Wdech i wydech… To w oddechu zaczyna się już taniec. To oddech porusza ciałem i wewnątrz i na zewnątrz. To oddech inicjuje ruch. Jak wiele mamy przekonań co to swobodnego poruszania? Bo nie wypada, bo mi nie wolno, bo ktoś zobaczy, bo ktoś mnie wyśmieje, bo nie będę się wygłupiać, bo będę wyglądać jak dziecko, bo co jeśli stracę kontrolę?

Ciągłe wymówki przed wejściem w ciało, przed daniem mu naturalnego prawa do ruchu tak jak chce, tak jak potrzebuje.

Jestem Tomasz SAheal Kudłacz i zapraszam Cię dzisiaj do mojej historii z tańcem i do historii z tańcem w ogóle.

Taniec jest metaforą mojej drogi do Źródła, korzeni, wewnętrznej mądrości.

tomasz-kudłacz.jpg
Tomasz SAheal Kudłacz

Ta ścieżka – czasami kręta, z wieloma wyzwaniami po drodze, zaprowadziła mnie – od tańca typowo artystycznego, przez aspekt wychowawczy, edukacyjny, rozwojowy, terapeutyczny do Duchowości Tańca – korzeni tańca w ogóle.

Od najmłodszych lat pasjonował mnie ruch i natura.

Miałem taką wspaniałą możliwość uczęszczać na zajęcia z tańca, najpierw związanego ze zrytmizowaniem ciała, a potem z tańcem towarzyskim.

Zgłębiałem kolejne techniki tańca, tańcząc czy w parze czy solo, pokazując swoje umiejętności na turniejach, zawodach czy pokazach.

Marzyłem o pracy jako tancerz, choreograf, nauczyciel tańca.

Otoczenie, w którym dorastałem z jednej strony dawało przyzwolenie i pozorną akceptację na to robiłem.

Z drugiej strony taniec był postrzegany bardziej jako hobby, poznanie innych osób, ale też oceniany jako forma zniewieściała, niemęska.

Czasami nie było przyjemnie doświadczać przemocy głównie psychicznej, chociaż zdarzały się i formy typowo cielesne.

To, co dochodziło do mnie z zewnątrz wpływało na to, co się działo w moim wnętrzu i mocno odznaczyło się w obniżaniu poczucia własnej wartości.

Głęboko w sercu czułem, że mimo wszystko mam podążać tą drogą.

Szukałam w tańcu czegoś, co na tamten moment nie potrafiłem nazwać w jakikolwiek sposób.

W związku z tym, że taniec nie potrzebuje słów, coraz głębiej wchodziłem w taką formę samopoznania, nie mając jako nastolatek świadomości, że w ten sposób poznaje samego siebie.

Z perspektywy tu i teraz wiem, że już wtedy dochodziłem w tańcu do odmiennych stanów świadomości.

I nie działo się na sali treningowej, scenie czy podczas pokazu – bo tam był popis, nacisk na perfekcyjne wykonanie kroków w oderwaniu od przeżywania jakichkolwiek emocji.

Działo się to kiedy nikogo nie było w domu, a ja mogłem wtedy improwizować, poruszać się tak, jak chciałem, jak czułem, bez konkretnej techniki czy czegokolwiek.

W tamtym czasie, w okresie dojrzewania, taniec zapewniał mi poczucie bezpieczeństwa, rozumiał mnie w każdym aspekcie mojego życia, dawał siłę do działania, ochronę, wyrażenie emocji.

Po przeprowadzce do Warszawy na studia (pochodzę z Jasła – miejscowości na Podkarpaciu) taniec zaczął ewoluować i prowadzić mnie coraz bardziej świadomie do jego korzeni.

Jednak nie odbyło by się to wszystko gdyby nie wcześniejsze przeżycia, o których pisałem.

Moja droga zaprowadziła mnie do teatru i szkoły artystycznej, gdzie obok tańca, był również śpiew i aktorstwo.

