Jacek Karpiński przez wielu nazywany jest informatycznym geniuszem, ale bardzo mało osób o nim pamięta. Kim on był i czym zasłużył się, żeby o nim pamiętać? Tak naprawdę to genialny wynalazca, który skonstruował sprzęt, wyprzedzający swoją epokę, a był to m.in. komputer K-202. Niestety nigdy nie osiągnął sukcesu komercyjnego na skalę Billa Gatesa. Czy mógł być jego polskim odpowiednikiem?

Trochę faktów z życia Jacka Karpińskiego

Jacek Karpiński urodził się 9 kwietnia 1927 roku w Turynie, a zmarł 21 lutego 2010 roku we Wrocławiu.

Był polskim inżynierem elektronikiem oraz informatykiem.

Do tego był żołnierzem Szarych Szeregów w batalionie „Zośka”, a także uczestniczył w postaniu warszawskim, a także trzykrotnie został odznaczony Krzyżem Walecznych.

Poza tym to projektant minikomputera K-202, ale też jest jednym z założycieli Polskiego Towarzystwa Informatycznego i wiceprezesem jego pierwszego Zarządu Głównego.

jacek-karpiński.jpg
Jacek Karpiński (źródło: internet)

W czasie II wojny światowej wziął w niej udział, ponieważ sfałszował swoją datę urodzenia, jako czternastolatek wstąpił do Szarych Szeregów.

Tam początkowo zajmował się tzw. małym sabotażem, czyli malował symbole Polski Walczącej na murach albo wybijał szyby w niemieckich sklepach.

W tym czasie zajmował się również zdobywaniem wiedzy, a jego talent szybko został doceniony, gdyż jako nastolatek był już instruktorem, który uczył dywersji.

Poza tym brał udział w akcjach bojowych, np. służył w jednym oddziale z Krzysztofem Kamilem Baczyńskim.

Jednak jego walka została przerwana w związku z postrzałem w czasie powstania warszawskiego, a został postrzelony w kręgosłup i to go wyłączyło z dalszych walk.

W 1951 roku obronił dyplom na Politechnice Warszawskiej.

Prace konstrukcyjne

W 1957 roku, pomimo że był prześladowany za działalność w ruchu oporu, dostał pracę w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN i właśnie tam skonstruował swoje pierwsze innowacyjne urządzenia.

AAH – pierwszym prototypem Jacka Karpińskiego było AAH, a była to maszyna stworzona do tworzenia długoterminowych prognoz pogody.

Została ona skonstruowana według pomysłu, który został przedstawiony przez Józefa Lityńskiego.

Do tej maszyny były wprowadzane dane z obserwacji Słońca.

Tak naprawdę AAH składało się z 650 lamp i miało powierzchnię dwa na półtora metra.

Niestety niespodziewanie doszło do zniszczenia AAH.

Kiedy tragarze przenosili ten sprzęt, to wypuścili go z rąk i AAH spadło ze schodów, a w wyniku tego roztrzaskało się.

AKAT-1 – kolejnym wynalazkiem Jacka Karpińskiego był AKAT-1, czyli analogowy komputer, który nazywało się tranzystorowym analizatorem równań różniczkowych.

To urządzenie przyniosło mu międzynarodowy rozgłos, a następnie wygrał konkurs młodych talentów techniki, który był organizowany przez UNESCO.

W nagrodę w latach 1961 – 1962 przebywał w USA, gdzie studiował m.in. na Uniwersytecie Harvarda oraz Massachusetts Institute of Technology.

akat-1-karpiński.jpg
AKAT-1 (źródło: internet)

Skorzystał on z tych możliwości, ale pomimo ofert pracy m.in. z IBM-u czy na Uniwersytecie w Berkley, to 1962 roku zdecydował się na powrót do Polski.

Perceptron – kiedy wrócił do Polski, w Pracowni Sztucznej Inteligencji w Instytucie Automatyki PAN, skonstruował perceptron, czyli uczącą się maszynę, która rozpoznawała otoczenie przy użyciu kamery.

Była to sieć neuronowa, która opierała się na 2000 tranzystorów i wtedy była to taka druga konstrukcja na świecie, gdyż pierwsza została skonstruowana przez Franka Rosenblatta w 1958 roku.

KAR-65 – w świecie naukowym perceptron wywołał spore zainteresowanie i to przysporzyło mu wielu wrogów.

Zaczął być szykanowany przez przełożonego i w związku z tym w 1965 roku przeniósł się z PAN do Instytutu Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie jego talent został doceniony przez profesora Jerzego Pniewskiego, który był kierownikiem Katedry Fizyki Cząstek Elementarnych.

Wtedy to Instytut, który współpracował z CERN-em, miał poważny problem, ponieważ CERN dostarczał duże ilości danych, których polscy naukowcy nie mieli możliwości przetworzenia.

W związku z tym potrzebny był skaner, który analizowałby dostarczane przez CERN zdjęcia, ale także potrzebne było urządzenie, które potrafiłoby obrabiać uzyskane w ten sposób dane.

Dla Jacka Karpińskiego to nie był żaden problem, aby stworzyć taki skaner, gdyż dużo większym problemem byłoby stworzenie maszyny, która analizowałaby dane.

W tym celu chciano wykorzystać komputer Odra, ale wtedy odpowiednio wydajny model nie był jeszcze gotowy.

Wtedy to udało mu się skonstruować sprzęt, który tak naprawdę okazał się strzałem w dziesiątkę.

