Eksperyment z Tuskegee, czyli badanie ludzi chorych na syfilis (kiłę) miało trwać tylko 6 miesięcy, a tak naprawdę zakończyło się po 40 latach. Poprzez to jego uczestnicy, czyli czarnoskórzy mieszkańcy z hrabstwa Macon, zostali skazani na pewną śmierć. Dlaczego tak się stało? Czy eksperyment z Tuskegee był konieczny?

Syfilis poważna, ale znana choroba

Kiedy rozpoczęto eksperyment, to na temat syfilisu wiedziano bardzo dużo.

Głównie dzięki badaniu, które miało miejsce w Oslo w latach 1925 – 1927, a także wcześniejszym pracom norweskiego uczonego C. Boecka, który od 1891 roku dokumentował rozwój tej choroby u białych ludzi, poznano przyczynę syfilisu, jego trójetapowy przebieg, a także długofalowe konsekwencje.

Według Jamesa Jonesa kiła była bardzo dobrze opisana chorobą zakaźną już przed rokiem 1932, a jest on autorem książki „Bad Blood: The Tuskegee Syphilis Experiment”.

Ludzie mieli wtedy dużą wiedzę na temat tej choroby, ale i tak mówiono o niej, że jest głównie przekleństwem osób czarnych, a których mówiono, że są bardzo popędliwi seksualnie, ale też charakteryzuje ich moralna oraz erotyczna rozwiązłość.

W związku z tym zdarzało się, że niektórzy lekarze odróżniali kiłę osób czarnoskórych od kiły osób białych, gdyż widzieli w niej całkiem inną chorobę.

Były też problemy z leczeniem, gdyż przed rokiem 1938, kiedy to jeszcze nie została wynaleziona penicylina, kiłę próbowano leczyć różnymi sposobami.

Dlatego też stosowano ziołowe specyfiki oraz przygotowywano roztwory na bazie arszeniku, bizmutu oraz innych metali ciężkich, a także przygotowywano toksyczne maści rtęciowe.

W związku z tym brak odpowiedniej terapii, a do tego dochodziły uprzedzenia rasowe oraz przekonanie, że trzeba uzupełnić badania z Oslo, które dotyczyły tylko białych ludzi, spowodowały, że ciągle poszukiwano w USA możliwości rozpoczęcia studiów nad czarnoskórymi osobami chorymi na kiłę.

Taka możliwość pojawiła się w 1918 roku, kiedy to w amerykańskiej służbie zdrowia powstał wydział chorób wenerycznych, a dzięki temu nareszcie można było rozpocząć eksperyment z Tuskegee u osób czarnoskórych.

Programy pilotażowe ruszyły w 1929 roku, a objęły one swoim zasięgiem sześć południowych stanów Ameryki, gdzie jeden z ośrodków ulokowany został właśnie w  miasteczku Tuskegee w siedzibie hrabstwa Macon.

Wybrano to  miasteczko, ponieważ właśnie tam odnotowano bardzo wysokie wskaźniki zapadalności na kiłę, gdyż to właśnie tam najwięcej czarnoskórych osób chorowało na kiłę – przynajmniej 36% całej populacji, a w innych hrabstwach było to zazwyczaj 7 – 10%.

Wersja oficjalna głosiła, że eksperyment z Tuskegee miał doprowadzić do poprawy jakości życia Afroamerykanów z Południa, a nieoficjalna wersja mówiła, że chodziło o dobro osób białych, ponieważ poprzez leczenie osób czarnoskórych chcieli powstrzymać rozprzestrzenianie się choroby, które, jak uważano, roznosili oni wśród osób białych.

Dlaczego Tuskegee?

Tuskegee znajduje się w Alabamie, a w 1930 roku mieszkało tam około 27 000 osób, a około 82% stanowiły z nich osoby czarnoskóre.

