Wielkie sprzątanie Mount Everestu, najwyższej góry świata, to akcja corocznie organizowana od 2008 roku. Jednak to 2019 rok przyniósł rekordową ilość śmieci i ciał znalezionych „przy okazji” sprzątania odpadów pozostawionych przez wspinaczy.

Kolejka na szczyt

Po raz pierwszy Mount Everest zdobyli 29 maja 1953 roku Nowozelandczyk Edmund Hillary i Szerpa Norgay Tenzing.

Dziś zdobycie najwyższej góry świata dla wielu nie staje się wyzwaniem, a głównym źródłem snobistycznej przyjemności.

Większość wspinaczy  porusza się najłatwiejszą drogą południową z Nepalu, co nie zmienia faktu, że droga jest ciężka, a przy szczycie tworzą się kolejki, w których ludzie umierają z wyczerpania (pod koniec maja 2019 r. sprzyjająca pogoda sprawiła, że chętnych do zdobycia Mount Everestu było tak dużo, że tworzyły się gigantyczne kolejki).

mount-everest.jpg

Dla porównania: w 1983 roku 8 osób zdobyło górę, a teraz każdego roku na Everest wspina się około 200 osób.

Śmiałków nie brakuje, a w tym czasie na górze zebrała się imponująca ilość śmieci…

Najwyższe wysypisko śmieci

Od 2008 roku organizowane są tzw. wyprawy sprzątające Eco Everest.

Przy współpracy Komitetu Kontroli Zanieczyszczeń Sagarmatha (SPCC) z lokalnymi przewodnikami oraz przewoźnikami lotniczymi popularny szlak prowadzący z miejscowości Lukla do bazy pod Mount Everestem jest regularnie sprzątany.

A jest co sprzątać, bo według ostatnich szacunków każdego roku przybywa tam ok. 120-130 ton śmieci.

Już kilka lat temu ekolodzy zaczęli alarmować, że Mount Everest zamienia się w najwyższe wysypisko śmieci, a władze Nepalu i Chin podjęły kroki w celu oczyszczenia tego obszaru.

W związku z rosnącą liczbą osób chętnych do odwiedzenia szczytu chińskie władze zdecydowały o ograniczeniu liczby wspinaczy o 1/3 i wprowadziły bardzo surową procedurę uzyskiwania zezwoleń na wspinaczkę.

śmieci-mount-everest.jpg
foto.shutterstock.com

W lutym 2019 r. dostęp szlaku dla turystów został nawet częściowo zamknięty od północnej strony.

Tymczasem w Nepalu wprowadzono depozyt gotówkowy, który zostanie zwrócony, jeśli wspinający się przyniesie co najmniej 8 kg śmieci z góry.

Nie wpływa to jednak znacząco na sytuację zalegających odpadów.

Wspinacze zatrzymują się, aby odpocząć w specjalnych obozach, pozostawiając po sobie ogromną ilość odpadów.

I oczywiście nie ma nikogo, kto by je zbierał, dlatego śmieci się gromadzą.

Władze Nepalu co roku przeprowadzają wielkie sprzątanie w górach.

W 2018 roku podczas podobnej wyprawy udało się zebrać 10 ton śmieci.

Większość znajdowała się w drugim i trzecim obozie, co nie zmienia faktu, że tylko w tzw. strefie śmierci wciąż zalega 55 ton śmieci.

11 ton śmieci i 4 ciała

W edycji wielkiego sprzątania Mount Everestu 2019 wzięło udział 20 Szerpów (przedstawicieli ludu tybetańskiego zamieszkującego Himalaje w Indiach i Nepalu), którzy zgłosili się na ochotników.

Przez około półtora miesiąca ludzie ci znieśli 11 ton śmieci z góry, a także znaleźli cztery ciała zaginionych wspinaczy.

Wśród zebranych odpadów królowały zużyte butle po tlenie, strzępy namiotów, liny, puszki i plastikowe opakowania po żywności, a także odpady pochodzenia ludzkiego.

Zarówno śmieci, jak i ciała zostały wysłane do Katmandu – stolicy Nepalu, gdzie zostaną poddane recyklingowi.

Ciała zostały natomiast przewiezione do szpitala, gdzie pozostawiono je do identyfikacji.

Pomimo imponujących liczb, to tylko wierzchołek góry lodowej.

Ciała tych, którzy bezskutecznie próbowali podbić górę, a także stosy śmieci są wciąż schowane pod lodem góry.

W związku z tym władze nepalskie zamierzają odbyć kolejną wyprawę po wielkie sprzątanie Mount Everestu, gdy śnieg nieco się roztopi.

⇒ Czytaj także: GÓRA ŚMIECI Z KANAŁÓW, CZYLI CO PRZECIĘTNY POLAK WRZUCA DO TOALETY?

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką oznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.