Jeśli chodzi o studia, to po roku zarządzania, Wszechświat pokierował mnie na studia pedagogiczne.

Taniec szedł dwoma równoległymi drogami – jedną artystyczną, ale głębiej z czuciem, przeżyciem oraz drugą – edukacyjną, wychowawczą, psychologiczną, która poszła dalej w kierunku terapeutycznym.

Jeśli chodzi o drugą formę to na studiach nie miałem żadnych zajęć związanych z edukacją, wychowaniem przez taniec.

W ramach różnych zajęć, sam szukałem informacji w historii i antropologii tańca o tych aspektach.

Zacząłem poznawać formy tańca skierowane bardziej na ruch spontaniczny, intuicyjny, kreatywny, naturalny.

Nadszedł też czas poznania tańców afrykańskich.

Jako dziecko zawsze interesowała mnie ta kultura, jednak wpływ otoczenia, przekonania – <że to brudne, że ubóstwo, że murzyni, że pierwotne, że znachorstwo>, a co za tym idzie – nieczyste, źródło grzechu, szatan.

Uwarunkowania narzucone przez władze kultury chrześcijańskiej na jakiś czas – mówię o okresie późnego dzieciństwa i okresu dojrzewania na jakiś czas zablokowało ten dostęp informacji do mnie.

Mieszkając w dużym mieście była większa otwartość na to co inne, nieznane.

Tańce afrykańskie, pedagogika, psychologia, filozofia poszerzały i pogłębiały dla mnie moją ścieżką o coraz to nowe wymiary tańca.

Zacząłem świadomie odkrywać zakryty – leczniczy aspekt tańca.

Mimo że już wcześniej wiedziałem, że taniec daje i takie korzyści i inne, to przyszedł moment świadomego odczucia tego we własnym ciele i psychice.

Naturalny, pierwotny ruch w połączeniu również z Naturą – świadomie tym razem, prowadził mnie do takich przeżyć, jakich doświadczałem w późnym dzieciństwie i okresie dojrzewania.

Oprócz praktyki ciała w ruchu, poznawczo zgłębiałem wiedzę na temat tańca w różnych kulturach, szukając jego korzeni, pierwotności, natury.

Poszerzania percepcji, sposobu oglądu rzeczywistości wciąż i wciąż poszerzało i zgłębiało poznawanie samego siebie.

Droga samopoznania w medytacji w połączeniu z psychologią pokazywały coraz więcej i na zewnątrz i wewnątrz.

Początkowo to odkrywanie zakrytego i tańca i siebie było ogromnie fascynujące.

Przyszedł i moment na różne wyzwania, które czasami było mało przyjemne, gdy dochodziło do konfrontacji z nimi.

Lęk, strach, niewyrażone, potłumione, czasami wyparte emocje – duże zagęszczenie energetyczne, zdarzało się, że przytłaczały.

Ileż jeszcze i ileż jeszcze?

Pojawiała się i złość, frustracja, kiedy po raz kolejny pojawiały się sinusoidy emocjonalne, od szczęścia, euforii, po smutek, rozpacz i dołek.

Co mi pomagało? Taniec. W każdej formie.

Nie tylko taniec jako wyskakanie się, wyszalenie się, taniec radości.

A też cichutki taniec w oddechu – taniec smutku, strachu, lęku, bólu.

Czasami mamy to przekonanie, że taniec musi być jakiś – piękny, ładny, brzydki, artystyczny, swobodny. A on po prostu jest.

Jeśli potrafisz się poruszać, oddychać to kiedy to poruszanie, oddychanie będzie czynnością samą w sobie, to już będzie to tańcem.

Chodzi o uważność tego działania.

A w tym działaniu możesz odkryć wiele – radości, smutki, wątpliwości, przyjemności.

Możesz odkryć swoją prawdę o sobie, o życiu – prawdę która pochodzi z Twojego wnętrza, a nie jest naleciałością tego, co gdzieś, kiedyś usłyszałeś, usłyszałaś.

Tak też było z tańcem na początku.

