Wprowadzenie stanu wojennego w Polsce było jednym z najpoważniejszych kryzysów, do jakiego doszło podczas „zimnej wojny”. Douglas J. MacEachin były pracownik CIA, w swojej książce „Amerykański wywiad i konfrontacja w Polsce 1980–1981” próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego Stany Zjednoczone, mając tak wiele informacji – w tym doniesienia płk. Ryszarda Kuklińskiego – nie ostrzegły polskiej opozycji o nadciągającym nieuchronnie niebezpieczeństwie?

Solidarność i stan wojenny

W połowie listopada 1981 r. sekretarz stanu USA Alexander Haig wysłał prezydentowi Reaganowi memorandum opisujące konsekwencje tego, co określił mianem „pokojowej rewolucji” toczącej się w Polsce pod przywództwem Solidarności, krajowego związku zawodowego.

solidarność.jpg
Stocznia Gdańska foto.123rf.com

Sekretarz powiedział, że gdyby to, co miało miejsce w Polsce, mogło zostać „skonsolidowane”, byłoby historycznym wydarzeniem, które „wprawiłoby w zakłopotanie” władzę Moskwy nad Europą Wschodnią i zapewniło impuls dla „zachodnim wartościom”.

Zaledwie miesiąc później, wieczorem 12 grudnia, ta pokojowa rewolucja zaczęła upadać, gdy polski reżim użył wojskowych i wewnętrznych sił bezpieczeństwa, by stłumić Solidarność i wprowadzić stan wojenny w całym kraju.

Amerykańskie zaskoczenie

Administracja amerykańska twierdziła, że ​​była zaskoczona i nieprzygotowana na ten ruch.

Prawdopodobnie najłagodniejsze publiczne oświadczenie w tej sprawie wydane przez amerykańskiego urzędnika pochodziło od samego sekretarza Haiga.

Zauważył, że Waszyngton był zaskoczony gotowością armii polskiej do przeprowadzenia takiej akcji.

Większość publicznych opinii innych urzędników była bardziej surowa.

Twierdzili, że taka niewiedza jest efektem zbiorowej porażki rządu USA w zbieraniu i ocenie docierających informacji.

Sytuację tę stawiano w ostrym kontraście z wydarzeniami z grudnia 1980 r., kiedy to administracja rządu Cartera wydała dwa oświadczenia prezydenckie, udzielała częstych publicznych wywiadów i wysyłała wiadomości do przywódców sprzymierzonych, starając się wywołać reakcję na tyle silną, by powstrzymać to, co określano jako nieuchronny atak dużych sowieckich sił zbrojnych w Polsce.

stan-wojenny.jpg
Wojciech Jaruzelski ogłosił wprowadzenie stanu wojennego w Polsce foto.123rf.com

Ostrzeżenia te, jak twierdził sam prezydent Carter, były oparte na dokładnych amerykańskich danych wywiadowczych.

Wiosną 1981 r. administracja Reagana rozpoczęła podobną, choć nieco mniej nagłośnioną ofensywę publiczną, powołując się na informacje wywiadu o zbliżającej się sowieckiej interwencji wojskowej, by stłumić rosnący bunt dla komunistycznego reżimu Moskwy w Warszawie.

Jednak przez sześć tygodni Waszyngton milczał w tej sprawie.

Wkład płk. Kuklińskiego

Kolejny aspekt tych wydarzeń pojawił się kilka lat później.

Okazało się, że na długo przed wprowadzeniem stanu wojennego, Stany Zjednoczone otrzymały potajemnie od oficera Sztabu Generalnego Ludowego Wojska Polskiego pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, szczegółowe informacje na temat planów i przygotowań polskiego reżimu do wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.

Dotychczas tylko niektóre z raportów Kuklińskiego zostały odtajnione, ale wśród nich są te otrzymane przez Waszyngton w krytycznych momentach polskich wydarzeń.

Ponadto sam płk Kukliński, przy wsparciu CIA, opublikował szczegółowy opis swojej wiedzy o planowaniu i przygotowywaniu stanu wojennego.

Dlaczego nie ostrzeżono Solidarności?

Od tego czasu powstały rozmaite teorie i sądy, dlaczego, mając na uwadze tę wiedzę, rząd Stanów Zjednoczonych nie podjął żadnych widocznych wysiłków, by ostrzec Solidarność przed zbliżającym się stłumieniem i nie przeprowadził żadnej próby powstrzymania tych działań?

stan-wojenny.jpg
foto.depositphotos.com

Przywódca polskiego reżimu, który realizował plan, gen. Wojciech Jaruzelski, zapewnił, że wiedział, że Stany Zjednoczone mają informacje o tych zamiarach.

Powiedział, że odczytał milczenie Waszyngtonu jako sygnał akceptacji tego wewnętrznego ataku, odbierany jako opcję „mniejszego zła” w porównaniu z „nieuniknioną” interwencję sowiecką.

Amerykańskie działania i oświadczenia oraz niektóre publiczne oświadczenia urzędników amerykańskich po stłumieniu stanu wojennego zostały zinterpretowane przez wielu zachodnich obserwatorów jako udzielające wsparcia tej wersji wydarzeń.

W międzyczasie pojawił się jednak zarzut, że amerykański wywiad obsesyjnie chronił informacje do tego stopnia, że ​​był bezużyteczny.

Najważniejszy problem nie dotyczył jednak chorobliwego „gromadzenia” informacji, ale sposobu ich interpretacji i tego, w jaki przedstawiono jej potencjalne skutki.

Odtajnione dokumenty z amerykańskich archiwów wywiadowczych, materiały dostępne obecnie w archiwach rządowych Polski, byłego Związku Radzieckiego i wielu innych krajach dawnego bloku sowieckiego pokazują również, że przyczyny braku reakcji USA na te informacje nie były wcale utrzymywane w takiej konspiracji, jak powszechnie twierdzono.

Jak to określił sekretarz Haig, problem tkwił głównie w tym, że przedstawiciele amerykańskiego wywiadu i urzędnicy polityczni po prostu nie wierzyli, że Polacy mogliby – nie licząc radzieckiej interwencji wojskowej – wykorzystać własnych żołnierzy w potężnej walce przeciwko własnym obywatelom do tłumienia popularnej opozycji cywilnej.

Był to pogląd, który stał się punktem zwrotnym w całej sprawie, dzięki któremu wszystkie późniejsze informacje zostały interpretowane i przekazywane dalej na jego podstawie.

*Cała książka „Amerykański wywiad i konfrontacja w Polsce 1980-1981” analizująca odtajnione dokumenty, obrazujące związek amerykańskiego wywiadu i stanu wojennego w Polsce dostępna tutaj -> kliknij.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.