Wróżki z Cottingley – ta historia wydarzyła się… – no właśnie ciśnie się na usta, by powiedzieć naprawdę, ale niestety to, w co uwierzył nawet autor Sherlocka Holmesa, okazało się wielką mistyfikacją. Poznajcie szczegóły jednego z największych oszustw XX wieku.

Fotografie wróżek

Był rok 1917, kiedy dziewięcioletnia Frances Griffiths i jej matka przybyły z Afryki do miejscowości Cottingley w Anglii, by zamieszkać tam wraz z szesnastoletnią kuzynką Elsie Wright i jej matką Frances.

Dziewczynki często bawiły się razem w pobliżu potoku.

Ich matki były zawsze zirytowane, kiedy wracały do domu z mokrymi stopami i umoczonymi w wodzie ubraniami.

Pewnego lipcowego dnia, chcąc uniknąć kary za przebywanie w zakazanym miejscu, kuzynki opowiedziały matkom historię o wróżkach latających nad potokiem.

Poprosiły nawet ojca Elise, zapalonego fotografa-amatora, o pożyczenie im aparatu fotograficznego, którym mogłyby na zdjęciach uwiecznić spotkanie z wróżkami.

I tak kilka dni później z płytki fotograficznej aparatu typu Midg wywołano pierwsze zdjęcie, na którym przed siedzącą za krzakiem Frances, tańczyły cztery wróżki.

wróżki-cottingley.jpg
Wróżki z Cottingley (źródło: internet)

Dwa miesiące później dziewczynki ponownie pożyczyły aparat i tym razem wykonały zdjęcie, na którym siedząca na trawie Elise podawała rękę gnomowi.

wróżki-cottingley.jpg
Wróżki z Cottingley (źródło: internet)

Oszukać „Sherlocka Holmesa”

Zdania na temat wiarygodności zdjęć wśród najbliższej rodziny dziewczynek były podzielone.

Ojciec Elise uważał, że zostały one sfałszowane, a matki dziewczynek wierzyły w ich oryginalność.

Po raz pierwszy fotografie wróżek z Cottingley pokazano szerszej publiczności w 1919 roku, po tym, jak matka Elsie uczestnicząca w spotkaniu Towarzystwa Teozoficznego w Bradford, na koniec wykładu o „życiu wróżek” upubliczniła zdjęcia wykonane przez córkę i jej kuzynkę.

Całą sprawą zainteresował się wybitny członek Towarzystwa – Edward Gardner.

To właśnie on wysłał odbitki wraz z oryginalnymi negatywami do Harolda Snellinga, eksperta fotografii.

Ten po wnikliwej analizie wydał opinię, że zdjęcia są prawdziwe i nie noszą żadnych śladów manipulacji ich wyglądem.

Taka informacja była nie lada gratką dla Gardnera, który postanowił wykorzystywać odbitki zdjęć podczas swoich wykładów.

wróżki-cottingley.jpg
Wróżki z Cottingley (źródło: internet)

Równocześnie sprawą wróżek z Cottingley zainteresował się szkocki pisarz, lekarz, wolnomularz, spirytysta oraz autor powieści i opowiadań kryminalnych o Sherlocku Holmesie – sir Arthur Conan Doyle, któremu zlecono napisanie artykułu na temat wróżek ze zdjęć.

Zanim jednak Conan Doyle napisał zlecony mu przez „The Strand Magazine” artykuł, wysłał fotografie do profesjonalnej ekspertyzy.

Wszystkie opinie biegłych z różnych prestiżowych firm fotograficznych nie były w stanie podać jednoznacznych dowodów na sfałszowanie zdjęć.

Dlatego też podekscytowany autor Sherlocka Holmesa, dodatkowo zafascynowany światem pozaziemskim, w fotografiach wykonanych przez dwie przeciętne dziewczynki z niezamożnych rodzin widział dowód na istnienie komunikacji między światem duchowym a materialnym.

Nowe zdjęcia – nowe dowody

W lipcu 1920 roku Edward Gardner na prośbę swojego przyjaciela Conana Doyle’a pojechał do Cottingley wraz z dwoma aparatami Kodak Cameo i 24 płytami fotograficznymi, by prosić dziewczynki o wykonanie nowej partii zdjęć z wróżkami.

Frances i Elsie udały się nad potok i dostarczyły kilka nowych zdjęć wróżek.

wróżki-cottingley.jpg
Wróżki z Cottingley (źródło: internet)

Zebrany materiał został opublikowany w 1920 roku w grudniowym numerze „The Strand”.

Artykuł Conana Doyle’a o nadzwyczajnym spotkaniu dwóch dziewczynek z wróżkami wywołał niemałą burzę wśród opinii publicznej.

wróżki-cottingley.jpg
Wróżki z Cottingley (źródło: internet)

Dociekano prawdy, próbowano ustalić, czy aby na pewno fotografie są prawdziwe.

W sierpniu 1921 roku Edward Gardner ponownie odwiedził Cottingley, ale tym razem w towarzystwie jasnowidza Geoffreya Hodsona.

Przywiózł ze sobą również aparat, ale Frances i Elise zmęczone całą sprawą odmówiły wykonania zdjęć i rozmowy na ten temat.

I chociaż nie było „twardych” dowodów na istnienie wróżek, to i tak jasnowidz w swoich notatkach z obserwacji w Cottingley napisał, że wszędzie widział latające wróżki.

Wróżki z Cottingley – prawda wychodzi na jaw

Zainteresowanie sprawą wróżek z Cottingley z roku na rok malało.

Elise i Frances wkońcu stały się dojrzałymi kobietami, wyszły za mąż i wyjechały za granicę.

Temat powrócił w latach 70. XX wieku, kiedy to w wywiadzie opublikowanym na łamach gazety „Daily Express” Elsie przyznała, że wróżki mogły być jedynie „wytworem jej wyobraźni”.

W kolejnych wywiadach udzielanych do prasy i telewizji kuzynki zgadzały się z tym, że racjonalnie myślący człowiek nie widzi wróżek, ale zgodnie też zaprzeczały temu, jakoby zdjęcia były sfabrykowane.

Dopiero w 1983 roku w artykule opublikowanym w czasopiśmie „The Unexplained” Frances i Elsie przyznały, że co prawda widziały tańczące wróżki nad potokiem, lecz nigdy nie uwieczniły ich na żadnym zdjęciu, a upublicznione fotografie zostały sfałszowane.

Elsie, która była uzdolniona plastycznie, skopiowała ilustracje wróżek z książki dla dzieci i następnie wycięła figurki z kartonu, wsparła je szpilkami do kapeluszy i w ten sposób stworzyła rekwizyty do zdjęć.

Kuzynki twierdziły, że nigdy nie myślały o tak wielkim oszustwie, chciały tylko przez chwilę dobrze się zabawić, ale fakt, że w sprawę zamieszał się autor Sherlocka Holmesa, sprawił, że pogubiły się w swym kłamstwie i musiały w nim trwać jak najdłużej.

A ci, co chcieli wierzyć w prawdziwość tej historii, po prostu na swój sposób w nią uwierzyli.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach