Reklamy leków zdominowały bloki reklamowe wszystkich stacji telewizyjnych. Wręcz widzowie są zalewani informacjami o nowych preparatach na wszystko – na zespół niespokojnych nóg, kaszel palacza, nadmiar cholesterolu, zły nastrój, problemy ze snem itd. Reklamuje się środki na wymyślone choroby, preparaty, o których jeszcze nikt nie słyszał… Co tu się dzieje? Odpowiedź jest jedna: nie ma znaczenia, co się reklamuje, byleby się sprzedało.

Dobra inwestycja

Prawda jest taka, że Big Pharma jest w stanie zapłacić wielkie pieniądze za reklamy, by całkowicie zdominować czas przeznaczony na reklamę telewizyjną.

Dzięki temu może kontrolować przepływające do opinii publicznej wiadomości – i właśnie to robi.

Skandale farmaceutyczne są wszędzie i ujawnianie ich nie jest dobre, ale i tak branża ta zarabia miliardy dolarów na reklamach telewizyjnych.

reklamy-leków.jpg
foto.123rf.com

A te są z kolei korzystne dla stacji telewizyjnych.

W zasadzie, jeżeli któraś ze stacji odmówiłaby np. emisji reklamy leku na chorobę, która nie istnieje, straciłaby miliony, a pieniądze za reklamę i tak wzięłaby konkurencja.

Spójrzmy prawdzie w oczy, miliardy, które koncerny farmaceutyczne płacą za reklamy telewizyjne, są i tak niczym w porównaniu z zyskami ze sprzedaży leków.

Reklamy to dla nich po prostu dobra inwestycja.

Selekcja wiadomości

Jest jeszcze jeden powód tej szalonej powodzi reklam telewizyjnych.

Swoją liczbą przekonują widzów, że leki (bez względu na to, jakie są i na co działają) są im absolutnie konieczne.

Godzina po godzinie widzowie patrzą na reklamy w rzeczywistości narkotyków, których ogólnym przesłaniem jest: zaproś chorobę do siebie, zacznij ją leczyć, podświadomość złagodzi objawy, a ty będziesz musiał przyjmować te lub inne leki do końca życia.

TO JEST ŻYCIE W XXI WIEKU.

Nagle wszyscy jesteście chorzy i potrzebujecie pomocy, a reklama to jest właśnie tylko „pomoc”, która wychodzi wam naprzeciw, zanim jeszcze pomyślicie o jakiejkolwiek chorobie.

Firmy farmaceutyczne mogą wymyślać nazwy fałszywych leków, tworzyć choroby, które nawet nie istnieją, reklamować je w telewizji, z jednym zamiarem – leki mają stać się wam potrzebne do życia tak jak woda lub powietrze.

reklamy-leków.jpg
foto.123rf.com

Ale co z tymi wszystkimi strasznymi ostrzeżeniami o skutkach ubocznych leków?

Zgodnie z prawem firmy farmaceutyczne muszą uwzględnić je w swoich reklamach.

Cóż, koncerny obliczyły, że w sumie i tak im się to opłaca.

Użyli surowej linii frontu, w której niekończące się wiadomość zaletach reklamowanego środka, w umysłach widzów przeważą nad mimochodem wspomnianymi gdzieś na końcu ostrzeżeniami.

Jeśli widzowie zostaną przybici pomysłem, że nie mogą uciec, że ich zdrowie zawsze tkwi w równowadze, że te straszne choroby zawsze czekają w cieniu na uderzenie, że nawet najmniejszy ból może być objawem paraliżującej lub śmiertelnej choroby, a leki są jedynym rozwiązaniem i ochroną – przeoczą ostrzeżenia o skutkach ubocznych.

Gigantyczna kontrola umysłu

Wszystko jest dla wszystkich, a leki są ci niezbędne – takie jest podejście Big Pharmy, która 24/7 wmawia widzom, że współczesna medycyna odgrywa główną rolę w życiu każdego człowieka.

To gigantyczna i zdumiewająca kontrola umysłu mas widzów.

W komunikacie „zapytaj lekarza lub farmaceutę, czy lek X jest odpowiedni dla ciebie” jest ukryty przekaz: „niezwłocznie idź do lekarza / udaj się do apteki”.

To jest ich klucz kontroli umysłu.

reklamy-leków.jpg
foto.123rf.com

Jeśli reklamy wprowadzą widza do systemu medycznego, zainicjują kontakt z lekarzem, zawsze coś u niego zostanie zdiagnozowane, a potem dostanie na to lek.

Tak więc reklamy narkotyków są także reklamami dla lekarzy różnych specjalizacji.

Są decydentami tego, czy i kiedy musisz skonsultować się ze specjalistą.

A kiedy już się do niego udasz, wpadniesz w pułapkę, w której zostanie ci przepisany środek z reklamy, bo on jest najlepszy, bo przedłuża młodość, chociaż w badaniu klinicznym okazało się, że te same wyniki osiągnąłbyś, jedząc więcej bogatych w witaminę E orzechów.

Ale o tym reklama nie wspomina.

Ona tylko dąży do tego, by pacjent skierował swe kroki do lekarza lub farmaceuty, który później przekona go do podążania za tym szalonym programem wspierania interesów Big Pharmy.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.