanie takiej seksualnej „dowolności” rozszerza się na całą Europę, także i na Polskę, gdzie ciągle przeprowadza się szkolenia dla tzw. edukatorów seksualnych.

Rodzice oraz rada pedagogiczna szkoły powinna zwracać szczególną uwagę na treści, jakich w kwestii seksu naucza się polskie dzieci.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.