Jesteś na tym świecie – wiesz co jest możliwe, a co nie. Dostałeś ogrom wiedzy, dzięki której potrafisz liczyć, wiesz czym są czasowniki, a może nawet umiesz wymienić wszystkie rzeki Azji.

Pytanie tylko: po co ci ta wiedza i co możesz z nią zrobić?

Być może da Ci to jakąś przewagę w programie „Jeden z dziesięciu” albo w trakcie rozwiązywania krzyżówek, poza tym jednak niewielki z tego pożytek.

Jeśli chodzi o wiedzę ‘jak żyć’ – nadal jesteśmy jak noworodki, które ciągle płaczą, by ktoś się nimi zajął.

Nadszedł czas, byś zrozumiał, że wszystko czego doświadczyłeś w systemie edukacji i szkolnictwa, miało tylko jeden cel – stworzyć z ciebie posłusznego, myślącego jednotorowo bio-robota.

Stłamszono Twą prawdziwą Istotę, odebrano marzenia, zmuszono, byś myślał wg klucza rozwiązań.

Wszystko jest podane – a twoim zadaniem jest powtarzać, powtarzać, powtarzać… dzięki temu oduczono cię myślenia krytycznego, a system premiowania tych, którzy NAJLEPIEJ POWTARZAJĄ – utwierdził cię w przekonaniu, że to jest dobre i ważne.

Nie dostaniesz przecież piątki, jeżeli powiesz do nauczyciela, że Edison nie wynalazł żarówki, a jedynie ukradł komuś patent – nie zgadza się to z programem nauczania, czyli z tym, co system oficjalnie dopuszcza do Ciebie, jako naukę.

Co więcej – nie tylko nie możesz dostać dobrej oceny, ale nauczyciel nie może Ci jej przyznać.

Program nauczania takiej opcji nie przewiduje.

Każdy chce dobrze żyć, więc dla świętego spokoju – cóż, lepiej przemilczeć pewne tematy, i robić to, co trzeba.

Czyli wracamy do powtarzania – najpierw powtarza prezydent, potem minister, potem kolejni urzędnicy, nauczyciele, aż dochodzimy do ostatniego ogniwa, czyli Ciebie.

Ty dostajesz wiedzę zaaprobowaną przez wszystkie szczeble edukacyjnej machiny, którą przecież kręcimy wszyscy razem – będąc tam, zasilając to energią i potakująco kiwając głowami.

Potem rodzą się nasze dzieci i dla świętego spokoju, znów oddajemy wolność naszych (i ich myśli) komuś, kto powiedział, że tak dla wszystkich jest lepiej.

Wyłączono nam myślenie… poprawka – my wyłączyliśmy sobie myślenie, bo gdy widzieliśmy co się dzieje z nami (i wszystkimi dookoła) cierpienie było zbyt duże.

Mechanizm radzenia sobie z rzeczywistością założył, że pewnych rzeczy lepiej nie widzieć, bo może dzięki temu, zyskamy tak pożądany przecież ‘święty spokój’.

Oduczyliśmy się widzieć, myśleć i czuć – to przecież tak popularne u skazanych, którzy wiedzą, że jakoś muszą przetrwać okres więzienia.

My też, siedząc w szkolnych ławkach, bez swobody poruszania, bez decydowania o sobie, bez samostanowienia co, gdzie i kiedy – potulnie zamknęliśmy się w sobie, by jakoś przeżyć straszne męki, zafundowane nam przez kochający system.

Czas uwolnić swój umysł, porzucić kajdany, którymi daliśmy się spętać!

Czas powstać i tworzyć nowy świat… a droga ku temu nie wiedzie przez barykady i walkę z okrzykiem na ustach.

Drogą i rozwiązaniem jesteśmy my – każdy nasz wybór, każda decyzja może albo wspierać stary system, albo budować nowy.

Czas uświadomić sobie, że tak długo, jak żyjemy w strachu, jak żywimy nienawiść – do siebie, innych ludzi czy samego systemu, tak długo dajemy mu pożywkę.

Skupmy się na radości tworzenia, na miłości do siebie i bliźnich, na tym, by łączyć się z ludźmi i wspólnie kreować nowy świat, bo to zasila piękny świat, który na nasz czeka.

Zawsze istnieją dwie strony: ciemna i jasna – pytanie, którą chcesz zasilać, bo tylko to ma znaczenie.

Jak powiedział Morfeusz w filmie Matrix:

Próbuję uwolnić twój umysł, Neo. Ale mogę wskazać ci tylko drzwi.

Sam musisz przez nie przejść.

Przejdźmy więc, wybierając tworzenie – ty i ja, i wszyscy razem.

Andrzej Tomicki

www.globtrek.pl

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach