Ujawnienie – globalizacja. W połowie lat 90. zaczęła pojawiać się kolejna warstwa zrozumienia. To w niezwykle silny sposób połączyło się z wcześniejszymi informacjami o znaczeniu Mezopotamii i konsekwencjach „wielkiego potopu”. Powinniście zdawać sobie sprawę z tego, w jaki sposób powstawały niektóre rody i to zarówno przed, jak i po potopie. Dziś kontrolują one wszystkie społeczeństwa na świecie.

Ich celem jest kontrolowanie wszystkiego i wszystkich, aż do najdrobniejszych szczegółów oraz stworzenie globalnego orwellowskiego państwa, czyli tzw. Wielkiego Brata.

Spójrzcie – jak szybko się to dzieje.

Oczywiście większość ludzi uzna to za niepoważne.

Jednak ten śmiech cichnie.

Stworzone przez umysł media wciąż śmieją się z tego, co przekazuję.

Powróćmy do RODÓW.

„Elitarne” rody zostały rozsiane po całym świecie jeszcze przed kataklizmem.

Odnowiły się po jego zakończeniu, a zwłaszcza w zaawansowanych cywilizacjach, które zaczęły powstawać w takich miejscach jak: Ameryka Południowa, Ameryka Środkowa, Egipt, Dolina Indusu, Chiny i Sumer.

Wszystkie one zajmują ważne miejsce w dzisiejszym świecie, ale rody, które pochodzą z Sumeru (obecnie Iraku), wydają się mieć specjalne znaczenie dla rozwoju, jaki obrała ludzkość na przestrzeni ostatnich 6 tys. lat.

Właśnie te starożytne rody kierowały inwazją na Irak w 2003 roku.

Było wiele powodów, aby popełnić tę zbiorową zbrodnię – ropa, podbój, kontrola nad Bliskim Wschodem i inne – z powodów historycznych kraina ta ma fundamentalne znaczenie dla rodów.

Skorzystały one również z okazji, aby splądrować irackie muzea i ukraść bezcenne artefakty, które należały do starożytnych społeczeństw Mezopotamii, a w tym sumeryjskie gliniane tablice.

Zagarnęli je dla siebie, aby zapobiec odczytaniu ich prawdziwego znaczenia w sposób, który zdemaskowałby fałsz oficjalnej „historii”, którą wcisnęli populacji.

Później wyjawię korzenie tych rodów, a także to, dlaczego uważają się za takie „wyjątkowe”.

Na razie przyjmijmy nazwę Elit – „elitami” lub „rodami”.

Dysponują one pewnym szczególnym źródłem genetycznym, które odróżnia je od głównego rdzenia ludzkiej populacji.

Elitarne rody stały się liderami starożytnych społeczeństw – cesarzami, królami i królowymi, którzy twierdzili, że mają prawo rządzić.

Z jakiego powodu? Dzięki przynależności do rodów.

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego królewskie i arystokratyczne rodziny mają taką obsesję na punkcie zawierania związków małżeńskich z równymi sobie?

Dlaczego tak często wżeniają się w rodziny, które kontrolują rządy, banki i media?

Celem jest zachowanie kodu genetycznego, który jest odmienny niż u reszty populacji.

Krew rodu, która krzyżuje się z krwią populacji, może się bardzo szybko rozrzedzić.

Do dziś dnia są królowie i królowe, którzy pozostają głowami państwa z powodu swojego pochodzenia.

Na przykład rodzina Domu Windsor w Wielkiej Brytanii (faktycznie Dom Niemiecki Saxe-Coburg-Gotha).

Królowa Elżbieta II urzęduje w Pałacu Buckingham z powodu swego pochodzenia, co czyni (każdą) monarchię najbardziej rasistowską instytucją na całej planecie.

Od zawsze, aż do dziś, to oni mają jedno prawo dla elit i drugie dla całej reszty.

Słowo „imperium” towarzyszyło elitarnym rodom Mezopotamii wszędzie tam, gdzie się udały.

Około 3000 r. p.n.e. zaczęły one pokonywać wielkie dystanse na morzu i lądzie.

Jednym z kierunków ich ekspansji była Europa, a w szczególności Wielka Brytania.

