Banki są złe. Niby to wiemy, niby o tym mówimy, ale większość z nas wzrusza ramionami i oddaje im swe oszczędności. Niektórzy twierdzą, że banki są złem koniecznym, a inni, że świadczą swe usługi ogółowi społeczeństwa. Owszem, robią to, ale wyłudzając pieniądze i czas (= życie) od swoich klientów.

Pieniądze to potęga

Pieniądz jest dziś środkiem wymiany, który zastąpił dawny handel wymienny: towar za towar.

Szybko więc pieniądze stały się potęgą z wielką siłą mnożenia bogactwa.

Sytuację tę chętnie zaczęły wykorzystywać powstające banki i bankierzy.

Co można dziś powiedzieć o ludziach, którzy dziwnym zrządzeniem losu wykorzystali taką moc.

Po pierwsze, ich dążenia kierowały się do tego, by stali się bogaci ponad to, co ktokolwiek mógłby sobie kiedykolwiek wyobrazić.

Po drugie osiągnięte bogactwo wykorzystują, by panować nad rządami i innymi instytucjami społeczeństwa.

Bankierzy i banki szybko zaczęli finansować świat, w którym żyjemy, oferując różne formy pożyczek i lokaty kapitału.

bankierzy-pieniądze.jpg
foto.shutterstock.com

Ze względu na ogromne bogactwo, które zdobyli, stali się również zakulisowymi brokerami władzy, którzy pociągają za sznurki w tym teatrze świata.

Ludzie myślą o historii świata jako o wzajemnym oddziaływaniu i zderzeniu narodów, ale prawdziwa historia naszego świata została zorganizowana przez kartele bankowe w pogoni za bogactwem i władzą.

Nigdy nie przeczytasz tego w podręczniku, ponieważ bankierzy działają w tajemnicy za zamkniętymi drzwiami i nic, co robią w tym zakresie, nie jest udokumentowane.

Czy cena płacona przez społeczeństwo za ich usługi jest tego warta? Odpowiedź na to pytanie brzmi: nie.

Dlaczego banki są złe?

Duża część problemu z samym bankiem polega na tym, że jak każda korporacja jest to konstrukcja umożliwiająca rozłożenie odpowiedzialności.

Niemożliwe jest pociągnięcie jakiegokolwiek pracownika do odpowiedzialności za wszystkie zbrodnie i grzechy banku wobec władzy i ludzi.

Od dyrektora generalnego i prezesa po kasjera i ochroniarza – wszyscy mogą wskazywać na kogoś, kto przerzuci winę na kogoś innego – to taka ich „wewnętrzna polityka”.

Rozproszenie odpowiedzialności jest nieodłącznie związane z pojęciem nowoczesnego banku korporacyjnego, który z założenia ma „pomagać” w rozwoju i usprawnianiu bieżącej działalności przedsiębiorstw, między innymi produktami i usługami z zakresu zarządzania środkami finansowymi, finansowania handlu i obsługi transakcji handlowych oraz finansowania działalności bieżącej i inwestycyjnej.

Inne klasy szkód wyrządzonych przez banki są nieodłącznie związane z ideą gromadzenia pieniędzy, ich przechowywania, wypłacania i pobierania odsetek (najczęściej od naszej ciężko zarobionej gotówki).

Standardowa doktryna marksistowska utrzymuje, że praca jest jedyną prawdziwą wartością, kapitał jest akumulacją siły roboczej.

To tylko część prawdy, bo kapitał stanowi także agregację zasobów i ziemi.

Sama praca jest właściwie podzielona na stworzenie i trud, dlatego kapitał jest sumą stworzenia, trudu, zasobów i ziemi.

Oczywiście banki ułatwiają wymianę wartości, w szczególności dając wielką moc tym, którzy posiadają kapitał.

Co najgorsze, dają największą moc tym, którzy nie posiadają nawet prawdziwego kapitału, ale jedynie pieniądze – abstrakcję kapitału.

Banki umożliwiają bogatym pozostawanie bogatymi bez inwestowania jakiejkolwiek siły roboczej – i wzbogacanie się.

Ponieważ nie można wygenerować prawdziwego bogactwa bez pracy, banki muszą kraść od innych, aby dawać bogatym.

Innymi słowy, banki promują program okradania przeciętnego Kowalskiego.

Bankierska lichwa

Kiedy ktoś pożycza pieniądze z banku, w rzeczywistości sam bank niczego mu nie pożycza.

