Profesor Ernest Muldaszew znany rosyjski okulista i wielki uczony o światowej renomie na podstawie geometrii oka wyjaśnił, skąd pochodzi ludzkość. Pomogły mu w tym cztery ekspedycje w Himalaje i do Tybetu. Na swojej drodze spotkał ludzi, którzy pozwolili mu zgłębić tajniki poprzednich cywilizacji. Swoje doświadczenia opisał w kilku książkach, m.in. „Od kogo pochodzimy?”.

Okulistyczne odkrycia

Profesor Muldaszew jeden z największych rosyjskich autorytetów w okulistyce wraz ze swoim zespołem postanowił wykonać zdjęcia oczu ludziom wszystkich 35 znanych ras, ze wszystkich zakątków świata i na postawie analizy danych z zakresu geometrii oka, wyjaśnić pochodzenie ludzkości.

Ustalono, że rogówka oka o kształcie klepsydry u wszystkich ludzi na kuli ziemskiej ma taką samą wielkość, a dzięki pewnym zależnościom o charakterze geometrycznym można dokonać rekonstrukcji całej głowy człowieka, określić jego narodowość oraz diagnozować choroby psychiczne i fizyczne.

Dalsze analizy ostatecznie wykazały, że ludzkość rozwinęła się ze wspólnego pnia, z genów praprzodków, których źródła należy poszukiwać w Tybecie.

Tajemnicze oczy

Do takich wniosków przyczyniło się zdjęcie tybetańskiego mnicha w gazecie, którą ktoś przyniósł do laboratorium profesora.

Okazało się, że oczy mnicha są takie same jak te wyodrębnione przez zespół naukowców i uznane za charakterystyczne dla przodków całej ludzkiej populacji.

Zaintrygowany tym odkryciem Muldaszew postanowił poszukać w tym głębszego sensu.

Jeden z przyjaciół profesora, który przebywał w Tybecie, opowiedział mu o tym, że każda tamtejsza świątynia na szczycie przed wejściem ma namalowane ogromne, przedziwne, nieludzkie oczy.

 

tybet-świątynia-oczy-pochodzenie-ludzkości.jpg
Świątynia w Katmandu Tybet fot.123rf.com

 

Lamowie tybetańscy pytani o ten wizerunek albo unikali odpowiedzi i zmieniali temat, albo twierdzili, że są to oczy Buddy.

Takie wyjaśnienie jednak go nie usatysfakcjonowało, dlatego też postanowił wysłać do laboratorium profesora Muldaszewa zdjęcie tajemniczych oczu.

Tam poddano je obróbce komputerowej, dzięki której wyłoniono portret bardzo dziwnego „człowieka”.

Do końca nikt nie potrafił określić, co to za istota.

Wielu naukowców wręcz kpiło ze stworzonego obrazu.

Mimo wszystko Muldaszew wierzył w jego autentyczność i uważał, że skrywa on niezwykłą tajemnicę, być może klucz do początków ludzkości i wiecznego odradzania się życia.

Tybetańska przygoda

Zainspirowany zagadką o starożytnym, nieznanym praprzodku człowieka, postanowił szukać jej rozwiązania u źródła, czyli w Tybecie.

Profesor wierzył, że to właśnie tam odnajdzie odpowiedź na wszelkie intrygujące człowieka tematy takie jak telepatia, umiejętność przenoszenia przedmiotów siłą umysłu i nieśmiertelność.

Niestety spotykani podczas wyprawy tybetańscy mędrcy nie chcieli się dzielić swoją wiedzą z obcymi przybyszami z północy.

Sukces ekspedycji uratował jednak wydruk portretu niezwykłej istoty, której obraz Muldaszew opracował na podstawie zdjęcia oczu z tybetańskiej świątyni.

 

tybet-świątynia-oczy-pochodzenie-ludzkości.jpg
Tybet fot.123rf.com

 

Przeor tybetańskiego klasztoru, który ujrzał tę fotografię, był wstrząśnięty.

Chciał dowiedzieć się, skąd przybysze wzięli ten portret.

Profesor opowiedział historię jego powstania oraz wspomniał o swojej teorii, według której właśnie tak wyglądali nasi starożytni przodkowie.

To, co usłyszał później od mnicha, nadało prawdziwy sens jego domniemaniom…

Nieznana przeszłość

Miliony lat temu, jeszcze na długo przed pojawieniem się człowieka, istniało wiele cywilizacji.

Bardzo wysocy, mający po 10-12 metrów wzrostu Lemurianie oraz 6-7 metrowi Atlanci.

Lemurianie byli najbardziej zaawansowani pod względem postępu technologicznego.

Jedni i drudzy byli bardzo silni, mieli nieskończoną moc i energię, którą pobierali dzięki tzw. trzeciemu oku.

 

trzecie-oko-szyszynka.jpg
Trzecie oko fot.123rf.com

 

Potrafili zmieniać bieg czasu oraz wpływać na grawitację.

Swą energię wykorzystywali także na zewnątrz, w świecie materii, co przyczyniło się do ich wyginięcia, ponieważ mogli ją wykorzystywać tylko w wewnętrznym świecie poznawania samego siebie.

Ta opowieść tybetańskiego mnicha dała profesorowi jasno do zrozumienia, czyje oczy widnieją na szczytach świątyń w Tybecie.

Dzięki komputerowej rekonstrukcji twarzy Muldaszew przedstawił światu oblicze przedstawiciela poprzedniej cywilizacji.

W swoich publikacjach profesor twierdzi, że odnalazł legendarne Miasto Bogów i wejście do Cudownej Szambali.

Odkrył, że w rzeczywistości góra Kailash jest gigantyczną piramidą, śladem pozostawionym przez starożytne cywilizacje.

Widział olbrzymie Zwierciadła Czasu, które mogą przyspieszać lub zwalniać jego bieg.

W Himalajach odkrył jeziora z martwą i żywą wodą.

Był w jaskini, w której do dziś żyją tajemnicze istoty i oczekują na przebudzenie ludzkości.

Wszystko to wydaje się niezwykłe, nieco bajkowe.

Warto jednak wiedzieć, że według tybetańskich wierzeń prawdziwa, starożytna wiedza nie otwiera się przed każdym.

Dociera tylko do tych, którzy głęboko w nią wierzą, którzy chcą i mogą ją usłyszeć.

Najwidoczniej tym razem otworzyła swe wrota przed profesorem Muldaszewem, by uświadomić ludzkość, że jej początki miały miejsce w Tybecie…

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.