To właśnie dlatego tak wiele klasycznych „symboli Brytanii” pochodzi z Bliskiego Wschodu i starożytnej Azji Mniejszej (obecnie Turcji).

Wśród nich jest angielska flaga z czerwonym krzyżem na białym tle, a także patron Anglii „Święty Jerzy” oraz nawet „szkockie” i „irlandzkie” dudy.

Żeglarze i podróżnicy osiedlali się na odległych terenach.

Znacie ich jako Sumerów, Egipcjan, Fenicjan, Daanów i innych, ale w istocie byli oni jednym i tym samym ludem.

Z całą pewnością byli nim ich wodzowie, ponieważ pochodzili z tych samych rodów i z tego samego źródła.

To właśnie te ludy dzięki zaawansowanej wiedzy ich politycznych i religijnych elit przywództwa, które działały w jednej lidze z kryjącą się za nimi siłą (co wyjaśnię później), były w stanie wybudować wielkie kamienne kręgi i inne budowle w Wielkiej Brytanii, Europie oraz w innych częściach świata.

Były wśród nich: Stonehenge, Avebury, Carnac we Francji (3 000 stojących kamieni) oraz „tajemnicze” okrągłe wieże w Irlandii.

Budowniczowie tych konstrukcji układali kamienne bloki wzdłuż linii, po których płynęła energia.

Te miejsca są znane jako „linie mocy” lub „meridiany”.

Otaczają one i przenikają Ziemię.

Oprócz tego kamienne bloki zostały zsynchronizowane z ruchem słońca, księżyca i niektórych planet.

Artefakty pozostałe po Sumerach potwierdzają ich wysoko rozwiniętą wiedzę o układzie słonecznym.

Ludy, które tworzyły społeczeństwo Sumeru i Babilonu istniały przed powstaniem tych państw i przetrwały po ich upadku, osiedlając się w innych miejscach.

Pokonując ocean, zawędrowały na kontynent amerykański tysiące lat przed Krzysztofem Kolumbem.

Natomiast sam Kolumb był agentem tych rodów i w czasie swojej pierwszej wyprawy wiedział, dokąd zmierza.

Utrzymywanie, że „szukał on drogi do Indii” i przypadkowo odkrył Amerykę to tylko przykrywka, aby ukryć wpływ rodów na ważne historyczne i współczesne wydarzenia.

Z kolei Rody i ludy Sumeru, Babilonu oraz Egiptu były znane pod wieloma różnymi nazwami podczas tysięcy lat migracji z Mezopotamii i Środkowego Wschodu do Europy.

Babilon i globalizacja

„Elitarne” sumeryjsko-babilońsko-egipskie rody (powiązane ze sobą) założyły Rzym i zbudowały imperium.

A świat wciąż jest pod kontrolą rzymskiego prawa.

Te same rody założyły Kościół Rzymski, który jest adaptowaną wersją religii Babilonu.

Dzięki podbojom imperium rzymskiego elitarne rody przedostały się z Rzymu do Północnej Europy, gdzie wymieszały się z innymi rodami, które osiadły tam wcześniej.

Były to rody przybyłe z Bliskiego Wschodu, które swoimi korzeniami sięgały czasów cywilizacji przedpotopowych.

Wszystkie te rody utworzyły arystokrację i królewskie dynastie w Europie.

Jednak nadal pozostają one rodami wywodzącymi się z czasów starożytnych państw: Sumeru, Babilonu, Egiptu, a nawet tych, które istnieją jeszcze wcześniej.

Ich głównymi centrami władzy stały się Rzym i Londyn lub Babilondyn, jak się go powinno nazywać.

Do dziś pozostają one głównymi ośrodkami operacyjnymi i kontrolnymi dla elitarnych rodów.

Jest nim również Watykan ze swoją strukturą, która istnieje w każdym kraju pod przykrywką „chrześcijaństwa”.

Rody przejęły władzę we wszystkich krajach Europy.

Gdy ludzie zbuntowali się, odrzucając dyktaturę królewskich dynastii, rody zeszły do „podziemia”.

Przeniknęły m.in. do polityki, bankowości, biznesu, wojska, nauki, medycyny oraz edukacji.

Dziś większość z nich kontroluje te obszary życia.

Niektóre rodziny „królewskie” istnieją do dziś jak np. Dom Windsorów.

