Wygoda. Każdy ją lubi, każdy chce czuć się dobrze, i w zasadzie – nieustannie szukamy sposobów, by sobie życie ułatwić. W tym celu wymyślamy rozwiązania, które sprawiają, że urządzenia i maszyny wykonują za nas wiele zadań. Ot, niby to wszystko jest dla nas naturalne, bo przecież chodzi o oszczędność czas.

Dzięki tak prostym mechanizmom, możemy szybko utrzeć ciasto, zrobić kogel mogel lub przemieszczać się samochodem w wiele miejsc. Wszystko dla przyspieszenia pewnych procesów, czyli oszczędności czasu i naszej wygody.

Tylko czy te pozorne ułatwienia, nie są dla nas przypadkiem czymś w rodzaju kuli u nogi? Czy w ten sposób samych siebie nie skazujemy na istotnie większe niewygody, niż to, co zwykliśmy sądzić – oznaką rozwoju jest?

Wszystko zależy od perspektywy, z której spojrzymy na to zagadnienie: czy będziemy rozważać świat w obecnej formie, czy świat w którym myśl Człowieka wciąż pracowała poprawnie?

Pierwsze ujęcie to dzisiejszy obraz życia, który sprawia, że auto jest czymś przydatnym, a często nawet koniecznym. Ludzie przemieszczają się do i z pracy, jeżdżą do sklepów, albo podróżują w różne miejsca, odwiedzając je.

korki uliczne

W takim wariancie patrzymy na samochody jak na wybawienie nas od trudów jeżdżenia autobusami lub chodzenia – tym bardziej, że warunki atmosferyczne mogą być przecież różne.

W innej formie, kiedy Ludzie mieli swoje majątki ziemskie, auto stawało się czymś dodatkowym. Czymś, co mogło, ale nie musiało stać przed domem.

Owszem, może czasem warto byłoby pojechać w jakieś miejsce, ale zapewne stanowiło to tylko kilka dni w roku (teraz auto może przez kilka dni w roku NIE jeździ).

Ogólnie jednak – Człowiek, mając wszystko co jest mu do życia potrzebne, będąc samowystarczalnym na każdym poziomie, nie musiał nieustannie jeździć po wszelkie artykuły, bez których obecne życie praktycznie nie jest możliwe.

I oczywiście nie chodzi o negowanie istnienia samochodów (niech każdy Człowiek ma wszystko, co najlepsze), ale o zrozumienie tego, jaka jest cena wygody.

Wszystkie pozorne ułatwienia w naszym życiu, wymagają od nas ciągłej uwagi. Ot, taki samochód na przykład – raz kupiony, wcale nie rozwiązuje wszelkich problemów.

To, że już jest, wiąże się również z wieloma kosztami utrzymania, a do samego przemieszczania się nim – potrzeba nakładów finansowych. To właśnie jest ceną, jaką przychodzi płacić całej ludzkości za to, co wygodą zwykliśmy nazywać.

Słyszałem kiedyś słowa, które wypowiedział pewien Człowiek zajmujący się obserwacją społeczeństwa. Zapytał on: czy ludzie zdają sobie sprawę z tego, że za każdą rzecz płacą obecnie swoim życiem?

No właśnie – wszelkie rzeczy sztucznie wytworzone przez Człowieka, zawierają w sobie jedną wadliwą myśl – taką mianowicie, że nieustannie ‘pożerają’ energię. Ciągle trzeba je naprawiać, poprawiać, dawać im nowe życie, po prostu zajmować się nimi.

A na to wszystko Człowiek musi poświęcić swoje życie – zarabiając na utrzymanie wszystkich sprzętów, ale i swój czas im oddając.

Myślę, że większość ludzie dostrzega wygodę w postaci zakupionych rzeczy. I oczywiście, że są one potrzebne!

Ale w tym właśnie rzecz, że kiedy Człowiek odłączył się on Natury i przestał na swojej Przestrzeni mieć wszystko, co do życia niezbędne (a i znacznie więcej), to te rzeczy stały się potrzebne. W innym razie, byłyby ewentualnym dodatkiem, a nie koniecznością.

Koniecznością, która wymaga od Człowieka płacenia ogromnej ceny – czasu i energii życiowej, potrzebnej do ich utrzymania.

Owocnych rozważań Drodzy Czytelnicy,
Andrzej Tomicki

⇒ Czytaj także: inne teksty tego autora TUTAJ

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.