Co znajdziemy w mięsie? Wysokowartościowe białko, cynk, żelazo, witaminy z grupy B, koenzym Q10, kolagen… – tak byłoby w idealnym świecie, a że w nim nie żyjemy, to na takie dobroci w większości nie mamy co liczyć. Okazuje się, że długoterminowe spożywanie mięsa może okazać się szkodliwe dla zdrowia i to nie ze względu na tłuszcz, a z powodu wszelkiej chemii, którą wręcz szpikuje się mięso…

Fabryczny przemysł mięsny

Dzisiejsze przetwórnie mięsne to w większości olbrzymie fabryki nastawione na szybki zbyt i równie szybki zysk.

Konkurencja jest duża, wyroby mięsne to bardzo wrażliwe na psucie produkty, a biznes kręcić się musi, więc producenci robią wszystko, by tak było.

Niestety owo „wszystko” często wiąże się z godzeniem w zdrowie konsumenta.

Bo jak inaczej nazwać szpikowanie mięsa chemicznymi dodatkami, które później zjadamy?

A, że w przepisach jest wiele luk i niejasności to farmerzy i przetwórnie bez skrupułów je wykorzystują.

mięso.jpg
Przetwórnie mięsne foto.123rf.com

Dlatego też sięgając po mięsa i wędliny ze sklepowej półki, musimy liczyć się z tym, że jakieś 70% z nich jest wypełniona syntetycznymi konserwantami, które mają wzbogacić kolor, hamować namnażanie się bakterii, pleśni, chronić przed psuciem, jełczeniem itp.

Co zatem oprócz samego mięsa znajdziemy w mięsie?

Antybiotyki i spółka

Nie pozostaje nam nic innego, jak przedstawić listę najpopularniejszych dodatków chemicznych, których nie wahają się stosować producenci mięsa.

Oto i one.

Antybiotyki – Kontrola Weterynaryjna od dawna walczy z masowym faszerowaniem zwierząt antybiotykami.

Bezpodstawny dostęp do nich jest utrudniony, dlatego też hodowcy sprowadzają je często z nielegalnych źródeł, np. z Chin.

Najczęściej są to penicylina, neomycyna, tylmikozyna i tetracyclina, stosowane jako stymulatory wzrostu i ochrona przed chorobą.

Niestety część z tych antybiotyków może być nawet śmiertelnie groźna dla ludzi, powodować liczne stany zapalne narządów wewnętrznych, zaburzenia pracy jelit oraz prowadzić do powstawania odporności na niektóre szczepy bakterii.

antybiotyki-mięso.jpg
Antybiotyki w mięsie foto.123rf.com

Azotany i azotyny sodu – to substancje, które dodaje się, aby zahamować namnażanie się bakterii, zapobiec gniciu mięsa i wzbogacić jego kolor.

Gdy związki te połączą się z niektórymi aminokwasami, powstają rakotwórcze związki N-nitrozowe i nitrozoaminy, dlatego też dzienne spożywanie azotanów i azotynów nie powinno być większe niż maksymalnie 0,06 mg na każdy kg masy ciała u osób dorosłych, a niemowlęta poniżej 6 miesiąca życia w ogóle nie powinny spożywać tej substancji.

Tymczasem w praktyce wygląda to tak, że przeciętna osoba ważąca 70 kg i zjadająca 100 g mięsa kupionego w markecie, dostarcza 3,5 razy więcej azotynu sodu, niż przewiduje norma!

Benzoesan sodu i benzoesan potasu – te popularne konserwanty dodawane do mięsa w połączeniu z witaminą C (kwasem askorbinowym) tworzą rakotwórczy benzen.

Dlatego spożycie mięsa naszpikowanego tymi toksynami po spożyciu lub bezpośrednio przed spożyciem pokarmu bogatego w witaminę C, może uruchomić w organizmie proces rakotwórczy.

Fosforany – to popularne dodatki w wędlinach, oznaczone zwykle symbolami E 451 i E 452.

Ich zadaniem jest m.in. zwiększenie wydajności gotowanych produktów.

Problem w tym, że fosforany dodawane są nagminnie do wielu produktów, więc dopuszczalna norma fosforu w diecie zostaje szybko przekroczona.

Jego nadmiar w organizmie u dzieci może objawiać się dużą nadpobudliwością, natomiast u osób dorosłych może sprzyjać powstaniu osteoporozy, poważnych chorób nerek i układu krążenia.

Glutaminian sodu – czyli słynne E 621 to najpopularniejszy wzmacniacz smaku.

Glutaminian sodu może w naszym organizmie odkładać się latami a jego szkodliwe działanie może być opóźnione w czasie.

Jest substancją rakotwórczą, uszkadzającą układ nerwowy i prowadzącą do tzw. syndromu chińskiej restauracji, o czym więcej możecie przeczytać w artykule GLUTAMINIAN SODU – TAJNY KOD ŚMIERCI.

chemia-mięso.jpg
Chemia w mięsie foto.123rf.com

Hormony wzrostu – któż o nich nie słyszał (w szczególności, jeśli chodzi o kurczaki)!

Farmerzy bardzo często do paszy dodają testosteron, który ma przyspieszyć wzrost zwierząt.

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że spożywanie mięsa zwierząt nafaszerowanych hormonami wzrostu, nie przynosi nam nic dobrego.

Przedwczesne dojrzewanie, zaburzenia hormonalne u kobiet i mężczyzn, otyłość, utrata libido oraz nowotwory – skutki mogą być tragiczne.

Siarczyny – czyli wszelkie E od 220 do 228 pełnią funkcję konserwantów, które mają przedłużać trwałość mięsa i wędlin oraz zachować ich pożądany kolor.

Są to jednak środki szczególnie niebezpieczne dla alergików, ponieważ ich spożycie może wywołać atak astmy lub doprowadzić do wstrząsu anafilaktycznego.

Środki bakterio- i grzybobójcze – jak sama nazwa wskazuje, mają chronić mięso i wędliny przed bakteriami i grzybami, a więc przed psuciem.

Sęk w tym, że do takiego konserwowania żywności używane są bardzo niebezpieczne preparaty, które mogą wywołać alergie, pokrzywki, a nawet i zmiany nowotworowe.

Transglutaminaza – nazywana także „klejem do mięsa”, który ma zdolność do łączenia białek.

Dodawana jest np. do szynek w celu ulepszania ich tekstury (spoistości, twardości i kruchości).

Może być wyprodukowana z krwi pobranej od krowy lub świni.

Patrząc na to zestawienie, aż odechciewa się jedzenia mięsa, a na pewno już takiego, które pochodzi z masowej hodowli oraz spożywania popularnych wędlin sprzedawanych w sklepach…

PS Sprawdźcie wyniki testu jakości mięsa ekologicznego i nieekologicznego. Będziecie zaskoczeni -> TEST MIĘSA.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.