Jednak większość elit jest zakamuflowana i działa w ekonomii oraz w polityce.

Nawet teraz uważają się za „wyjątkowych”, „lepszych” i władczych bez względu na to, czy noszą koronę, czy biznesowy garnitur.

Rody Sumeru, Babilonu i Egiptu wyruszyły na podbój świata wraz z europejskimi imperiami kolonialnymi.

Wśród nich prym wiodło imperium brytyjskie, które kontrolowało tak rozległe terytoria, że mówiono, iż nad nim „nigdy nie zachodziło słońce”.

Imperium Sumeru, imperium Babilonu, imperium rzymskie oraz imperium brytyjskie – wszystkie są wyrazami tej samej siły, która przez cały czas dąży do globalnego podboju i kontroli.

Nie jest przypadkiem, że imperium powstaje tam, gdzie rody zakładają swoją „kwaterę główną”.

Mają one obsesję na punkcie zajmowania terytoriów, kontroli i dominacji.

Imperium brytyjskie i mniejsze imperia utworzone przez: Francję, Niemcy, Hiszpanię, Belgię, Portugalię oraz inne kraje, pozwoliły rodom rozprzestrzenić się po całym świecie wraz z siecią tajnych stowarzyszeń.

Manipulując, dążyły do tego, aby wynieść do władzy swoich wybrańców, agentów i popleczników.

Ta tajna sieć stowarzyszeń istniała już przed potopem.

Wywodzą się z barbarzyńskich tajnych stowarzyszeń, które zostały założone na Atlantydzie i Mu w ostatnim stadium złotego wieku.

Wspaniałe cywilizacje Atlantydy i Mu stoczyły się w chaos, czyniąc zło, zanim kataklizmy położyły temu kres.

Za tym wszystkim stały tajne stowarzyszenia i ich czarnoksiężnicy.

Stowarzyszenia Atlantydy i Mu w postdyluwialnym świecie nadal kontynuowały swoją działalność jako Tajemne Szkoły.

Zwłaszcza w Sumerze, Babilonie i Egipcie.

Nie wszystkie tajemne szkoły miały złe intencje, ale szkoły zarządzane przez rody właśnie takimi się kierowały.

Szkoły, które zostawały pod auspicją rodów, stopniowo przejęły pozostałe poprzez podporządkowanie ich sobie.

Manly P. Hall to masoński historyk, który opisuje to, co stało się w Egipcie, gdy „czarnoksiężnicy Atlantydy” przejęli kontrolę nad tajemnymi szkołami (ta sama historia wydarzyła się w każdym innym miejscu): podczas gdy rozbudowana ceremonialna magia antyku nie była zła, to jednak wyrosło z niej kilka perwersji, fałszywych szkół czarnoksięskich lub czarnej magii.

W Egipcie… czarnoksiężnicy z Atlantydy używali swoich nadludzkich mocy, dopóki kompletnie nie podważyli i nie zniszczyli moralności prymitywnych misteriów…

Uzurpowali oni sobie pozycje zajmowane kiedyś przez wtajemniczonych i przejęli kontrolę nad rządami ducha.

I tak czarna magia sterowała religią państwową, ale też paraliżowała prądy intelektualne oraz duchowe.

Czarnoksiężnicy żądali całkowitego i bezwzględnego posłuszeństwa dogmatom sformułowanym przez kastę kapłanów.

Faraon stał się marionetką w rękach Szkarłatnej Rady – zgromadzenia arcymagów wyniesionych do władzy przez duchowieństwo.

Miało to miejsce w późnym okresie złotego wieku.

Od arcymagów pochodzą światowe religie i dzisiejsza globalna sieć tajnych stowarzyszeń.

Wiedza o prawdziwej naturze rzeczywistości i tym, jak można nią manipulować, nie jest ani dobra, ani zła.

Ona po prostu jest.

Ważne jest to, jak się jej używa, a rody chciały przejąć tę wiedzę i wykorzystać ją, aby zdobyć władzę nad ludźmi.

Gdy kontrolowane przez rody europejskie imperia zajmowały jakiś kraj, to w pierwszym rzędzie mordowano szamanów i strażników starożytnej wiedzy.

