Elektrownie wiatrowe miały być nadzieją i przyszłością ekologii. Te potężnie wyglądające źródła energii odnawialnej z roku na rok zyskiwały coraz więcej zwolenników, a przede wszystkim ich budowę popierali przedstawiciele systemów wielu państw. Niestety, powstawanie farm wiatrowych to tylko biznes dla wiatrakowego lobby, który nie ma nic wspólnego z dbaniem o dobro obywateli i ekologię. Poznajcie najważniejsze fakty obnażające prawdę o elektrowniach wiatrowych.

Fakt 1 – bardzo niewiele energii

Potężne wiatraki według sloganów reklamowych mają produkować bardzo wiele energii zupełnie za darmo, bo przecież „wiatr nic nie kosztuje”.

W rzeczywistości produkują jej bardzo niewiele i przy okazji ich praca w całości uzależniona jest od wiania wiatru.

elektrownie-wiatrowe.jpg
foto.123rf.com

Ten brak możliwości magazynowania elektryczności sprawia, że równolegle z każdą turbiną wiatrową muszą pracować zakłady energetyczne korzystające z węgla lub gazu, które w razie potrzeby (kiedy nie wieje wiatr) natychmiastowo przejmą produkcję energii.

Gdzie więc ta ekologia?

Fakt 2 – nic za darmo

Zwolennicy turbin wiatrowych uparcie twierdzą, że energia wiatrowa jest zupełnie darmowa, a to nieprawda.

Przykładowo we Francji przepisy zobowiązują dystrybutora prądu EDF, by ten płacił za energię pochodzącą z elektrowni wiatrowych dwa razy więcej niż wynosi cena rynkowa.

Tymi dodatkowymi kosztami oczywiście obciąża się konsumenta.

Poza tym wysokie koszty budowy wiatraków i rozbudowy sieci energetycznej sprawiają, że taki rodzaj pozyskiwania energii elektrycznej jest najdroższy, przez co do góry skaczą także ceny prądu.

Fakt 3 – niekorzystna inwestycja

Wiele mówi się na temat tego, że dzierżawa lub sprzedaż ziemi pod budowę wiatraków jest niezwykle korzystną inwestycją, zwłaszcza dla rolników z niewykorzystanym areałem ziemi.

Czy na pewno?

Wartość rynkowa nieruchomości, w których pobliżu budowane są elektrownie wiatrowe na wstępie spada o ok. 40 %.

Rolnicy, którzy dzierżawią ziemię pod budowę wiatraków muszą zapłacić podatek dochodowy oraz podatek od ziemi, która automatycznie zostaje przekwalifikowana z rolnej na przemysłową.

 

elektrownie-wiatrowe.jpg
foto.123rf.com

 

Każda próba zerwania lub niewywiązania się z warunków umowy niesie za sobą ryzyko wysokich kar.

Poza tym niektóre umowy są tak skonstruowane, by inwestor miał prawo do pierwokupu ziemi rolnika lub nawet możliwość przejęcia jej na własność.

Inwestycje te nie stwarzają również dodatkowych miejsc pracy, a wręcz przeciwnie – odbierają je, ograniczając turystykę, rekreację i rolnictwo.

Fakt 4 – skażenie środowiska

Czy wiatraki mają coś wspólnego z ekologią?

Podczas montażu turbiny wiatrowej, na budowę samych fundamentów zużywa się mniej więcej 40 ton żelaznych prętów i nawet 1500 ton cementu, którego nigdy nie będzie można usunąć.

Same wiatraki stanowią zagrożenie dla całego ekosystemu, zwłaszcza wtedy gdy ulegną awarii lub uszkodzeniu, spłoną lub oblodzone zrzucają ze swych kręcących się łopat bryły lodu.

Kręcące się śmigła wiatraków oraz wytwarzane przez nie podciśnienie zabija setki ptaków i nietoperzy, a sam transport tych potężnych maszyn uszkadza drogi i dewastuje środowisko naturalne.

Fakt 5 – zagrożenie dla zdrowia

Pole elektromagnetyczne wytwarzane przez elektrownie wiatrowe może nie tylko zakłócać prawidłowy odbiór telewizji, radia i telefonów komórkowych, ale także negatywnie wpływać na zdrowie ludzi i zwierząt.

Elektrownie wiatrowe produkują niesłyszalne infradźwięki, które mogą być przyczyną trwałych i szkodliwych zmian w organizmie.

Mieszkańcy zamieszkujące tereny w pobliżu wybudowanych wiatraków narzekają na częste i uporczywe bóle głowy, zaburzenia snu, zaburzenia słuch – tzw. dzwonienie w uszach, zaburzenia koncentracji i uwagi, odczuwanie wewnętrznych wibracji w organizmie, (uczucie pulsowania w klatce piersiowej, drgawki, uczucie niepokoju, przyspieszone bicie serca, mdłości), permanentne zmęczenie, nerwowość i drażliwość oraz brak motywacji do działania, czyli objawy tzw. syndromu turbiny wiatrowej.

 

infradźwięki-cichy-zabójca.jpg
foto.depositphotos.com

 

Ciekawy jest przy tym wszystkim fakt, że za takie uszczerbki na zdrowiu, jak i za wartość utraconych gruntów i dochodów, gminy z elektrowniami wiatrowymi, będą sądownie zmuszone do płacenia odszkodowań sąsiednim gminom i ich mieszkańcom.

Warto zaznaczyć, że w Polsce trwa wielka akcja budowy elektrowni wiatrowych, dosłownie wszędzie gdzie się da, gdyż w ten absurdalny sposób realizowane jest zobowiązanie wobec Unii Europejskiej, w którym do 2020 roku nasz kraj musi produkować 14% energii ze źródeł odnawialnych.

Problem w tym, że polskie prawo nie określa minimalnej odległości wiatraka od budynków mieszkalnych i chociaż zaleca się odległość nie mniejszą niż 500 m, to jednak często nie przekracza ona 1/5 tego odcinka.

Dlaczego zamiast skorzystać również z innych, bardziej ekologicznych i opłacalnych opcji, system wybiera taki niekorzystne opcje?

Odpowiedź jest jedna – jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze… i to potężne, ogromne kwoty, które mydlą oczy i ukrywają prawdę…

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.