Brak lub zahamowania autoekspresji oraz brak autentycznej bliskości mogą prowadzić do silnego wyczerpania lub ograniczenia sił życiowych, zwłaszcza gdy przez dłuższy czas przebywaliśmy z osobami narcystycznymi, absorbującymi, intruzywnymi, które wchodziły w nasze pole energetyczne i całkowicie go zagarniały i/lub usiłowały kontrolować całą naszą ekspresję, a także wciąż nadawały komunikaty emocjonalne lub różnego rodzaju bodźce, a my sami nie mieliśmy w ogóle przestrzeni na to, aby wyrazić siebie, swoje emocje, uczucia, swoje przekonania, swoje prawdziwe potrzeby. 

Autentyczna autoekspresja daje siłę i przynosi radość nam i innym, którzy są na nas otwarci.

To przepływ życia.

Nie mam tu na myśli jedynie słów, lecz wszelkiego rodzaju ruch, oddech… wszelkiego rodzaju przepływ energetyczny jest formą ekspresji życia.

Bez przepływu twardniejemy, gnuśniejemy, umieramy wewnętrznie.

Małe dziecko czy zwierzę, cały czas autentycznie i prawdziwie wyrażają siebie.

Dlatego istoty te są tak naelektryzowane życiem.

A my co?

Kołki w tyłku, gule w gardle, jak zapadnięte do środka kratery.

Fałszywa skromność, kompleksy, strach przed oceną ze strony innych, przed odrzuceniem, a często także poczucie, że nie ma sensu się wyrażać, bo i tak nikt nie zobaczy, nie usłyszy, nie zrozumie…. (lub nawet, że nie można się wyrażać)..

W środku ogromne uczucie bezsensu życia i izolacji, bo bez autentycznej ekspresji i komunikacji nigdy nie czujemy tak naprawdę, że żyjemy ani że się z drugim człowiekiem rzeczywiście spotykamy, że nas widzi i czuje.

Tego potrzebujemy

Nie jest prawdą to, co głoszą, że szczęście jest tylko i wyłącznie w Tobie.

Bo nie ma tylko Ciebie.

Jesteśmy wszyscy ze sobą połączeni i tworzymy jeden wspólny organizm, nieustannie oddziałując na siebie i możemy tu z siebie nawzajem “korzystać“, po to siebie tu mamy, po to Jeden przyjął formę wielu.

Możemy i tak naprawdę głęboko pragniemy nieść sobie nawzajem radość, dzielić to życie ze sobą, cieszyć się z niego RAZEM.

Pole innych ludzi nieustannie wymienia się z Twoim, nieustannie coś Ci daje, a Twoje daje im.

Potrzebujemy siebie nawzajem

I nie ma w tym nic złego, nic czego nie należałoby się wstydzić, czy przekraczać, wbrew temu, co wmawiają Ci wirusy mentalne.

Tak nazywam programy separacyjne chowające się pod piórkami duchowości i transcendecji, a które wmawiają Ci, że nie wolno Ci niczego ani nikogo potrzebować, ani pragnąć, gdyż jest to źródłem cierpienia.

Nonsens!

Potrzebujemy siebie nawzajem, a pragnienia i ich realizowanie są świętymi przejawami naszej duszy i jedności.

Tak, na pewnym poziomie wszystko już jest i tak, JESTEŚMY już wszystkim, ale w swojej bezkresności i paradoksalności nie tylko JESTEŚMY, lecz także SIĘ STAJEMY.

Nieustannie łączymy w sobie bycie ze stawaniem się.

Tworzymy razem jeden wspólny organizm

Nie ma czegoś takiego jak Ty jeden sam, niezależny od innych.

Niezależność jest kolejnym wirusem mentalnym.

Nikt tutaj nie jest niezależny.

Wszyscy ludzie, istoty i rośliny tworzą z Tobą jeden krajobraz, który karmi się nawzajem.

Wszystko tu potrzebuje Twojej autentycznej ekspresji.

Abyśmy mogli wszyscy rozkwitać, potrzebujemy się autentycznie wyrażać, a tylko gdy będziemy się autentycznie wyrażać, możemy się prawdziwie spotkać.

To właśnie wtedy rozpuścimy iluzję separacji i oddzielenia od Źródła.

Poczujemy bowiem, że jesteśmy wszyscy jako Jedno w wielu przejawach.

autor: Divya Shivya

część I tutaj

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką oznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.