Jerzy Zięba – dla jednych guru, dla innych przekazujący prawdę w walce o zdrowie pacjentów. Przeciwnicy zarzucają mu, że nie jest lekarzem i nie powinien krytykować medycznych zaleceń. Owszem Jerzy Zięba nie jest lekarzem, lecz zagorzałym obrońcą praw pacjenta w poszukiwaniu prawdy i wielkim konkurentem farmaceutycznego lobby – farmaceutycznej mafii – farmaceutycznej zmowy milczenia nad szkodliwością zalecanych przez lekarzy leków, terapii i badań.

Jerzy Zięba – człowieka związany z naturoterapią

Urodził się w 1956 roku.

Wykształcenie zdobył na przełomie lat 70. i 80. XX wieku na Wydziale Maszyn Górniczych i Hutniczych Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

O początku lat 90. XX wieku poświęcił się naturoterapii.

jerzy-zięba-naturoterapia.jpg
Medycyna naturalna fot.123rf.com

Dużą wagę przywiązuje do naturalnych metod leczenia poważnych chorób przewlekłych, nowotworów oraz profilaktyce zdrowotnej.

Opowiada się m.in. za legalizacją medycznej marihuany, a ostrzega przed szczepieniami, chemioterapią, mammografią i GMO.

W Australii i Stanach Zjednoczonych Jerzy Zięba jest dyplomowanym hipnoterapeutą.

W Polsce zasłynął jako autor dwóch kontrowersyjnych książek – 1. i 2. części „Ukryte Terapie. Czego ci lekarz nie powie” oraz współautor tłumaczenia publikacji duńskiego lekarza dr. Uffe Ravnskova pt. „Cholesterol – naukowe kłamstwo”.

Swoje poglądy rozprzestrzenia nie tylko w książkach, ale i w artykułach, filmach w serwisie YouTube, na licznych spotkaniach, pogadankach i wykładach.

Jerzy Zięba należy do Rady Naukowej stowarzyszenia Polska Akademia Zdrowia.

Pacjent pasywny a pacjent aktywny

Jerzy Zięba zauważa, że większość pacjentów pozostaje pasywnymi w swej wędrówce pomiędzy chorobą a zdrowiem i zdrowiem a chorobą.

Pacjent taki liczy na to, że kiedy zachoruje, lekarz wraz z magiczną białą pigułką, buteleczką płynu w zastrzyku, butlą podłączoną do kroplówki lub inwazyjnym zabiegiem chirurgicznym zdziała cud, który zmieni bieg fizjologii i przywróci mu pełnię zdrowia.

Jednak pasywność często przegrywa wraz ze słowami lekarza w stylu „operacja się udała, ale pacjent zmarł”.

KAŻDY pacjent powinien podchodzić aktywnie do procesu leczenia.

jerzy-zięba-pacjenci.jpg
Pacjenci fot.123rf.com

Być jego aktywnym uczestnikiem.

Organizm ludzki wymaga zaangażowania chorego w powrót sił witalnych i równowagi.

Sama „piguła” tutaj nie pomoże.

Jak pisze Jerzy Zięba:

[…] powrót do zdrowia jest procesem zależnym od usunięcia czynników, które do rozwoju zaburzenia doprowadziły oraz uzupełnienia tych, których brak nie pozwolił organizmowi na samoobronę.

Niewygodny propagator prawdy

Dlaczego mafia farmaceutyczna traktuje Jerzego Ziębę jako swojego przeciwnika?

jerzy-zięba-mafia-farmaceutyczna.jpg
fot.123rf.com

Dlaczego medyczny półświatek nienawidzi go i atakuje jego poglądy, artykuły, publikacje poparte zbiorem i analizą licznych badań naukowych?

On sam przecież ich nie atakuje i wyjaśnia, że:

Atakowanie profesji medycznej formalnie wykształconej w żadnym przypadku nie jest moim celem.
Wręcz przeciwnie, chodzi mi o to, żeby informacje […] były dla nich pomocą, a może też źródłem inspiracji.
Co więcej, wiem, że jest cała armia świetnych lekarzy, których przesłaniem życiowym jest nieść pomoc człowiekowi choremu, cierpiącemu, ale… system, w jakim lekarze są zmuszani pracować, często im na to nie pozwala.