Zamiast tego bank robi jedynie zapis księgowy na rachunku pożyczkobiorcy w odniesieniu do pożyczonej kwoty, a to kosztuje jedynie czas, jaki zajął bankowi dokonanie zapisu.

Zapis księgowy ma wartość tylko dlatego, że osoby zaangażowane uważają, że tak jest, i pomimo tego podstępu kredytobiorca jest zobowiązany do przekazania bankowi, w prawdziwych pieniądzach, pierwotnej kwoty pożyczki wraz z odsetkami.

Po tym wszystkim wynik netto tej transakcji jest taki, że pożyczkobiorca, w wartości rzeczywistej, otrzymuje pożyczoną kwotę pomniejszoną o odsetki, a bank otrzymuje, w wartości rzeczywistej, pożyczoną kwotę powiększoną o odsetki.

To jest absurdalne!

Dlaczego ktokolwiek miałby czerpać ogromne zyski od innych ludzi praktycznie za nic nierobienie?

Nikt nie powinien nic zyskiwać i dlatego lichwa w pewnym momencie została uznana za przestępstwo.

Oczywistym problemem jest to, że pieniądze wypłacane bankowi ponad odsetki stanowią nadzwyczajny zysk i jako takie powinny zostać przekazane stronie trzeciej lub innej instytucji kontrolującej.

bank-umowa.jpg
foto.shutterstock.com

Zarobione odsetki stanowią wystarczającą rekompensatę za wydanie i obsługę kredytu przez banki, więc to wszystko, co powinny być w stanie zachować.

Żadna osoba prywatna ani instytucja nie powinna mieć prawa do trzymania pieniędzy, które stworzyli w sumie z powietrza, ustanawiając kredyt na koncie.

Tylko całe społeczeństwo za pośrednictwem rządu powinno czerpać tę korzyść.

Tymczasem brak rządowego umiaru i nadzoru, zamienia obywateli w ekonomicznych niewolników banków.

Ponadto sam rząd zachęca, by większość bogactwa narodu, stworzonego przez przedsiębiorstwa i ciężką pracę obywateli, trafiła w ręce bankierów, którzy „doskonale wiedzą”, co z nimi zrobić.

Dlaczego? Dlatego, że nad pieniędzmi trzymanymi w rękach obywateli nie ma kontroli, ale już nad zapisami cyfrowymi w systemie bankowym można ją sprawować i jeszcze na tym zarobić (czyt. odsetki).

W szponach kontroli

Gdy bank będzie już fizycznie w posiadaniu twoich pieniędzy, stanie się ich właścicielem i będzie mógł je kontrolować w dowolny sposób, który uzna za odpowiedni.

Zasadniczo, kiedy nie trzymasz w dłoniach namacalnej gotówki, to jej nie masz.

Nieprawda? To zastanów się nad tym, ile razy banki zmieniają swoje zasady wpłat / wypłat, aby powstrzymać klientów przed opróżnianiem rachunków?!

Ile opłat pobierają za wypłacenie większej gotówki w siedzibie banku?!

Cyfrowy zapis środków pieniężnych jest większy niż fizyczna gotówka przechowywana przez banki, bo jest to ich plan mający na celu powstrzymanie klienta od „ucieczki z bankowych usług”.

Coraz więcej słyszy się o nieprzyjemnych sytuacjach, które potykają osoby pobierające gotówkę z bankomatu.

Przydzielona kwota dziennego limitu zmniejszyła się w niektórych bankach, zmuszając w ten sposób klienta do wejścia do oddziału i wyciągnięcia potrzebnej kwoty z kasy banku.

W tym momencie, według anonimowych informatorów, klient zostaje zaproszony na indywidualną rozmowę w celu uzyskania odpowiedzi na pytania, dlaczego chce wypłacić taką sumę gotówki, co kupuje za gotówkę, dlaczego nie decyduje się na użycie karty debetowej lub innej formy transakcji cyfrowej, aby dokonać zakupu.

Te pytania są nie tylko natrętne, ale także nielegalne.

To właśnie szpony kontroli banku nad „naszymi” środkami zgromadzonymi na koncie.

Potwierdza się wspomniana wcześniej zasada: jeśli nie trzymasz w dłoniach namacalnej gotówki, to jej nie masz…

⇒ Czytaj także: FINANSOWE REWOLUCJE, CZYLI JAK MINISTER FINANSÓW CHCE OKRAŚĆ POLAKÓW Z WOLNOŚCI!

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.