Chrześcijaństwo było narzędziem, które poprzez ideologię niszczenia zła – w postaci „agentów szatana” – siłą wyrywało ludzi spod wpływów ich własnych przywódców religijnych i strażników wiedzy, tak aby służyli „Jezusowi”.

Tak naprawdę było to wymówką, aby ze świadomości ludzkiej usunąć starożytną wiedzę w taki sposób, aby później można ją było zastąpić iluzją rzeczywistości i fałszywą historią.

PRZED STAROŻYTNYMI BYLI TAKŻE PRADAWNI, A DO PRADAWNYCH NALEŻY „LEMURIA”, ALE TO INNY TEMAT I ODNIOSĘ SIĘ DO TEJ WIEDZY INNYM RAZEM.

Tymczasem sieć tajnych stowarzyszeń rodowych stawała się coraz potężniejsza, gdyż zagarniała tę wiedzę dla siebie, a ludzie wraz z jej utratą popadali w stagnację.

Słyszałem wielu chrześcijan, którzy mówili ciągle o „okultyzmie” – który oznacza coś „ukrytego” – w taki sposób jakby cała ezoteryczna świadomość była „dziełem diabła”.

Jest to wiedza, której można użyć w dobrym lub złym celu.

Sam fakt, że tego nie rozumieją, wystawia ich na wpływ tych, którzy używają jej w złym celu.

Rody dążą do tego, aby utrzymywać ludzi w ignorancji, izolując ich od wiedzy, którą same posiadają.

Stąd mamy chrześcijan i wielu innych ludzi, którzy żyją w ignorancji z powodu własnej religii, której początek dały rody.

Religia jest ich najefektywniejszą formą kontroli umysłu.

„Nie, nie możesz czytać tego, czy robić tamtego. Co na to powie papież albo rabin, albo imam?”.

A kogo to obchodzi?

Niestety, ale wciąż obchodzi to miliardy ludzi.

Współczesna sieć tajnych stowarzyszeń funkcjonuje globalnie razem z jezuitami, templariuszami, Zakonem Maltańskim, Opus Dei i wolnomularstwem.

Działają one na najwyższych poziomach władzy jako jeden organizm.

Ten „organizm” lub siła, która łączy wszystkie główne tajne stowarzyszenia, znana jest jako „Iluminatio” lub „Oświeceni”.

Jest to struktura, w której skład wchodzą członkowie innych stowarzyszeń i to jedynie dzięki swojemu pochodzeniu.

Znaczna część członków tajnych stowarzyszeń nie wie, że istnieje struktura Iluminatów.

Są przekonani, że nie istnieje nic ponad najwyższy poziom w strukturze ich własnego tajnego stowarzyszenia.

Nie znają oni prawdziwej organizacji, ponieważ wiedza o tym jest rozproszona w labiryncie różnych „stopni”, grup i symboli.

Jeśli źle zinterpretujesz symbol, to nie masz szans, aby dowiedzieć się, co to oznacza.

Niższe struktury są systematycznie okłamywane tak, aby utrzymać je z dala od wiedzy, która jest przeznaczona wyłącznie dla rodów.

W swoich tajnych stowarzyszeniach, korporacjach i rządach rody potrzebują osób z zewnątrz, ponieważ same nie są w stanie sprawować globalnej kontroli.

Wyselekcjonowani członkowie „indywidualnych” tajnych stowarzyszeń pną się w górę piramidy Iluminatów, do której istnienia nikt się nie przyznaje.

Struktura jest zdefragmentowana.

Najwyższe poziomy w strukturze Iluminatów można osiągnąć tylko dzięki pochodzeniu.

Osoby z zewnątrz pełnią też rolę kamuflażu.

Nie są one wtajemniczane, dlatego wewnątrz stowarzyszeń stworzono strukturę, która uniemożliwia im uzyskanie wiedzy, jaką posiedli członkowie rodów.

Iluminaci zawsze ukrywali prawdę w skomplikowanej hierarchii, sprzecznościach, mistycyzmie i w kłamstwach.

Przedstawiciel Masońskiego Stowarzyszenia Usług w Waszyngtonie powiedział: „przebij się przez zewnętrzną skorupę i znajdź znaczenie; przebij się przez to znaczenie, a pod nim znajdziesz kolejne. Jeśli będziesz kopać wystarczająco głęboko, możesz znaleźć trzecie lub czwarte – kto wie, ile ich będzie?”.