Służył on kontaktowi z wewnętrzną mądrością, wyrażeniem emocji, puszczeniem stresu przed polowaniami, przed kontaktem z dzikimi zwierzętami.

Pojawiał się, gdzie przeżycia przekraczały możliwości poznawcze człowieka i tam, gdzie nie można było wyrazić coś za pomocą słów, które etykietowały, nazywały, oceniały, porównywały.

W mojej osobistej praktyce zacząłem szukać tego czym będę się zajmował w aspekcie tańca jako formy samopoznania.

tomasz-kudłacz.jpg

Szukanie tego ścieżki w różnych nurtach wykorzystujących taniec jako środek artystycznego wyrazu, taniec jako formę pracy z ciałem było też ważnym procesem.

Przez zajęcia, warsztaty, szkolenia miałem okazję poznać wiele nurtów, metod, od psychoterapii tańcem i ruchem, choreoterapii, arteterapii, analizy ruchu – Laban Bartenieff Movement System, profil psychoruchowy Kestenberg, Ruch Autentyczny, psychoterapii przez ciało, terapii Gestalt, psychologii zorientowanej na proces, metodę Alexandra Lowena, praktykę TRE, praktyki 5rytmów, Movement Medicine, praktyk szamańskich, tańców transowych, ekstatycznych nazwanych w różny sposób.

I wciąż to było nie to.

Medytowałem w ruchu i bezruchu, w ciszy i przy muzyce w intencji – myśli przewodniej – NIE WIEM.

Zaprzyjaźniałem się z tym „nie wiem”, tańczyłem i oddychałem z nim.

Przyszedł taki moment, z którym będąc dalej w nie wiem zacząłem czuć, że coś się układa, gruntuje.

Ukazały się cechy wspólne wszystkich metod, nurtów, które miałem okazję poznać, doświadczyć, posmakować. I co wyszło?

Przecież to chodzi o emocje i stres.

Przyczyną wszelkich chorób, dolegliwości, złego samopoczucia jest stres, który może być fizyczny jak wypadki, urazy ciała, upadki, traumy, chemiczny wywołany przez bakterie, wirusy, hormony, pokarm, metale ciężkie, zmiany poziomy cukru we krwi i emocjonalny – tragedie rodzinne, utrata pracy, przeszłe inwestycje.

Ze stresem wiążą się niewyrażone, często stłumione, wyparte emocje, pragnienia, potrzeby.

I mogą być połączone z naszym dzieciństwem, okresem dorastania, otoczeniem, w którym się wychowywaliśmy i przebywaliśmy, tym, co odziedziczyliśmy po naszych Przodkach i Przodkiniach, wszelkimi zależnościami karmicznymi i wszystkim tym, co jest w nas, a z różnych powodów nasze nie jest.

Chodzi o bezpieczeństwo, akceptację tego co jest, bo tym, co zmienia, jest akceptacja tego, co jest.

Często potrzeba czasu, by do tej akceptacji dojść.

Uwarunkowania społeczno-kulturowe, programy, schematy myślenia i działania, otoczenie – to wszystko oblepione wokół nas sprawia – często nie mając tej świadomości, że dojście do esencji to długi spiralny proces.

Zacząłem poszukiwać w medytacji i w historii i antropologii tańca właśnie tej esencji.

I ta perła przyszła do mojej świadomości jako DUCHOWOŚĆ TAŃCA – powrót do wewnętrznej mądrości, inteligencji somatycznej, esencji swojej prawdy, ucieleśnieniu myśli, emocji, uczuć, potrzeb, przekonań, obrazów i tego, co trudno nazwać słowami.

Takie też są korzenie tańca: wewnętrzna mądrość jako duchowy aspekt człowieka.

Kontakt ze mną i więcej o zajęciach:

FB: Tomasz Kudłacz – holistyczny rozwój

Instagram: tomaszkudlacz

TANIEC dla zdrowia: taniecdlazdrowia.pl

→ CUD Grochów (Ciało, Umysł, Dusza): cudgrochow.pl

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki do źródeł.