W przypadku nowotworów piersi wykazano, że raz w roku przeprowadzone badanie przez specjalistę i comiesięczne badanie samej siebie jest równie skuteczne we wczesnym wykrywaniu choroby nowotworowej jak mammografia. […] Nie wiem, z jakiego powodu nie mówi się kobietom, że jednorazowe badanie mammograficzne, pod względem pochłoniętego promieniowanie, jest równe kilkuset prześwietleniom płuc. […] cztery zdjęcia mammograficzne każdej piersi są równoważne wykonaniu około 1000 prześwietleń płuc!
Badania przeprowadzone w Danii przez 10 lat wykazały, że u kobiet, u których stosowano mammografię, śmiertelność z powodu raka piersi obniżyła się o 1%. U kobiet, u których mammografii nie stosowano, śmiertelność ta obniżyła się o 2%.

Są badania wskazujące, na to, że chemioterapia przyczynia się do zwiększonego namnażania się właśnie komórek macierzystych czyli tych, które są odpowiedzialne za przerzuty. […] Ponieważ chemioterapia i radioterapia nie niszczą niestety największego zła, jakimi są macierzyste komórki nowotworowe, głównie z tego powodu przegrywamy walkę z nowotworami.

Skuteczność środków chemioterapeutycznych, jakie zostały zatwierdzone do sprzedaży w latach 2002-2014 u pacjentów bez progresji choroby wynosiła 2,5 miesiąca, biorąc pod uwagę przeżywalność ogólną korzyść ta wyniosła 2,1 miesiąca!
Czyli zastosowanie potwornie drogiej i niesamowicie toksycznej chemioterapii średnio przedłuża życie pacjenta o nieco więcej niż zaledwie DWA miesiące.

Wirusy (grypy) mogą być zniszczone przez zastosowanie wody utlenionej podanej DOŻYLNIE.
Dlaczego to niesamowite doświadczenie (epidemia grypy z 1928 roku w Stanach Zjednoczonych) nie było rozpropagowane dalej pomimo tego, że efekty były spektakularne (przeżyło 48% pacjentów w niezwykle ciężkich stanach), przy braku skutków ubocznych i koszcie wody utlenionej na granicy śmiechu?

Nie ma nigdzie opisanego chociażby jednego przypadku śmierci spowodowanej przedawkowaniem witaminy C.
Czego oczywiście nie można powiedzieć o innych, zupełnie pozornie >>niewinnych<< lekach, które masowo kupujemy bez recepty. […] Stosowanie dużych dawek witaminy C (askorbinianu sodu) jest znacznie mniej niebezpieczne niż stosowanie jakichkolwiek innych leków.

Ceny środków chemioterapeutycznych wcale nie są ustalane w zależności od ich skuteczności!
To jest bardzo ważne. Często myślimy, że cena jest odzwierciedleniem jakości.
Ceny za leki ustalane są na zasadzie: ile rynek jest zdolny zaakceptować.
Ponieważ środki chemioterapeutyczne są refundowane, to rynkiem dla firm farmaceutycznych są rządy poszczególnych państw.
Rządy Polski też.
To właśnie polski NFZ za te środki płaci ich producentom.
Przeciętny Polak nie wie jednak nic na ten temat, ponieważ przeciętny Polak będący podatnikiem daje tylko swoje pieniądze do kasy NFZ.
Tak więc za te środki nie płaci NFZ, ani nie płaci polski rząd. Płaci za to każdy pracujący Polak.

Czego boi się farmaceutyczna mafia?

Odpowiedź na powyższe pytanie jest tylko jedna – niewygodnej dla niej PRAWDY i utraty zysków.

Bo czyż zależałoby im na utracie autorytetu Jerzego Zięby, zdegradowaniu jego osoby do pozycji zwykłego szarlatana, skompromitowania go na oczach milionów Polaków i osób z całego świata, jeżeli ten nie głosiłby prawdy, a oni sami nie mieliby się, czego bać?

