Holokaust w Izraelu?! 14 czerwca 2017 r. izraelska gazeta Israel Hayom opublikowała nadzwyczajny artykuł dokumentujący eksperymenty medyczne przeprowadzane głównie na sefardyjskich dzieciach, które następnie „znikały” w niewytłumaczalnych okolicznościach. O co w tym wszystkim chodziło? Jakie dzieci zabijano i dlaczego? Zapraszamy do lektury.

Budowa żydowskiej potęgi

Do wczesnych lat pięćdziesiątych Izrael wchłonął większość ocalałych z holokaustu i innych imigrantów z krajów zachodnich.

Byli to na ogół Żydzi aszkenazyjscy, których uznawano za elitę narodu.

Jednak właśnie wtedy też do Izraela zaczęli przybywać liczni Żydzi z krajów arabskich.

David Ben Gurion jeden z głównych założycieli państwa żydowskiego oraz pierwszy premier Izraela wiedział, że potrzebuje wielu Żydów, którzy muszą masowo przybywać do Izraela, aby przeciwdziałać zagrożeniu demograficznemu, jakie stanowi palestyńska populacja Izraela.

Dlatego przyjął i zachęcał społeczność arabską do imigracji, mimo że dziedzictwo sefardyjskie i spokrewnienie genetyczne przybyszów z innymi wspólnotami żydowskimi zostało uznane za sporne.

Dziś część naukowców twierdzi, że pomimo wyznawania religii judaistycznej, Sefardyjczycy są potomkami Arabów, Berberów i Europejczyków, którzy zamieszkiwali tereny Afryki Północnej i przyjęli judaizm przed XII wiekiem n.e.

Etnicznie nie mają być powiązani z Żydami zamieszkującymi tereny dzisiejszego Izraela w czasach biblijnych.

W latach 1949–1950, przetransportowano do Izraela 49 000 porwanych jemeńskich dzieci z obozów dla imigrantów w celu ich rzekomej adopcji przez rodziny aszkenazyjskie, by w ten sposób powiększyć szeregi populacji żydowskiej i przeciwdziałać prokreującym Palestyńczykom.

Imigracja ta miała jednak historyczny kontekst i była poświęcona największemu narodowemu skandalowi medycznemu w historii tego państwa.

Skandal grzybicy

W tym wczesnym okresie Izrael z podejrzliwie patrzył na arabskich imigrantów.

Przez Żydów aszkenazyjskich byli oni uważani za osoby nie tylko jako gorsze kulturowo, ale też za istne rezerwuary chorób.

Dlatego też Izrael pozwolił ministrowi służby zdrowia, dr. Chaimowi Szebie, przeprowadzić masowy program niepotrzebnych zabiegów medycznych, przy ogromnych kosztach, który w rzeczywistości zabił wiele ofiar.

W tym czasie u wielu dzieci pojawiła się grzybica, która zaatakowała ich skórę głowy.

W przeciwieństwie do innych krajów postanowiono „interweniować”.

Szeba sprowadził z USA siedem rentgenowskich maszyn, którymi miano „wyleczyć”  z grzybicy 100 000 dzieci sefardyjskich.

W protokole medycznym zalecono, aby żaden pracownik medyczny wykonujący badanie nie otrzymał dawki wyższej niż 0,5 rentgena, ale już leczeni mogli otrzymać wyższą dawkę.

Za śmiertelną dawkę uznano 200 R, chociaż dawka promieniowania 100–200 R wywołuje chorobę popromienną.

Leczone dzieci otrzymywały indywidualne dawki 350 R, niektóre nawet otrzymywały dawkę podwójną.

6 tysięcy ofiar zmarło w ciągu pierwszego roku po leczeniu, reszta ofiar cierpiała na raka, epilepsję, bezpłodność i różne zaburzenia mózgu.

Osoby te przenosiły również nieprawidłowości genetyczne z pokolenia na pokolenie.

Ucieczka od odpowiedzialności

Kiedy skandal został po raz pierwszy ujawniony w 1994 r., izraelski rząd odmówił przyznania się do winy lub odpowiedzialności.

Aktywiści wywierali nacisk na rząd, aby uchwalił ustawę domagającą się od państwa przyjęcia odpowiedzialności za wyrządzoną zbrodnię, wiec tak się stało.

Ofiary, które przeżyły, przekonano, że państwo ostatecznie zaakceptowało winę i że zrekompensuje ich cierpienie.

Ale w rzeczywistości ustalono prawnie tak wysokie poprzeczki udowodnienia odniesionych krzywd, że bardzo niewielu ocalałych zostało uznanych za ofiarę holokaustu sefardyjskich Żydów i otrzymało jakiekolwiek odszkodowanie.

Co więcej, starszy urzędnik ministerstwa zdrowia w momencie uchwalania ustawy o odpowiedzialności państwa za skandal grzybicy, ukrył wszystkie dokumenty w swoich osobistych archiwach.

W ten sposób uniemożliwił każdemu dostęp do nich: ofiarom, ich prawnikom, lekarzom, a nawet innym urzędnikom państwowym.

Po jego śmierci pliki zostały przekazane do archiwów rządowych.

Obecni urzędnicy ministerstwa zdrowia celowo ich nie przeanalizowali, ponieważ nie chcą wiedzieć, co w nich jest.

Ani ofiary, ani ich pełnomocnicy nie mogą uzyskać do nich dostępu.

Tymczasem dr Sheba jest uważany za jednego z ojców rozwoju medycyny w Izraelu, a jego nazwiskiem nazwano jedno z głównych izraelskich centrów medycznych.

Żydowsko-amerykański holokaust?

Na temat skandalicznych eksperymentów z grzybicą i sefardyjskich dzieci powstał nawet film dokumentalny.

To właśnie jego autorzy zauważają jeszcze jeden kontekst tej sprawy.

Leczenie rentgenowskie oferowane przez Izrael było niezwykle drogie.

Ostateczny koszt leczenia to co najmniej 800 milionów dolarów, co oznacza, że projekt kosztował znacznie więcej niż wynosił cały budżet krajowy.

Izrael oczywiście nie mógł sobie pozwolić na tak ogromne wydatki.

Twórcy filmu dają jedno możliwe wytłumaczenie tej sytuacji: że rząd USA, który właśnie zbombardował Hiroszimę i Nagasaki, potrzebował alternatywy, aby przeprowadzić testy radiacyjne.

Nie mogli lub nie przeprowadzili takich eksperymentów na swoim terytorium, ponieważ amerykańskie standardy medyczne na to nie zezwalały.

Dlatego też amerykańscy urzędnicy przekazali tę operację doktorowi Shebie i Izraelczykom, którzy nie mieli z tym takich problemów etycznych.

Dzieci z dziedzictwem sefardyjskim były postrzegane jako wadliwe i niepożądane od elit aszkenazyjskich, takich jak dr Szeba, więc nadawały się na poświęcenie dla większego dobra medycyny.

Chociaż reżim nazistowski działał w kontekście planu eksterminacji rasy żydowskiej w Europie, eksperymenty przeprowadzone w Izraelu nie miały odmiennego charakteru.

Robiono to świadomie,  bo dr Sheba wiedział, jaka dawka promieniowania zaszkodzi dzieciom, a nawet je zabije.

Okazuje się, że zrobił to na znacznie większą skalę, niż się spodziewał.

⇒ Czytaj także: IZRAELSCY UCZNIOWIE UCZĄ SIĘ O „POLSKIM HOLOKAUŚCIE”

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.