Dulce — podziemna baza obcych? W sferze miłośników wiedzy alternatywnej liczne pogłoski na temat tego miejsca krążą właściwie od dekad. Wedle oficjalnej wersji jednak nie ma mowy o jego istnieniu. Co dokładnie opisują zwolennicy takich informacji? Otóż część podziemnej, wojskowej bazy Dulce ma stanowić własność istot pozaziemskich, które współpracują z rządem USA i zajmują się w tym miejscu prowadzeniem eksperymentów, które mogą mrozić krew w żyłach.

Sprawa ta ma stanowić wielki, o ile nie największy sekret Stanów Zjednoczonych.

Miejsce, którego dotyczy, znajduję się na północnym pograniczu Nowego Meksyku, gdzie „diabeł mówi dobranoc”.

Jest to więc miejsce odludne.

Miasto Dulce doczekało się opisów dziennikarzy śledczych oraz innych osób poszukujących potwierdzenia tezy o istnieniu w tej lokalizacji bazy kosmitów.

Położone jest w dolinie i otaczają je malownicze górskie szczyty.

Nie ma tu wielkich centrów handlowych czy kin, jedynym większym budynkiem i zarazem rodzajem okolicznej perły jest Hotel Western, obok którego zlokalizowany jest sklep monopolowy.

W tym miasteczku zamieszkują przede wszystkim Apacze Jicarilla.

Miejsce to niezbyt chlubnie wsławiło się pijaństwem oraz biedą, ale również wydarzeniami uznawanymi za plagę pośród lokalnych ranczerów w latach 70.

Mowa tu o okaleczeniach bydła, które budziły grozę nie tylko pośród miejscowych.

Zjawiska te łączono z latającymi talerzami, które dość powszechnie były widywane w okolicy.

Krótko później pojawiły się jeszcze bardziej spektakularne doniesienia.

Dotyczyły one lokalizacji, gdzie cała flota UFO, które były widywane przez mieszkańców, stacjonowała. Pierwsze tego rodzaju informacje zostały upublicznione przez Paula Bennewitza, który był wielkim pasjonatem ufologii, oprócz tego prowadził firmę Thunder Scientific Corporation, która działała na kontrakcie dla wojska.

 

dulce-baza-obcych.jpg
fot.depositphotos.com

 

Dotyczyły one istnienia podziemnej bazy zlokalizowanej pod górą Archuleta, na pustyni w okolicy Dulce.

Rewelacje te pojawiły się na początku lat 80.

Ich autor poszukiwał rozwiązania zagadki okaleczonych krów i pewnego razu zarejestrował nietypowe sygnały, których pochodzenia nie potrafił dokładnie określić.

Uzyskane samodzielnie informacje poddał dyskusji w lokalnej bazie lotniczej.

Jednak nie udzielono mu żadnych satysfakcjonujących informacji i uznał, że źródło sygnału musi znajdować się pod ziemią.

Poszukiwał w okolicy jakichkolwiek tropów lub strzępów informacji, które mogłyby doprowadzić go do odkrycia prawdy.

Dowiedział się wówczas, że od 1947 roku na pustyni niedaleko Dulce prowadzone były prace budowlane na szeroką skalę.

Przez okres kilku lat mieli być tu nieustannie dowożeni żołnierze oraz materiały.

Jednak nikt, nigdy nie widział efektu ich prac.

Informacje zebrane przez Bennewitza zdawały się brzmieć bardzo nieprawdopodobnie, wręcz nieprawdziwie.

Mimo to w ciągu kilku kolejnych latach pojawiali się kolejni informatorzy oraz niezwykłe lub wręcz przerażające szczegóły, oraz fakty.

Baza w Dulce

Pojawiły się kolejne osoby zainteresowane rozwikłaniem niezwykłej tajemnicy.

Jedną z nich był John Lear – pilot oblatywacz, będący synem założyciela fabryki lotniczej Lear Jet, który prywatnie pasjonował się urologią.

U schyłku lat 80. Uzyskał on informacje o niejakim Thomasie Castello.

Ponoć był on byłym pracownikiem rzeczonej bazy, który nie wytrzymał nerwowo i opowiedział o niej przyjacielowi, który wyjawił wszystko Learowi.

Z opowieści wynika, że pracował w bazie w Dulce na początku lat 70.

Był specjalistą od monitoringu.

 

dulce-ufo-obcy.jpg
fot.123rf.com

 

Od samego początku zdawał sobie sprawę, że jest to placówka z ponurym sekretem, oraz że w tej lokalizacji przeprowadzane są testy medyczne na osobach chorych psychicznie.

Jednak z biegiem czasu okazało się, że jest to jedynie ułamek prawdy, która jest dużo bardziej przerażająca.

Baza w Dulce miała składać się z 7 poziomów.

Na najwyższym ulokowano centrale komunikacyjne oraz kwatery należące do pracowników.

