Dżuma do dzisiaj jest uważana za jedną z największych katastrof, która nawiedziła ludzkość. Oficjalna wersja mówi, że zabiła ona ok. 60-70% całej populacji ludzkości i była to choroba bakteryjna. Jednak kiedy przyjrzeć się sprawie bliżej, dochodzimy do zaskakujących wniosków, że tzw. Czarna Śmierć nie jest do końca tym, co mówi nam dzisiaj oficjalna nauka. Idąc dalej, przed oczami pojawia się zagadkowa wizja katastrofy, mającej swoje początki w przestrzeni kosmicznej. 

ZAGADKI NIEZNANEJ HISTORII

Zanim jednak zaczniemy opisywać Dżumę, chcemy Was uświadomić, na jakiej podstawie powstał ten artykuł.

Jako portal wiedzy alternatywnej, staramy się wprowadzić do społeczeństwa świadomość, że nie wszystko to, co było nam wpajane przez lata, jest do końca prawdą.

Oczywiście nie popadamy w paranoje i nie negujemy każdej informacji, zdobytej, chociażby w szkole, jednak trzeba przyznać, że kwestia historii i jej rzeczywistego obrazu, jest po prostu zakłamana.

Przykłady można by podawać na następne setki artykułów, a i tak wiele informacji świadczące o tym fakcie znajdziecie właśnie na naszej stronie.

Dlatego dzisiaj poruszamy temat Dżumy, ponieważ na światło dzienne ukazuje się kolejna zagadka naszej przeszłości, mogąca bardzo wpłynąć na naszą przyszłość.

NAOCZNI ŚWIADKOWIE

Pierwsza rzecz, która zastanawia, jest procent osób zmarłych w wyniku rzekomej choroby.

W podręcznikach od historii przeczytamy, że Dżuma pozbawiła życia ok. 60% populacji w Europie.

Anglia natomiast miała szczęście, ponieważ feralna epidemia narobiła tylko pomniejszych szkód na terenie państwa.

Zupełnie co innego opisuje w swoich zapisach kronikarz Geoffrey Baker, który był naocznym świadkiem tamtych zdarzeń.

Opisuje on, że w Londynie przeżyła jedynie, co dziesiąta osoba a jego okolice stały się opustoszałe.

Jasno stwierdza, że Dżuma przyniosła praktycznie całkowite unicestwienie ludności na wsypach, a trupy dosłownie walały się po ulicy.

OPUSTOSZAŁE MIASTA

Jeszcze gorsza sytuacja tyczy się Florencji.

Według zapisów naocznych świadków, tamtejsze obszary zostały całkowicie przetrzebione przez chorobę.

Na terenach liczących 100 tys. mieszkańców nie przeżył kompletnie nikt.

Szukając odpowiednio długo, dojdziemy to opisów rodem z filmów katastroficznych.

Puste domy, a nawet pałace a pod nimi walące się trupy.

Nie było grabieży, bo nie miał kto kraść.

Ta sama sytuacja tyczyła się całego globu, ponieważ kronikarze indyjscy opisują dokładnie to samo.

Dżuma nie zbierała swojego żniwa tylko w Europie.

Wszystkie kontynenty zostały zdziesiątkowane przez Czarną Śmierć.

SZYBKA ŚMIERĆ

Dżuma jako choroba zakaźna była wyjątkowa pod każdym względem.

Pierwsze co rzuca się w oczy, jest szybkość w zabijaniu.

Osoba zakażona bardzo rzadko dożywała 7 dni.

Większość zgonów następowała 2 dni po występowaniu pierwszych objawów.

Tylko 2 dni!

Nawet dzisiaj z całą wiedzą medyczną, ciężko jest znaleźć chorobę, która zabija tak szybko.

Większość infekcji wirusowych czy bakteryjnych powoli wyżera ciało chorego od środka, a sam proces może trwać nawet kilkanaście miesięcy.

Inaczej jednak było z Dżumą.

Szybkość w zabijaniu rodzi oczywiste pytanie, czy aby na pewno była to choroba przenoszona drogą zakaźną, czy może coś innego.

