Szczepionka 6w1 jest płatna, ale często wybierana przez rodziców, ponieważ pozwala w ciągu dwóch pierwszych lat życia dziecka zredukować ilość wkłuć z 17 do 8. I to głównie tą „dobrocią” zachwala się podawanie tejże szczepionki. Niewiele jednak mówi się o jej bezpośrednim związku z pojawianiem się u dziecka zachowań autystycznych. Tymczasem w 2014 roku sąd w Mediolanie wydał wyrok, w wyniku którego uznano za zasadne przyznanie dożywotniej renty dla małego pacjenta, który stały się dzieckiem autystycznym z winy szczepionki 6w1.

Szczepionka 6w1

Jedna dawka szczepionki 6w1, czyli Infanrix Hexa (producent GlaxoSmithKline) oraz Hexacima (Sanofi Pasteur) kosztuje ok. 180 zł.

Jest to szczepionka przeciwko błonicy (D), tężcowi (T), krztuścowi (komponenta acelularna) (Pa), wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (rDNA) (HBV), poliomyelitis (inaktywowana) (IPV) i przeciwko Haemophilus influenzae typ b (Hib) skoniugowana (adsorbowana).

Podaje się ją w czterech dawkach: w 2. miesiącu życia dziecka, w 3.-4. miesiącu, w 5.-6. miesiącu i w 16.-18. miesiącu.

W Polsce stała się popularna głównie ze względu ograniczenia ilości wkłuć oraz zapewnieniom lekarzy, że szczepionka 6w1 daje mniej niepożądanych odczynów poszczepiennych i są one łagodniejsze.

Włoska batalia

W 2011 roku do sądu w Mediolanie trafił pozew złożony przez rodziców autystycznego chłopca przeciwko Ministerstwu Zdrowia.

Domagali się odszkodowania za chorobę syna, której pierwsze objawy pojawiły się 2006 roku w natychmiastowym następstwie wstrzyknięcia trzech dawek sześciowartościowej szczepionki produkcji GlaxoSmithKline.

Autyzm zdiagnozowano u chłopca w 2010 roku.

Sąd jednak nie przychylił się do skargi i obciążył rodziców kosztami postępowania sądowego.

Ci jednak się nie poddali i zaczęli sądową batalię z udowadnianiem, że choroba ich syna jest bezpośrednio spowodowana przez szczepionkę Infanrix Hexa.

Włoskie Ministerstwo Zdrowia zakwestionowało związek między szczepionką 6w1 a autyzmem, dlatego sąd powołał biegłego.

Szczepionka przyczyną autyzmu

Powołany biegły stwierdził, że w szczepionce znajdowała się rtęć stosowana jako środek dezynfekujący (jak podaje informacja producenta, GlaxoSmithKline).

W wyroku sądowym z 2014 roku czytamy:

Biegły potwierdził, że dziecko choruje na autyzm oraz z całą powagą dokładnie sprawdził związek przyczynowo skutkowy pomiędzy podaniem dziecku szcześciowartościowej szczepionki Infanrix Hexa SK w 2006 r., pozwalając sobie odwołać się do kompleksowej ekspertyzy.

Biegły odrzucił przyczyny genetyczne.

W wyjaśnieniu biegły podsumował, iż:

Substancja, jak ostatnio wykazały dokumenty zachowane przez firmę farmaceutyczną, która ma patent, wykazuje szczególnie szkodliwy wpływ na zaburzenia autystyczne, i jej szkodliwe działanie, teoretycznie niewielkie, wynikające z badań klinicznych przed udzieleniem pozwolenia – wyjaśniałaby tylko 2-5 proc. przypadków zachorowań – jest w rzeczywistości zaniżone; ostatnio potwierdzono przez australijską służbę sanitarną, że serie szczepionek zawierały środek dezynfekujący na bazie rtęci, dziś oficjalnie zakazany ze względu na wykazaną neurotoksyczność – w stężeniach znacznie przekraczających maksymalny zalecany poziom dla niemowląt o wadze kilku kilogramów.

Ponadto ekspertyza medyczna powołanego przez Sąd lekarza, wykazała, że:

Jedną z przyczyn autyzmu małego pacjenta był polimorfizm, który uczynił go podanym na toksyczne działanie jednego lub większej liczby składników (lub zanieczyszczenia), pochodzących ze szczepionki Infanrix Hexa.

Wyrok został podpisany przez sędziego Nicolę di Leo.

Ostatecznie uznano, że istnieje związek przyczynowy między szczepieniem 6w1 podanym dziecku i jego zachorowaniem na autyzm oraz zasądzono odszkodowanie i dodatek do renty od państwa za powstałą chorobę.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.