Wszystko jest podzielone, aby mieć pewność, że jedynie niewielka grupa osób będzie rozumiała, co się dzieje.

Iluminaci to nazwa, jaką rody nadały swojej sieci tajnych stowarzyszeń.

Jednak wolą one pozostawać w cieniu, co czyni ich zdemaskowanie o wiele trudniejszym.

Wielu ludzi myli różnicę, jaka zachodzi pomiędzy Iluminatami, czyli siecią tajnych rodowych stowarzyszeń, sięgającą tysiące lat wstecz i Iluminatami Bawarskimi, które oficjalnie zostały założone w 1776 r.

Ci ostatni mieli bardzo ważny wpływ na wiele światowych wydarzeń, a także na Rewolucję Francuską, ale Iluminaci Bawarscy są jedynie nicią w sieci, a nie samą siecią.

Ukryta dyktatura

Sytuacja rodów, dążących do globalnej kontroli zmieniła się po tym, jak europejskie potęgi rozpoczęły proces nadawania „niepodległości” swoim koloniom, a zwłaszcza Stanom Zjednoczonym.

Wydaje się, że zachodzi tu jakaś wewnętrzna sprzeczność, ale tak nie jest.

Poprzez powierzchowne nadanie „niepodległości” swoim koloniom rody faktycznie zmieniły tylko jedną formę kontroli na inną, ale jeszcze bardziej efektywną.

Kiedy żyjesz w dyktaturze, nieważne czy jest to komunizm, faszyzm, apartheid czy rządy kolonialne, masz przynajmniej tę przewagę, że wiesz, na czym stoisz.

Rozumiesz, że jesteś kontrolowany i znasz tych, którzy sprawują kontrolę.

Ta forma dyktatury ma ograniczoną żywotność, ponieważ ludzkie pragnienie wolności i tak ją obali, jeżeli nawet zajmie to dużo czasu.

Najpotężniejszą formą kontroli jest ta, której nie widzisz i której istnienia nie jesteś świadom.

Ludzie otrzymują iluzję wolności, chociażby poprzez możliwość głosowania co cztery czy pięć lat, ale za kulisami ta sama niewielka grupa osób kontroluje wszystkie partie i frakcje polityczne, które tworzą rząd.

Nawet demokracja, która ma być rzekomo „rządami większości”, co już samo w sobie jest tyranią, nie spełnia swych założeń.

Jest to dyktatura małej grupy osób, która stoi za zasłoną w postaci wolnego i otwartego społeczeństwa.

Na przykład George Bush Junior i Barack Obama byli i są kontrolowani przez tych samych ludzi i w teorii nie ma znaczenia, czy Biały Dom zajmują Republikanie, czy Demokraci.

Tak czy inaczej, ci sami ludzie cienia dyktują politykę i wydarzenia w imieniu rodów, które nieustannie knują intrygi.

Dotyczy to zarówno Partii Pracy oraz Partii Konserwatywnej w Wielkiej Brytanii, jak i również innych ugrupowań politycznych na całym świecie.

Mogą one mieć inne nazwy, ale są tylko maskami na tej samej twarzy.

Jest pewne powiedzenie, które mówi: nieważne na kogo głosujesz, rząd już został wybrany; tajny rząd, ukryta ręka, która pociąga za sznurki tych, którzy oficjalnie mają władzę i podejmują decyzje.

Celem jest wmawianie ludziom, że są wolni, podczas gdy tak naprawdę pozostają oni pod całkowitą kontrolą.

Nie zbuntujesz się na brak wolności, gdy myślisz, że jesteś wolny.

Jeśli siedzisz w celi i widzisz kraty, wiesz, że siedzisz w więzieniu.

Jeśli siedzisz w celi i nie widzisz krat, masz wrażenie, że możesz wyjść, jeśli tylko zechcesz.

Kraty zobaczysz dopiero wtedy, kiedy spróbujesz wyjść, ale większość ludzi nigdy tego nie robi.

Rządy państw bez końca mówią o wolności oraz o „wolnym świecie”, ponieważ sprzedają Wam więzienie bez krat.