OBJAWY

Zaskakująca szybkość w zabijaniu nie jest jedynym czynnikiem, pozwalającym dać pod wątpliwość, że Dżuma była rzeczywiście tylko zwykłą chorobą bakteryjną.

Na ciele chorego pojawiały się czarne, cuchnące bąble.

Drogi oddechowe zwężały się, co powodowało duszenie się od środka. Aby tego było mały, osoby, które przeżyły, w większości stawały się bezpłodne.

Trzeba przyznać, że tamte czasy spowodowały, że nasza cywilizacja praktycznie wyginęła i tylko cud sprawił, że ludzkość się odrodziła.

CHOROBA POPROMIENNA

Czy ww. symptomy są nam znane i możemy je przypisać do czegoś, co znamy dobrze dzisiaj?

Jak najbardziej!

Aby doszukać się praktycznie identycznych objawów, jakie zostały opisane podczas epidemii Dżumy, możemy spojrzeć, chociażby na tych, co ocaleli po wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie.

 

dżuma-bomba-atomowa-hiroszima.jpg
fot.123rf.com

 

Choroba popromienna to praktycznie dokładnie to samo, co Dżuma i fakt pominięcia tego, przez świat nauki, rodzi w naszych głowach wiele niewyjaśnionych pytań.

Oczywiście, nie możemy mówić o wojnie atomowej w średniowieczu, ponieważ takiej po prostu nie było, jednak jakie są możliwe przyczyny występowania choroby popromiennej na całym globie Ziemi?

USZKODZONE POLE MAGNETYCZNE

Pierwszym możliwym wariantem będzie czynnik zewnętrzny, który to poważnie naruszyłby pole magnetyczne planety.

Nasi przodkowie niejednokrotnie ostrzegali przed niebezpieczeństwem nadchodzącym z nieba i tylko możemy się domyślać, co to tak naprawdę było.

Być może obiekt o sporej masie przelatujący wystarczająco blisko Ziemi, naruszył jej pole magnetyczne w katastrofalny w skutkach sposób, co spowodowało masowe wymarcie praktycznie wszystkich ludzi.

ZAGADKA ZIEMI

Drugi czynnik mógł być spowodowany naturalnymi zmianami występującymi cyklicznie na naszej planecie.

Niejednokrotnie słyszeliśmy wcześniej o zjawisku, gdzie bieguny magnetyczne zamieniają się miejscami.

To nie było to, jednak coś zbliżonego.

Nagle na całej powierzchni globu stężenie promieniotwórcze wzrosło tak drastycznie, że w niecały tydzień wybiło prawie wszystkich mieszkańców.

Jednak nauka nie zna jeszcze odpowiedzi na pytanie, co to mogło być.

PODZIEMNE SCHRONY W POLSCE

Faktem jest, że każde źródło podaje, że na terenach Polski Dżuma przeszła wyjątkowo łagodnie.

Najczęściej podaje się przyczyn, że pijaństwo Polaków spowodowało w nas naturalną odporność.

W przypadku choroby popromiennej nie ma to żadnego znaczenia.

Jednak idąc dalej tym tropem, ukazuje się przed nami kolejna niesamowita teoria.

Już nie raz wspominaliśmy, że na terenie naszego kraju żyła zaawansowana technicznie cywilizacja, której osiągnięcia, chociażby w obróbce skał, wyprzedzają nasze technologie.

Idąc dalej, coraz częściej słyszymy o sieci zagadkowych tuneli i pomieszczeń rozciągniętych na terenie całej Polski.

Jednym z największych niedawno odkrytych, są tzw. grobowce Królów Słowiańskich pod Łysą Górą.

Pomieszczenia mogły pomieścić w sobie nawet kilka tysięcy ludzi.

Być może właśnie tak nasi przodkowie uchronili się przed zabójczym promieniowaniem.

Dżuma wciąż pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi.

Odkrycie jej tajemnicy może uchronić naszą cywilizację przed katastrofami, o których nawet dzisiaj nie słyszeliśmy.

Fakt jest jednak taki, że coś zdziesiątkowało naszą cywilizację nie tak dawno temu i do dzisiaj nie wiemy, co to tak naprawdę było.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.