Na niższych piętrach znajdowały się laboratoriach, w których wojsko prowadziło rozliczne eksperymenty genetyczne, badania dotyczące kontrolowania umysłu oraz zgłębiało zjawiska parapsychiczne.

Najniższe poziomy należały do współwłaścicieli bazy, czyli obcych.

Z relacji dowiadujemy się, że Castello widział tam zarówno „Szaraków”, czyli wątłe istoty o szarej skórze i dużych oczach, które ponoć mają umiejętność telepatii, jak i Reptilian, czyli humanoidy posiadające cechy gadów.

 

dulce-baza-obcych.jpg

 

Były pracownik bazy uważa, że to właśnie kosmici zajmowali się eksperymentami na ludziach, którzy byli w tym miejscu więzieni.

Znajdowały się tam setki kobiet, mężczyzn oraz dzieci, którzy zostali porwani przez obcych.

Za najstraszniejszy uznał poziom 6, na którym znajdowała się „sala koszmaru”, czyli miejsce przetrzymywania mutantów, chimer oraz efektów mniej lub bardziej udanych prób genetycznych.

Castello po jakimś czasie miał dość oglądania tego koszmaru i rzucił pracę.

Konieczne stało się jednak dla niego ukrywanie się, aby nie znaleźli go byli pracodawcy, tym bardziej że dokonał przemycenia kilku fotografii oddających wnętrze tajnego kompleksu.

Wydaje się to nieprawdopodobne i wiele osób powie, że opowieść została zmyślona, jednak Lear oraz inni fani ufologii uważają, że nie ma nic dziwnego w tym, że Thomas Castello przekazywał informacje incognito.

Niedługo później pojawiła się kolejna osoba, która twierdziła, że odwiedził Dulce i spotkała tam wrogo nastawionych obcych.

Udowadniał w ten sposób, że rząd USA współpracuje z kosmitami.

Był to Phil Schneider.

Nowa opowieść

Phil stanowi swoistą legendę w świecie teorii spiskowych.

W roku 1994 ujawnił on opinii publicznej spektakularne informacje.

Twierdził, że w roku 1979 pracując w firmie Morrison-Knudsen, uczestniczył w drążeniu szybów, które miały stać się rodzajem dobudówki do bazy Dulce.

Prace nie szły gładko, dotarto do podziemnej jamy, na dół wysłano ekipę zwiadowczą, która odkryła coś na kształt bunkra.

Twierdził on, że w jamie znaleźli pełno obcych, którzy znani są jako „Wysocy Szarzy”.

Miało dojść do starcia, w którym zginęło około 70 osób, prawie wszyscy pracownicy.

Ekipa była zdziwiona, że odnaleziono bazę obcych, jednak później dowiedzieli się, że żyją oni na Ziemi od bardzo dawna, nawet miliona lat.

Schneider był jedną z kilku osób, które przeżyły tę potyczkę.

Doznał licznych poparzeń i został napromieniowany.

Postanowił również ujawnić fakty, które ukrywa rząd.

Jego opowieści dotyczyły tajnego porozumienia amerykańskiego rządu z obcą rasą, który miał zostać zawarty w latach 50.

 

dulce-baza-obcych.jpg

 

Informował o latających talerzach, które przechowywane są w wojskowych hangarach, o planie „depopulacji”, jak również o tajnych podziemnych bazach, które nie były znane społeczeństwu, a znajdowały się w nich więzienia lub fabryki.

Twierdził, że brał udział w budowaniu aż 13 tego rodzaju kompleksów, których ponoć w całych Stanach Zjednoczonych jest 130, a Dulce miało pełnić niezwykle istotną funkcję.

Ujawnienie tych informacji doprowadziło do tragedii.

W 1996 roku jeden z przyjaciół Schneidera zaniepokoił się jego zbyt długim milczeniem i wszedł do jego domu.

Mężczyzna leżał martwy na ziemi, został uduszony gumowym przewodem.

Śmierć taka może świadczyć o tym, że opowiadane przez niego historie były prawdziwe i komuś przeszkadzał, więc podjęto decyzję o jego uciszeniu.

Prawda czy współczesny mit?

Nie wiemy, czy istotnie w Dulce znajduje się ważna rządowa baza, która jest dzielona z kosmitami.

Nie wiemy również, czy nagłaśnianie tej historii nie było celowym zabiegiem służb specjalnych, których zamierzeniem było odwrócenie uwagi społeczeństwa od innych tajnych projektów i skupienie ich koncentracji na poszukiwaniu UFO.

Podobno w okolicy Dulce znajduje się aż około 100 tajnych wejść do bazy, jednak żadnego nikt nigdy nie widział.

Tajne bazy w USA istnieją, ale czy akurat tutaj?

Czy na Ziemi mieszkają kosmici i niczym istoty wyjęte z mrocznego horroru science-fiction eksperymentują na ludziach?

Być może w końcu poznamy całą prawdę na ten temat.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.