To, co mówią, to absurd, ale Wy w to wierzycie, bo inaczej zdacie sobie sprawę z faktu, że żyjecie pod dyktaturą jednej partii kontrolowanej przez garstkę ludzi z elitarnych rodów.

Pamiętajcie o tym, że gdy orwellowskie globalne państwo rozrasta się z każdą chwilą, to kraty są coraz bardziej widoczne dla każdego, kto potrafi samodzielnie myśleć.

Możecie teraz dostrzec, dlaczego tak wiele „wojen o niepodległość” zostało zainicjowanych przez te same kolonialne potęgi, którym je wypowiedziano.

Chciały one tego, planując stworzenie więzienia bez krat.

Incydent bostońskiej „herbatki”, który posłużył do wzniecenia buntu w amerykańskich koloniach, jest oficjalnie uznawany za protest przeciwko polityce podatkowej Brytyjczyków.

Sam incydent miał następujący przebieg: ludzie przebrani za Indian z plemienia Mohawk weszli na pokład trzech, kontrolowanych przez rody, statków Kompanii Wschodnioindyjskiej.

Wyrzucili do Zatoki Bostońskiej czterysta trzydzieści dwie skrzynie z herbatą.

Jednak zdarzenie to zostało zaplanowane i wykonane przez wolnomularzy związanych z „Wielką Lożą”, która miała swoją siedzibę przy ulicy Great Queen Street w Londynie.

Brytyjskie albo raczej sumeryjsko-babilońsko-egipskie rody, które kontrolują Wielką Brytanię, doprowadziły do wybuchu wojny o „niepodległość” Stanów Zjednoczonych.

Dzięki temu, pozostając w cieniu, jeszcze bardziej zwiększyły swoją władzę.

W „byłych” koloniach zostały rozlokowane rody (pod wieloma różnymi nazwami) i sieć tajnych stowarzyszeń.

Ich zadaniem było uzyskanie władzy dla siebie lub dla swoich popleczników.

Brytyjskie rody przeprowadziły ten proces we wszystkich swoich posiadłościach.

To samo działo się w innych koloniach, kontrolowanych przez europejskie rządy, które pozostawały pod wpływem tych samych rodów.

„Niepodległość” Afryki jest dziś wynikiem działań rodów, które dzięki manipulacji i wojnom wynoszą do władzy przywódców, którzy będą realizować ich politykę.

Takim przykładem jest Robert Mugabe, czyli prezydent Zimbabwe.

Jego tyrańskie rządy są możliwe wyłącznie dzięki manipulacjom politycznym brytyjskiego Ministra Spraw Zagranicznych lorda Carringtona i jego wspólnika, byłego sekretarza stanu USA, Henry’ego Kissingera.

Są to ważni agenci sieci rodów.

Afryka nigdy nie była „wolna”.

Tak samo, jak wszystkie inne „byłe” kolonie, nie wyłączając Stanów Zjednoczonych.

Jawną kontrolę zastąpiono jeszcze gorszą jej formą, czyli kontrolą ukrytą, a okupację fizyczną zastąpiono okupacją finansową.

Rodziny, które należały do rodów, budowały system globalnej kontroli krok po kroku, czyli stulecie po stuleciu.

Dziś zdumiewa on swoim zasięgiem, głębokim poziomem ingerencji i dbałością o szczegóły.

Rody zamknęły ludzkość w więzieniu bez krat czy też raczej w więzieniu bez widocznych krat – chociaż od niedawna to także się zmienia.

Jednak większość ludzi wciąż nie może ich dostrzec i to bez względu na to, jak nie byłyby one widoczne.

W 1923 roku pisarz Aldous Huxley powiedział: „Wolność? Ona nie istnieje. Nie ma wolności na tym świecie, są tylko pozłacane klatki”.

Miał słuszność.

Tymi „klatkami” są zamknięte na klucz umysły ludzi, które są systematycznie odłączane od Świadomości.

Ludzie spędzają całe swoje życie w więzieniu percepcji, a celem rodów jest to, aby za wszelką cenę utrzymać ich w nim.

Polityka została wymyślona po to, aby kłamstwo brzmiało jak prawda, a morderstwo jak szacownie, ale też po to, aby nadać złudzenie solidności czystemu wiatrowi (GEORGE ORWELL).

