Obecnie stajemy przed wyborem możliwości i ogromem potencjałów, które nam się otwierają. Nigdy rządzący tym światem nie przyczynili się do zmian na lepsze. To zawsze zwykli ludzie, wymuszali zmiany na świecie. Wszelkie rewolucje zaczynały się od nieznanych jednostek, które swym uporem i być może przeznaczeniem, zapalały innych do działania. To my jesteśmy fundamentem tego systemu i to od nas zależy, jak będzie wyglądał świat.

Idąc swoją drogą, uzmysłowiłem sobie, że wszystko jest możliwe.

Nauczyłem się żyć poza systemem.

Poszedłem drogą wielkich mistrzów i wyzbyłem się wszystkiego, co posiadałem.

Porozdawałem rzeczy i stałem się dzięki temu wolny.

Nauczyłem się bezgranicznie ufać i pozwoliłem się prowadzić sile wyższej albo swojemu “jam jest”, które nie jest moim ciałem, myślami i emocjami.

To wszystko pozwoliło mi lepiej zrozumieć prawa wszechświata oraz prawa systemowe.

Wyznaczyłem sobie nowe priorytety oraz nadałem zupełnie nowy kierunek swojemu życiu.

Zacząłem żyć inaczej i głośno o tym mówić.

Byłem ignorowany, wyśmiewany, poniżany, jednak szedłem dalej przed siebie.

Nie ukrywam, nie było łatwo, jednak byłbym gotów przejść jeszcze raz tę samą drogę.

Zacząłem żyć po swojemu, przede wszystkim ceniąc sobie swoją wolność.

Dbanie o naturę stało się dla mnie ważniejsze od zarabiania pieniędzy.

Pomagając ludziom, otrzymuje największą zapłatę, jaką można otrzymać.

Ich wdzięczność i miłość.

Czy trzeba coś więcej?

Niestety trzeba, ponieważ choć nauczyłem się żyć bez pieniędzy, to nie jest łatwo w obecnym systemie.

To wywołuje we mnie największą frustrację.

Nie potrafię pójść dzisiaj do pracy i pracować jak większość ludzi z kilku powodów.

Świadomość tego, że dzisiaj niemalże każda praca jest bezcelowa i przyczynia się do niszczenia ziemi, powoduje we mnie ogromny opór.

Życie według czasu systemowego, czyli tego zegarkowego i kalendarzowego, sprawia, że błyskawicznie tracę energię.

Wykonując polecenia i widząc, jak to wszystko jest niezorganizowane, najprościej w świecie łapie mnie wkurw.

Tak samo założenie firmy nie wchodzi w grę, bo każda czynność, którą miałbym wykonywać po to, żeby zarabiać na niej pieniądze, jest dla mnie stratą czasu.

W ten sposób szukałem bardzo długo sposobu, żeby zorganizować sobie jakoś życie i działać w zgodzie z samym sobą.

Pisanie tej książki dało mi małą nadzieję na ustabilizowanie swojego życia i działanie dalej na rzecz szerzenia świadomości i ratowania ziemi.

Przede wszystkim dlatego, że to, co robię, nie koliduje z moim stylem życia.

Możliwość dzielenia się z ludźmi swoimi przeżyciami daje mi poczucie, że to wszystko, co stało się, miało swój sens i nie poszło na marne.

Choć mógłbym dalej żyć na ulicy, ponieważ nie jest to dla mnie niczym strasznym, a wręcz jest to dla mnie jak wakacje, to nie chcę, ponieważ w ten sposób nic więcej nie zdziałam i już więcej nic się nie nauczę.

W tej chwili potrzebuję Waszego wsparcia, abym dalej mógł dzielić się swoimi przeżyciami i wspierać ludzi, którzy obecnie są w trudnej sytuacji.

To, co zaprezentowałem w tej książce, jest wstępem do mojej historii, do mojego zrozumienia dla innych ludzi i do posiadanych przeze mnie możliwości.

Pieniądze traktuję jak narzędzie, które pozwolą mi żyć inaczej i budować nowy, lepszy świat.

Tak jak bez młotka i gwoździ nie można zbudować domu, tak bez pieniędzy nie da się stworzyć nowej rzeczywistości.

Proces zmian trwa od bardzo dawna i jeszcze będzie trwał kilka lat, jednak aktualnie stajemy u progu czegoś wielkiego, czegoś, co było zapowiadane przez proroków i mistyków.

Społeczeństwo zaczyna się budzić.

Coraz więcej energii dopływa do ziemi i zmiany, których obecnie jesteśmy świadkami i które zachodzą, są nie do zatrzymania.

Autor: Adrian Jaroszewski

MANIFEST PRZEBUDZONEGO CZŁOWIEKA – CZĘŚĆ IX (SENS ŻYCIA)

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.