Amerykańskie wojsko nie zaprzestało eksperymentów z patogenami m.in. wąglika i dżumy. Nadal testuje niebezpieczne choroby zakaźne i to niedaleko rosyjskich granic. Z kolei Wielka Brytania nadużywa zasad Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) w celu realizowania własnych intryg geopolitycznych. Przed tymi niebezpiecznymi eksperymentami w wyjątkowym wywiadzie dla RT Deutschland ostrzegał rosyjski dyplomata Władimir Jermakow.

Dziennikarz RT Deutschland przeprowadził wywiad z Władimirem Jermakowem, który jest dyrektorem departamentem ds. nierozprzestrzeniania broni masowego rażenia i kontroli rosyjskiego MSZ.

Według rosyjskich źródeł Stany Zjednoczone pracują z niebezpiecznymi substancjami biologicznymi w Gruzji. Czy są informacje o rodzaju wykonywanej działalności?

Władimir Jermakow: Jesteśmy bardzo zaniepokojeni działaniami na przedmieściach Tbilisi, a dokładniej w wiosce Aleksiejewka, gdzie wyspecjalizowana jednostka badawcza armii amerykańskiej osiedliła się pod pozorem organizacji cywilnego „Centrum Badawczego Zdrowia Publicznego R. Lugar”.

Zakład kontynuuje badania nad niebezpiecznymi chorobami zakaźnymi, w tym dżumą, tularemią i wąglikiem.

Obecność amerykańskich specjalistów wojskowych to nowe zagrożenie epidemiologiczne i epizootyczne nie tylko dla Gruzji, ale także w południowej Rosji.

Stany Zjednoczone są wyjątkowo nieprzejrzyste i nie ujawniają informacji o takich działaniach.

Nasze wnioski potwierdzają również stanowisko Amerykanów w ramach Konwencji o Zakazie Używania Broni Biologicznej i Toksycznej.

Przez ponad dwie dekady Waszyngton uparcie sprzeciwiał się międzynarodowym wysiłkom na rzecz wzmocnienia tej bardzo ważnej umowy.

[…] w zeszłym roku (2018 przyp. red.) Stany Zjednoczone odbyły „zaproszoną” wizytę w gruzińskim laboratorium.

Takie „zaproszone” wizyty, które nie mają jasnego celu ani skutecznej metodologii ich realizacji, budzą poważne wątpliwości, ponieważ stwarzają wysokie ryzyko manipulacji i ocen motywowanych politycznie.

Ogólnie rzecz biorąc, widzimy w tej koncepcji kolejne starania Waszyngtonu, by ukryć przynajmniej niektóre z najbardziej wątpliwych działań wojskowych i biologicznych w różnych regionach świata.

W jakim stopniu sprawa Skripala*, w której Rosja zaoferowała współpracę Wielkiej Brytanii, podważyła wiarygodność międzynarodowego porozumienia w sprawie zakazu używania broni chemicznej? Londyn wyraźnie odrzucił udział Rosji w dochodzeniu.

*Sprawa Skripala wyjaśnienie: 4 marca 2018 roku Siergiej Skripal – były pułkownik rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, który w przeszłości był skazany w Rosji za szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii oraz towarzysząca mu córka Julia trafili do szpitala w stanie krytycznym po tym, jak stracili przytomność podczas pobytu w centrum handlowym w mieście Salisbury na południowy zachód od Londynu. Zdaniem brytyjskich ekspertów do ataku na rosyjskiego agenta wywiadu użyto broni chemicznej, a dokładnie bojowego środka  paralityczno-drgawkowego Nowiczok, który w przeszłości był produkowany i używany przez Rosję.

Władimir Jermakow: Nieuczciwe zachowanie Wielkiej Brytanii w sprawie Skripala doprowadziło do złośliwej praktyki, w której państwa członkowskie, które podpisały Konwencję o zakazie broni chemicznej, lekceważą możliwości konstruktywnego uczestnictwa w wyjaśnianiu kontrowersyjnych kwestii w ramach konkretnych działań i proponowanych mechanizmów Konwencji.

Jest to niewątpliwie najbardziej negatywny precedens, zaprzeczający „duchowi i tekstowi” Konwencji i prowokujący głęboki podział w OPCW.

W tym kontekście nie uważamy za uzasadnione, aby Londyn i jego sojusznicy domagali się od OPCW wyznaczenia „odpowiedzialnych” za użycie broni chemicznej.

Takie funkcje wykraczają poza zakres OPCW i angażują się w wyłączne uprawnienia Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Stwarza to zagrożenie nie tylko dla samej Konwencji, ale także dla całego międzynarodowego systemu nierozprzestrzeniania broni masowego rażenia.

Takie „innowacje” w OPCW mogą być, o ile w ogóle, dokonane przez Organizację pod warunkiem absolutnego konsensusu między państwami i stronami porozumienia.

Takie „życzeniowe myślenie” w stosunku do OPCW […] to żywy przykład brudnej polityki egzekwowania własnych intryg geopolitycznych przez grupę krajów szkodzących interesom większości państw-stron, które reprezentuje OPCW.

Czas pokaże, jak bardzo szkodliwa będzie taka postawa dla ugruntowanego i starannie zachowanego systemu bezpieczeństwa międzynarodowego.

Ostatnio Stany Zjednoczone oświadczyły, że pozostaną w Syrii na czas nieokreślony. Od 2011 r. Amerykanie dostarczali broń rebeliantom, a później kurdyjskiej milicji YPG (Powszechne Jednostki Ochrony przyp. red.). Czy amerykańska polityka uzbrojenia podmiotów niepaństwowych wpływa na stabilność Bliskiego Wschodu?

Władimir Jermakow: Analizujemy politykę Waszyngtonu dotyczącą dostarczania broni i sprzętu wojskowego podmiotom niepaństwowym w wielu krajach Bliskiego Wschodu.

Syria nie jest wyjątkiem.

Od wielu lat zajmujemy się tą kwestią w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi, podkreślając destabilizujący charakter takich dostaw, a także ryzyko dostania się broni w ręce terrorystów.

Takie przypadki miały miejsce wielokrotnie.

Naszą główną tezą jest to, że w warunkach zawirowań i wielu sprzeczności na Bliskim Wschodzie, zarówno między państwami regionu, jak i wewnątrz poszczególnych krajów, dostawy broni do podmiotów niepaństwowych służą jedynie w celu radykalizacji stanowisk stron, w celu dalszego rozszerzenia konflikt i odkładają na bok nadzieje na szybkie negocjacje i pokojowe rozwiązanie.

Nasi amerykańscy koledzy są tego świadomi, ale nadal nie przerywają dostarczania broni.

Biorą odpowiedzialność za kontynuację konfliktu i jego niszczące konsekwencje, zarówno dla samej Syrii, jak i dla całego regionu Bliskiego Wschodu.

W tych okolicznościach stabilność jest mało prawdopodobna.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.