Rody Iluminatów kontrolują światowe wydarzenia poprzez globalną sieć tajnych stowarzyszeń i półtajnych grup zbudowanych na wzór międzynarodowych korporacji.

„Kwatery główne” dyktują politykę, a sieci podwykonawców w każdym kraju wymuszają ją na ludziach ze swojej strefy wpływów.

Centra dowodzenia usytuowane są w Europie, a przeważnie w Rzymie i Londynie, chociaż Paryż, Berlin, Bruksela i Amsterdam również odgrywają znaczącą rolę.

Nie mam tu na myśli zmieniających się europejskich rządów, ale właśnie sieć tajnych stowarzyszeń z centrum operacyjnym w Europie.

Sieć podwykonawców w każdym kraju jest „subkontraktowana”, aby kierowała polityką, biznesem, bankowością, mediami, wojskiem, medycyną oraz edukacją itd., a także kontrolowała to, czy ich kraje są posłuszne planom dyktowanym przez „kwatery główne”.

W ten sposób są one w stanie wprowadzić te same zasady w mniej więcej jednakowym czasie.

Narodowe sieci podwykonawcze, które kierowane są przez rody, mają swoich własnych podwykonawców lub „gałęzie” w miastach, miasteczkach i wspólnotach.

Taka struktura pozwala centrum sieci – „kwaterze głównej” manipulować i wpływać na wszystkie poziomy globalnego społeczeństwa.

Większość z tych, którzy biorą w tym udział, nie ma pojęcia, że jest częścią wielkiej konspiracji, mającej zniewolić świat.

Otrzymują jedynie tyle informacji, aby mogli robić to, co im się każe i nic więcej.

Tej samej techniki używa się, tworząc tajne technologie.

Zatrudniani są różni ludzie, którzy pracują nad swoją częścią projektu, ale nie wiedzą, jaki będzie produkt końcowy.

To wie tylko niewielka grupa.

Ta technika znana jest jako „fragmentacja” lub „to, co musicie wiedzieć”.

Świat jest kontrolowany z centrum sieci Iluminatów w ten sam sposób, w jaki korporacyjne kwatery główne dyktują globalną politykę wszystkim swoim pododdziałom.

W przypadku Iluminatów tymi podwykonawcami są sieci tajnych stowarzyszeń oraz rodziny rodów w każdym kraju, które z kolei mają swoje własne sieci, wpływające na wszystkie poziomy – od rządów narodowych do globalnych wspólnot.

Sieć Iluminatów jest jak gigantyczna pajęczyna, której nici symbolizują różne tajne stowarzyszenia, półtajne organizacje i inne grupy, działające otwarcie na arenie publicznej.

Wśród tych ostatnich są rządy, ponadnarodowe korporacje i system bankowy.

Im bliżej znajdują się „pająka” – centrum, tym większa jest ich tajność i ekskluzywność.

Sieć rozciąga się z centrum ku organizacjom, które bezpośrednio oddziałują na społeczeństwo, ale wszystkie nitki, dalekie i bliskie, są kontrolowane przez „pająka” i jego „ludzi cienia”.

Kluczowymi „ludźmi cienia”, sługami „pająka” na poziomie operacyjnym jest bankierska dynastia Domu Rothschildów, co szczegółowo opiszę później.

W tej sieci grup jedną z bardziej znaczących jest sieć organizacji, które opierają się na tajnym stowarzyszeniu tzw. Okrągłego Stołu.

W ostatnich latach XIX wieku założyli je w Londynie Rothschildowie pod przewodnictwem agenta, Cecila Rhodesa, który dla nich i dla Iluminatów splądrował Afrykę Południową.

Na jego cześć nazwano Rodezję (obecnie Zimbabwe i Zambia).

W XX wieku Okrągły Stół stworzył szereg think tanków i robi to do dziś.

Zyskują one coraz większy wpływ i są ważnym narzędziem w manipulacjach rodów.

Wśród tych satelitów Okrągłego Stołu są: Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych w Londynie (założony w 1920), Rada Stosunków Zagranicznych CFR w USA (1921), międzynarodowa Grupa Bilderberg (1954), Klub Rzymski, który manipuluje ruchem środowiskowym i sprzedaje kłamstwo o spowodowanym przez człowieka globalnym ociepleniu (1968) oraz Komisja Trójstronna, która skupia się na Europie, Stanach Zjednoczonych i Japonii, ale ma zasięg globalny (1973).

