Życie nie jest dobre ani złe. Jest dokładnie takie jakie nadamy mu znaczenie. A to już wynika z naszych uwarunkowań. Wokół i wewnątrz nas jest materia i energia. I wibruje z różnymi częstotliwościami. Najwyższą częstotliwością energii jest miłość i obecność. I ona jest stała. Niezmienna. To ona stoi za ogólnoludzką duchowością. Ona determinuje WSZYSTKO co się zadziewa. I zaufanie w jej boskie prowadzenie działa.
Po prostu
Prawo przyciągania nie działa na to co chcesz.
Ono działa na to co czujesz.
To co czujesz przyciąga więcej tego samego.
Więc gdy zaufasz prowadzeniu wszechobecnej miłości ona powróci ze zwielokrotnioną mocą.
W sumie ona już jest.
W Tobie i dookoła Ciebie.
Trzeba tylko ją poczuć.
Ona jest w oddechu którym nasączasz się tlenem.
W dotyku czegokolwiek.
W tym co widzisz.
I tym co słyszysz.
W smaku.
We wszystkim co jest tu i teraz.
I tu i teraz pozostań.
Choć przez chwilę.
Tak – wiem, że za chwilę coś może się wydarzyć.
Że już planujesz co z tym zrobić.
Że poczucie kontroli woła „zrób coś z tym co będzie za chwilę”.
No ale Ty jesteś tu i teraz a nie za chwilę.
I tu i teraz oddychaj.
I pozwól miłości pracować.
I już
Życie jest jak sinusoida.
Jesteś w 5D a potem w 3D.
W Niebie a potem w czarnej dupie.
W ekstazie a potem w depresji.
Jest cudnie a potem przychodzi kryzys.
I wtedy gdy on przychodzi wszystkie nasze siły chcą się mobilizować po to żeby z tym kryzysem walczyć.
Jemu sprostać.
Dać radę.
Pokonać przeciwności.
I nasze poczucie kontroli wtedy krzyczy: „działaj, działaj, działaj”.
Cytując klasyka „Albercik! Barykaduj!”.
A my wtedy cali w spinie, zalani kortyzolem i adrenaliną ruszamy do walki z wrogami których jeszcze nie ma.
Ze zdarzeniami które jeszcze się nie zadziały.
I większość z nich się nigdy nie zadzieje.
Ale poczucie kontroli nam je zaprojektuje.
Bo – jako nasz przyjaciel – chce uniknąć potencjalnego zagrożenia i działa z poziomu lęku.
Lęku – nota bene też naszego przyjaciela, ostrzegającego nas przed zagrożeniami.
No i my po latach takiego działania dostajemy od zdrowia żółtą kartkę pod postacią choroby dającej nam jasny przekaz od ciała: „dłużej tak nie dam rady”.
Albo od razu dostajemy czerwoną…
Terapia par.
Kobieta chce „z byłym mężem”.
Jak to z byłym?.
„No już jesteśmy razem.
Jest lepiej”.
Ok – super – rozmawiamy.
No i szybko okazuje się że para jest bardzo poukładana.
Dlaczego więc rozmawiamy?
„Bo ja się boję.
Było do dupy.
Jest super.
Ale na pewno znowu będzie do dupy.
I dlatego rozmawiamy.
Żeby zaplanować środki zaradcze na to co się pojawi wtedy”.
No tak – to jest dobre myślenie, zapobiegające potencjalnym zagrożeniom.
Ale wtedy gdy ten kryzys przyjdzie po prostu – usiądź, oddychaj i pozwól miłości pracować.
„Ale że jak to usiądź?” – zawoła wówczas nasze kochane poczucie kontroli.
Przecież skoro pojawia się kryzys to ono już widzi realne zagrożenie i chce z nim walczyć.
I ma to sens.
Ale to poczucie kontroli też może razem z nami, choć na chwilę usiąść, pooddychać i pozwolić miłości pracować.
„Ja?
Poczucie kontroli?
Mam siadać?
Wtf?” – Ano tak mój przyjacielu.
Wiem że jesteś po to żeby mnie bronić i dziękuję Ci za to.
Wiem że rwiesz się już do kolejnego boju.
Rozumiem to i szanuję.
I chcę Cię w tym wspierać.
Ale kiedy mnie tak zalewasz emocjami to po prostu ciężko mi to robić.
Więc zróbmy tak.
Usiądź przy mnie.
Usiądźmy razem.
Zatrzymajmy się na chwilę, złapmy oddech i głębszą perspektywę.
Choć przez chwilę pobądźmy tu i teraz.
Pooddychajmy i pozwólmy miłości pracować.
Zaufajmy że to co się dzieje ma głębszy sens, którego możemy w tym momencie nie widzieć.
Poddajmy się boskiemu prowadzeniu.
A potem, gdy już się nieco uspokoimy ruszaj do tego co najbardziej lubisz, co potrafisz i do czego zostałeś stworzony.
Do obrony mnie przed zagrożeniami. W końcu po to jesteś.
Niepokój pojawia się gdy zaczynasz myśleć o przyszłości.
Tej bliskiej lub tej odległej.
Zaczynasz się bać a potem planować jak ten lęk zminimalizować.
Ale Ty jesteś tu i teraz.
Nie za chwilę.
Nie za rok czy dekadę.
Jesteś tu i teraz.
I bądź tu i teraz.
Rozkoszuj się tą chwilą.
Oczywiście, że nie ma co wypuszczać z rąk broni mającej nas osłonić gdyby coś się pojawiło.
Ale tą broń można zintegrować z tym co tu i teraz.
To nie lekkomyślność i brak przewidywania.
To jest właśnie bycie tu i teraz.
Nie przed chwilą, wczoraj, rok czy dekadę temu. Nie za chwilę, tydzień czy miesiąc.
Tu. I teraz.
Tu właśnie jest obecność.
I tu dzieje się życie.
Nie za moment albo przed momentem.
Tu i teraz.
Więc tu i teraz oddychaj i pozwól miłości pracować.
Ona jest.
Była i będzie.
Zawsze.
Więc jej właśnie zaufaj.
To się dzieje.
Właśnie tu i teraz
😃
Ireneusz Wacławski Sromek

⇒ Czytaj także: KOBIECA TĘSKNOTA DO BYCIA SOBĄ

Portal Odkrywamy Zakryte jest cenzurowany w Google i na Facebooku, bo nie jesteśmy finansowani przez rząd, aby publikować kłamstwa i propagandę. Wesprzyj prawdziwie niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/
*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.