Poziom życia osób w Tuskegee nie był zbyt wysoki, ponieważ zgodnie z przeprowadzonym w 1940 roku cenzusem – na 5 000 gospodarstw ponad 4 000 wymagało generalnego remontu, a do tego średnia miesięczna płaca wynosiła około 20 – 35 dolarów.

Był też brak dostępu do bieżącej wody, toalet, prądu i kanalizacji, a w jednym domu mogło żyć nawet kilka pokoleń.

Do transportu były używane furmanki i muły, a do tego drogi były w bardzo złym stanie.

Jednak taki największy problem tego miejsca stanowiły choroby, takie jak: gruźlica, grypa oraz zapalenie płuc, a ich przyczyną była duża liczba ludzi, niedożywienie, ale też niski poziom opieki medycznej.

W Macon działały dwa szpitale, ale tylko w jednym z nich przyjmowano osoby czarnoskóre, a w drugim, czyli Macon County Hospital przyjmowano tylko osoby rasy kaukaskiej.

eksperyment-z-tuskegee.jpg

Na terenie całego hrabstwa było tylko dwóch czarnoskórych medyków, a poza tym coraz częściej odwiedzano tam, felczerów, zielarzy oraz uzdrowicieli.

Jednak oni nie przepisywali drogich leków, ale oferowali modlitwę, magiczne eliksiry oraz cudowne amulety.

Poza tym problemem hrabstwa Macon nie były tylko choroby i bieda, ale również ciągle trwająca segregacja rasowa i ciągle zdarzały się samosądy na ludności afroamerykańskiej.

Uprzedzenia rasowe dotyczyły również sfery finansowej, np. bardzo niskie były zarobki czarnoskórych nauczycieli.

Nierówność ekonomiczna, społeczna oraz niski poziom ich wykształcenia, a także stan tamtejszej oświaty – charakteryzowały właśnie ten region i pewnie dlatego wybrano Tuskegee na eksperyment z syfilisem.

„Dobre” warunki dla uczestników eksperymentu

Osoby, które brały udział w badaniu, mogły liczyć na tzw. przywileje.

Uczestnicy eksperymentu, którzy po swojej śmierci zgodzili się poddać sekcji zwłok, mieli zagwarantowany darmowy pochówek oraz symboliczne wynagrodzenie, które wynosiło 1 dolar na rok, a pozostałym wręczano pamiątkowe certyfikaty.

Osoby czarnoskóre w ogóle nie próbowały negocjować tych warunków, ponieważ były przyzwyczajone do posłuszeństwa wobec osób białych i większość z nich była zadowolona z tego powodu, że wreszcie ktoś zaczął się interesować ich zdrowiem.

Pana choroba to „zła krew”

Na początku pojawiły się problemy i eksperyment w ogóle mógł nie dojść do skutku.

W 1930 roku był wielki kryzys, który zmusił właścicieli Fundacji Rosenwalda do ograniczenia swoich wydatków, a z tym wiązało się wstrzymanie już rozpoczętych prac.

Jednak na taki koniec badań nie chciał się zgodzić Taliaferro Clark, a był on dyrektorem wydziału chorób wenerycznych, które działało przy PHS.

Uważał, że wstrzymanie badań będzie dużym błędem i w związku z tym wysłał do Tuskegee swoich przedstawicieli, a byli nimi: Olivier Wanger, który był dyrektorem kilniki chorób wenerycznych w Hot Springs, a także Raymonda Vonderlehra, który był epidemiologiem.

Ich zadaniem było wznowienie eksperymentu, dlatego też poinformowali o swojej pracy lokalnych urzędników oraz personel medyczny, a potem rozpoczęli starania o tzw. materiał do badań.

eksperyment-z-tuskegee.jpg

Stwierdzili oni, że do tego eksperymentu najlepiej nadadzą się mężczyźni, u których łatwiej można wskazać początek choroby, gdyż u nich owrzodzenie pierwotne, które pojawia się w pierwszej fazie kiły, występuje najczęściej na prąciu.

Natomiast u kobiet często jest wewnątrz pochwy, w szyjce macicy albo w fałdach warg sromowych.