Organizacja Narodów Zjednoczonych, która została założona w 1945 roku, była kreacją tej sieci o podobnie Europejska Wspólnota Ekonomiczna, czyli obecna Unia Europejska, która powstała w 1957 roku poprzez Traktat Rzymski.

Członkowie i goście grup Okrągłego Stołu zajmują kluczowe pozycje w rządach narodowych, Unii Europejskiej i w NATO.

Znajdują się oni również w bankowości, mediach oraz biznesie itd.

Pozwala to na wprowadzanie wspólnej percepcji i strategii działań poprzez centralną koordynację.

W lipcu 2009 roku sekretarz stanu USA, Hillary Clinton, wygłosiła mowę w Radzie Stosunków Zagranicznych, aby uczcić otwarcie ich nowego biura w Waszyngtonie.

Powiedziała wtedy: idealnie przedstawiona przez Neila Hague’a struktura sieci pająka, przez którą elity dyktują światu swoją wolę. Bywałam często w siedzibie głównej w Nowym Jorku, ale dobrze jest mieć filię Rady tutaj oraz naprzeciwko Departamentu Stanu. Dostajemy wiele porad od Rady, co oznacza, że nie będę musiała wybierać się tak daleko, aby mi powiedziano, co mam robić i jak powinniśmy myśleć o przyszłości.

„Powiedziano, co mam robić” jest tu ważnym stwierdzeniem.

Zbigniew Brzeziński, były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA dla prezydenta Jimmy’ego Cartera i mentor Baracka Obamy, był – wraz z Davidem Rockefellerem – współzałożycielem Komisji Trójstronnej Okrągłego Stołu.

Rodzina Rockefellerów to sumeryjski ród, spowinowacony z Rothschildami, od których przyjmują rozkazy.

Rolą Rockefellerów jest rządzenie „filią” Stanów Zjednoczonych, a najwięksi gracze rodziny, tacy jak David Rockefeller, działają na całym świecie.

Nazwiska Rothschildów i Rockefellerów będą nam w przekazie ujawnienia nieustannie towarzyszyć w odniesieniu do sfabrykowanych wojen, krachów ekonomicznych oraz kontroli i manipulowania rządami, bankowością, globalnymi korporacjami, medycyną, farmaceutyką i przemysłem biotechnicznym, mediami, agencjami wywiadowczymi oraz wieloma innymi dziedzinami.

Bankowość jest ich głównym narzędziem manipulacji i John F. Hylan, burmistrz Nowego Jorku we wczesnych latach XX wieku, tak skomentował bankierską klikę Rothschildów: prawdziwym zagrożeniem dla naszej republiki jest niewidzialny rząd, który – jak gigantyczna ośmiornica – rozciąga swe oślizgłe macki nad naszym miastem, stanem i narodem.

Rządzi nim mała grupa domów bankierskich, znanych ogólnie jako „międzynarodowi bankierzy”.

„Międzynarodowi bankierzy” – „Rothschildowie”.

Oni oraz rody elit posiadają banki i korporacje dzięki kontroli finansowej i umieszczaniu w nich swoich dyrektorów, którzy zarządzają organizacjami zgodnie z ich instrukcjami.

W ten sposób można ukryć prawdziwy rozmiar posiadania.

Ile osób wie, że Rothschildowie kontrolują większość bogactw Watykanu albo że są doradcami finansowymi chińskiego rządu?

Według nieżyjącego już historyka Eustace’a Mullinsa, który spędził dekady na badaniu dziejów Rothschildów, przejęli oni światowe operacje finansowe w Kościele Katolickim w 1823 roku.

Agenci Rothschildów są wszędzie, tylko po prostu nie widzicie, kim są ich prawdziwi panowie.

Autor: Semjase

Czytaj także: TAKI CICHY GŁOS… A ŚWIADOMOŚĆ

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy.

1) Przelew na konto bankowe Dla: Odkrywamy Zakryte. Numer konta: 70 1050 1807 1000 0091 4563 2593

2) Pay Pal  Kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

Realizujemy również współpracę reklamową [email protected] i ogłoszenia KLIK

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.