BRUD EMOCJONALNY Z DZIECIŃSTWA – Odkrywamy Zakryte
BRUD EMOCJONALNY Z DZIECIŃSTWA

Chcemy idealnego życia. Pięknego, czystego, miłego, radosnego, kolorowego. Chcemy stworzyć dom idealny, relacje idealne, życie idealne. A to często wciąż uciekanie przed brudem, który zaznaliśmy w dzieciństwie. Niechęć do powrotu do dawnych wspomnień. Tworzymy więc nowy, idealny świat, który w niczym ma może przypominać tego starego.

Jak stworzyć „nowy” dom, ale nie na „starych” zasadach?

Jedynie zauważając stare emocje, które wciąż w nas tkwią.

Niczym brud, niczym bagno, którym jesteśmy oklejeni.

Bagno, z którego pochodzimy.

I nie chcemy się do tego przyznać.

Nie nazywamy rzeczy po imieniu.

Nie widzimy więc emocji, w jakich tkwimy.

Jeśli w dzieciństwie rodzina oblepiona była zakłamaniem, o rzeczach trudnych się nie mówiło, nie nazywało, omijało, uśmiechało, przypudrowywało, to dziecko wyrasta bez świadomości, kim jest, czym jest to, co widzi, czego ma bronić, co czuć i za czym iść.

Targają nim emocje, których SAM NIE ROZUMIE. Jednego dnia uśmiecha się, drugiego oblepiają go takie myśli, które kierują go na skraj rozpaczy lub doprowadzają do słów, lub decyzji, których później żałuje.

Wychodzimy z rodzinnych pieleszy niczym z bagna, które ścieka z naszych butów, spodni, kurtki i czapki.

I nawet tego nie widzimy.

Nie wiemy, co nami targa.

Co nami rządzi.

Dlaczego czujemy się tak, jak się czujemy.

Dlaczego mamy takie, a nie inne myśli.

Dlaczego tak reagujemy?

Na to, co inni robią, mówią, jak wyglądają.

Nieświadomość rządzi. Niczym bagno, oblepiające nasze ciało.

Ale uśmiechamy się.

Śmiejemy się. Włączamy kabaret w TV.

Włączamy śmieszne kotki.

Dobry serial na Netflixie.

To trochę podobne do filmu „Nie patrz w górę” – coś się niby dzieje, ale lepiej uznać, że problemu nie ma.

Czym różni się to od baroku, gdzie zapudrowywano brud na twarzy, perfumowano nieprzyjemny zapach ciała czy wybijano pchły złotym młoteczkiem?

Albo opuszczano pałac, bo lepiej go opuścić niż posprzątać we własnym domu?

Czy na pewno żyjemy w „lepszych” czasach?

Czy to również nie takie samo budowanie wizerunku zewnętrznego, zamiast wziąć się za siebie i wykonać pracę wewnętrzną?

Jakie uczucia nie były dozwolone w dzieciństwie?

Czy mogłeś się swobodnie wyrażać?

Mówić to, co chciałeś?

Czy mogłeś sprzeciwić się ojcu?

Czy miałeś czułą opiekę swojej mamy?

Przytulenie w chwilach trudu, słabości?

Czy widziana była Twoja samotność?

Czy widziane były Twoje emocje, z jakimś się mierzysz?

Czy widziane były Twoje potrzeby?

Czy może jednak częściej słyszałeś „nic się nie stało„, „nie płacz„, „to nic takiego„?

Czy rodzice rozmawiali z tobą o emocjach, które właśnie przeżywałeś?

Czy ojciec Cię wspierał, czy z Tobą rywalizował?

Czy ciotki, które przychodziły do domu, widziały Cię, były przy Tobie wsparciem i oparciem, czy jedynie rzucały Ci na powitanie jajko-niespodziankę, a kolejne 3 h maglowały o Krystynie, Bożenie i Jadwidze?

Widząc jedynie podnietę w swojej opowieści?

Czy mały człowiek był w ogóle widziany?

Jak inny, ważny dorosły?

Czy po prostu wrzucony do żłobka, jak worek kartofli, by na początku z zadziwieniem, a później już z bierną akceptacją znosić rozłąkę, samotność, rywalizację, bezsens i smutek?

Czy człowiek widziany był w szkole, czy też miał spełnić wymagania i zasady systemu, dopasowując się do zasad — w systemie kar i nagród – „Piątka, brawo. Dwója — nie akceptujemy cię”.

Nieświadomy swoich emocji Człowiek, wrzucony w system oświaty (nieskierowany na Człowieka, a realizację własnych celów), tworzy karykaturę, oderwaną od własnego głębokiego czucia.

Osobę niewiedzącą gdzie są jego granice, uśmiechającą się, zamiast się nie zgadzać, dającą się przekraczać na każdym kroku.

Upijającą się netflixem, alkoholem, youtubem, śmiesznymi kotkami, nagim ciałem, strzelaniną, polityką, c0vvidem, itd.

Osobą walczącą, na każdym kroku, ziejąca ogniem, niemogąca już wytrzymać z własnymi emocjami i uciekająca w używki, spotkania, sporty.

Co nami rządzi?

Ukryte emocje.

Nie nazwane emocje.

Brud, przed którym uciekamy.

Bagno, którego nie chcemy zobaczyć.

Niby chcemy fajnie i pięknie, ale „kurrr… znowu Ta/Ten” zabiera nam radość z życia…

„To wszystko przez…” (tu wklej dowolny, zewnętrzny bodziec — osobę, teorie, okoliczności).

Niby dziś jest plan na pięknie, ale jakoś nie czuję się najlepiej…

Nie wiemy nawet, co czujemy.

Mamy to nieponazywane.

I tak oblepieni idziemy do drugiego. Z nadzieją, że on przyniesie nam szczęście.

Jeśli najpierw nie zobaczymy, jakim my SAMI filtrem patrzymy na świat, jakimi okularami patrzymy na innych, to wszędzie widzieć będziemy tych złych, tych winowajców, tych po drugiej stronie, „przez których tak się czuję”, „tak jest źle”.

W myśl zasady – „Ja jestem doskonały i świat były piękny, gdyby tylko nie…”

Zobacz jakim filtrem patrzysz na innych.

Zobacz, jakimi EMOCJAMI patrzysz na innych.

Zobacz jakie emocje targają Tobą na co dzień.

Jeśli na co dzień nie odczuwasz głębokiego spokoju i radości z niej wypływającej, to znaczy, że targany jesteś emocjami.

Emocjami, które nie są ponazywane.

Emocjami, które tkwią w Twoim środku.

Nie wyrażonymi.

Nie zauważonymi.

Wyśmianymi.

Umniejszonymi.

I każda z tych emocji wybija, wychodzi, w najmniej oczekiwanym momencie.

Atakujesz nią drugiego.

Opluwasz nią świat, ludzi, partnera, telewizor.

Przyjrzyj się temu, co wypływa ze środka.

To pragnie zostać zauważone.

⇒ Czytaj także: TŁUMIONE EMOCJE – CICHY ZABÓJCA TWOJEJ OSOBOWOŚCI

Portal Odkrywamy Zakryte jest cenzurowany w Google i na Facebooku, bo nie jesteśmy finansowani przez rząd, aby publikować kłamstwa i propagandę. Wesprzyj prawdziwie niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/
*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.