Jednak osobom, które zgodziły się na udział w badaniu, nie mówiono, że mają kiłę, a tylko informowano ich, że mają tzw. złą krew.

Dzięki temu uzyskiwali ich nieświadomą zgodę, a do eksperymentu udało się zwerbować 623 mężczyzn i ponad połowa z nich chorowała na kiłę, a pozostałe osoby, które nie miały w swojej krwi przeciwciał krętka bladego, włączono do grupy kontrolnej.

Okazało się, że Vonderlehr i Wenger nie zamierzali poddać leczeniu osób, które miały kiłę, z powodu małego budżetu, ale też wygrała chęć obserwacji kolejnych stadiów nieleczonego syfilisu.

Dopiero przekonał ich do tego Departament Zdrowia, a wtedy chorym podano zastrzyki z salwarsanu i rozpoczęto kurację aspiryną, wcieranie maści rtęciowych, gdyż chcieli oni ich tylko podleczyć, aby nie rozsiewali dalej bakterii.

Takie leczenie przynosiło oczekiwaną ulgę mężczyznom.

Następnie eksperyment przedłużono o następne lata, a taką decyzję wydał Vonderlehr, który przejął obowiązki po Taliaferro Clarku, który przeszedł na emeryturę.

Taki obrót spraw był na rękę nowemu dyrektorowi, ponieważ ten wcześniejszy nie wyrażał zgody na dalsze prowadzenie badań.

Dla Vonderlehra oraz innych uczonych był to duży sukces, ponieważ szybko zaczęli się bogacić na eksperymencie.

W czasie trwania ich działalności opublikowali przynajmniej 12 artykułów dotyczących tej choroby, a pierwszy z nich został już wydrukowany w 1936 roku.

Obserwacja osób z kiłą rozpoczęła się w 1932 roku, a trwała 40 lat, gdyż potem przyjęto, że eksperyment może zakończyć dopiero śmierć ostatniej zarażonej osoby.

Śmierć i jeszcze raz śmierć…

Wśród osób, które brały udział w eksperymencie – 28 osób zmarło w wyniku choroby, 100 osób zabiły powikłania, a średnia długość życia osób, które brały udział w badaniu, skróciła się o 20%, a do tego 250 uczestników eksperymentu nie skończyło nawet 45 lat.

Kiedy zaczęła się wojna, Vonderlehr nie dopuścił, aby czarnoskórzy mężczyźni, którzy brali udział w eksperymencie, ruszyli na wojnę, dlatego tez cofnięto im wezwania.

Zakończenie eksperymentu

Specjaliści, których zaniepokoiły nieprawidłowości, jakie niósł eksperyment z Tuskegee, wiele razy zgłaszali jego przebieg do amerykańskiej służby zdrowia, ale nie przyniosło to żadnego skutku.

Sytuacja miała się zmienić, dopiero gdy psychiatra z San Francisco, Peter Buxton,  który pracował wtedy z osobami chorymi na kiłę, wniósł protest do PHS. 

Kiedy jednak skarga nie została potraktowana serio, zwrócił się on do prasy.

Historia ta została opisana w 1972 roku przez Jean Heller, która była dziennikarką „Washington Star”, a jej artykuł opublikowano na pierwszej stronie „New York Times” i właśnie ten artykuł rozpętał burzę.

Jednak końca badania doczekały tylko 74 osoby, a 40 mężczyzn zaraziło swoje żony i urodziło siwe 19 niemowląt, które od razu były zakażone kiłą.

Ujawnienie nieprawidłowości, które towarzyszyły eksperymentowi, spowodowało, że administracja Nixona wprowadziła nowe uregulowania prawne.

Natomiast za nadużycia pracowników PHS przeprosił dopiero Bill Clinton.

Czytaj także: JEDNOSTKA 731 – OKRUTNE EKSPERYMENTY JAPOŃSKIEGO LABORATORIUM DIABŁA

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką oznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.