KAR-65 kosztował tylko 6 mln zł, a każda Odra, aż 200 mln, ale była to maszyna skonstruowana na innych zasadach niż te, które budowano do tej pory.

Taki jedyny egzemplarz KAR-65 pracował i dobrze działał w Instytucie przez 20 lat, a dzisiaj można go oglądać w warszawskim Muzeum Nauki i Techniki.

Słynny K-202

Jednak takim najbardziej znanym komputerem Jacka Karpińskiego był K-202.

On również częściowo powstał pod okiem prof. Pniewskiego.

Chociaż była już opracowana koncepcja urządzenia, to i tak Instytut Fizyki Doświadczalnej nie mógł sfinansować zbudowania nowej maszyny.

W związku z tym konstruktor musiał szukać instytucji, która zgodziłaby się wyłożyć pieniądze na prace konstrukcyjne.

Najpierw projektem zainteresowało się wojsko, ale opinia, jaką wydało Zjednoczenie Przemysłu Automatyki i Aparatury Pomiarowej „Mera” była bardzo zła, ponieważ komisja stwierdziła, że technologia, którą Karpiński zaplanował zastosować, nie istnieje i nie może istnieć.

Uznano, że gdyby było inaczej, to podobne komputery produkowaliby już Amerykanie.

k-202-karpiński.jpg
K-202 (źródło: internet)

Karpiński na swojej drodze napotkał wiele przeszkód, ale i tak udało mu się zorganizować produkcję K-202.

Pieniądze na jego budowę zostały wyłożone przez brytyjskie firmy Data-Loop oraz MB Metals.

Sam sobie dobrał inżynierów do pomocy i prototyp tego komputera powstał w 1971 roku.

Sprzęt ten mógł wykonywać milion operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę. Poza tym zastosowano w nim nowatorskie rozwiązanie, które polegało na powiększeniu pamięci poprzez adresowanie stronicowe. Dzięki temu K-202 mógł obsługiwać, aż do 8 megabajtów pamięci.

Karpiński dostał wsparcie ze strony ówczesnego pierwszego sekretarza PZPR, czyli Edwarda Gierka i wtedy ruszyła produkcja K-202.

Połowa wyprodukowanych egzemplarzy trafiła do Wielkiej Brytanii, a pojedyncze sztuki do ministerstw, przedsiębiorstw oraz uczelni, a jeden z nich trafił również do CERN-u.

Niestety sukces K-202 był krótki, ponieważ był za dobry, ale też lepszy od systemu RIAD, który miał być symbolem naukowej oraz gospodarczej współpracy ówczesnych wtedy państw komunistycznych.

Polityczne intrygi spowodowały, że Karpiński został odsunięty od zarządzania produkcją K-202.

Ponadto zostały wstrzymane prace, gdyż RIAD nie mógł mieć żadnej konkurencji.

Dalsze życie Jacka Karpińskiego

Wtedy nadeszły trudne czasy dla Jacka Karpińskiego, ponieważ był szykanowany przez władze i nie mógł znaleźć zatrudnienia, które byłoby zgodne z jego kwalifikacjami, ale też można powiedzieć, że był uwięziony w kraju, ponieważ odmówiono mu wydania paszportu.

Dlatego też w 1978 roku przeniósł się na Mazury, gdzie przez kilka lat zajmował się hodowlą świń oraz drobiu.

Na początku lat 80. przyznano mu paszport i wtedy, na kilka dni przed stanem wojennym, wyjechał do Szwajcarii.

Tam został zatrudniony przez Stefana Kudelskiego, który pochodził z Polski, a zajmował się on produkcją profesjonalnych magnetofonów Nagra.

Jednak później Karpiński zdecydował się na rozstanie z Kudelskim i chciał rozkręcić w Szwajcarii swoją własną firmę.

Wtedy tez opracował, np. robota sterowanego głosem i ręczny skaner, który był nazywany przez niego Pen Readerem.

Był to bardzo dobry wynalazek, ale na uruchomienie produkcji tego skanera znowu zabrakło pieniędzy.

Do Polski powrócił po upadku komunizmu.

jacek-karpiński.jpg
Jacek Karpiński (źródło: internet)

Został wtedy doradcą do spraw informatyzacji kilku ministrów i też postanowił rozpocząć produkcję Pen Readerów.

Potrzebował kredytu, aby rozkręcić biznes i w BRE Banku kredyt ten zabezpieczył swoim domem pod Warszawą, co zakończyło się klęską.

Jednak potem bank odmówił mu wypłacenia jednej z transz kredytu, ale też Pen Reader nie został zabezpieczony patentem, a zaprojektowana przez niego kasa fiskalna okazała się niepowodzeniem.

Kooperanci byli niesolidni, a producenci dostarczali mu wadliwe części i w związku z tym firma w krótkim czasie przestała istnieć.

Majątek Karpińskiego został zlicytowany przez bank i pozostał domu.

W związku z tym znowu wyjechał do Szwajcarii, gdzie zaprojektował skaner ksiąg rachunkowych, a za pieniądze, które za to zarobił, kupił mieszkanie we Wrocławiu.

Powrócił do Polski, gdzie przez wiele lat żył w zapomnieniu i nadal pracował nad kolejną wersją skanera.

Miał 800 zł emerytury i dorabiał do niej, projektując strony internetowe.

Zmarł 21 lutego 2010 roku i pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski przez Lecha Kaczyńskiego.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką oznaczono odnośniki do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.