Ktoś, kto nie ma nic do ukrycia i jest przekonany co do swoich racji, nie walczy, lecz jest pewny swego.

Tutaj mamy odwrotną sytuację – obawa farmaceutycznego lobby przed powrotem do naturoterapii, przed wzmacnianiem obywatelskiej świadomości, przysłowiowym otwieraniem oczu społeczności, skompromitowaniem nieudolnego leczenia tysięcy pacjentów, nieskuteczności lekarstw itp. jest tak wielka, że należy zniszczyć prawdę i nie dopuścić do tego, aby obywatel był mądrzejszy i utracił swą naiwność i przeciętność.

Właśnie – Jerzy Zięba walczy z systemem medycznym.

Z ugruntowaną pozycją i rangą lekarzy, z przekonaniem o ich nieomylności, z brakiem otwartości ludzkiego umysłu na świeżą, aktualną wiedzę.

jerzy-zięba-walka-z-systemem.jpg
Walka z systemem fot.123rf.com

Walczy z farmaceutycznym lobby o zdrowie pacjenta, a nie o korzyści finansowe dla koncernów farmaceutycznych, dla których leczenie nowotworów chemioterapią to czysty biznes.

Walczy z krętactwem, kłamstwami i matactwem na temat nielegalnych eksperymentów na polskich dzieciach.

Szczepionki usilnie „wciskane” do organizmu dzieci to czysty zysk dla farmaceutycznej mafii a leki podawane małym pacjentom to swoisty eksperyment wpływu niepotwierdzonych badaniami klinicznymi substancji na ludzkie zdrowie!

W swojej książce powołuje się na dr. Pawła Grzesiowskiego, autora publikacji „Badania kliniczne nowych leków i szczepionek u dzieci” (2010), który podaje:

Około połowa dopuszczonych do obrotu w Unii Europejskiej produktów leczniczych nie była oceniana w badaniach klinicznych w populacji pediatrycznej.
Z tego powodu stosowanie leków u dzieci często nie jest zgodne z rejestracją, szczególnie u noworodków i dzieci poniżej 2 lat.
Powoduje to wzrost ryzyka działań niepożądanych, a także wiele problemów medycznych, etycznych i prawnych.
W przypadku szczepionek problem stosowania niezgodnie z zarejestrowanym wskazaniem dotyczy najczęściej wieku, liczby i terminów szczepień oraz stosowania szczepionek u wcześniaków, dzieci z zaburzeniami odporności lub przewlekłymi schorzeniami.

Komu zatem potrzebna jest osoba, która ostrzega przed szczepionkami, a co za tym idzie, wzmacnia ich obywatelską świadomość, a ci w konsekwencji coraz częściej odchodzą od szczepień i przyczyniają się do degradacji zysków farmaceutycznego zgromadzenia?

Jerzy Zięba walczy z usilnym blokowaniem tzw. powrotu do natury.

Uważa, że wymagania od niego posiadania badań klinicznych skutecznego działania witaminy C można rozpatrywać w kategoriach ziołolecznictwa, które jak wiadomo jest skuteczne, ale zdaniem środowiska lekarskiego niepotwierdzone naukowymi badaniami, więc rozpatrywane w kategoriach szarlataństwa i znachorstwa.

jerzy-zięba-witamina-c.jpg
Witamina C fot.123rf.com

Dlatego też Zięba przeciwstawia się krytykom nazywającym go szarlatanem, słusznie powołując się na działalność zakonników stosujących ziołolecznictwo:

Co z >>szarlatanami i znachorami<< z zakonu Bonifratrów, którzy DOSKONALE potrafią leczyć chorego człowieka ziołami i robią to od setek lat?!

Przecież ich metody leczenia nie zostały nigdy >>naukowo dowiedzione<<!

I co teraz?

Gdzie są ci wszyscy mnie krytykujący za brak naukowych dowodów terapii, o których mówię czy piszę?

Wyjdźcie, tchórze i publicznie ogłoście Polakom, że Bonifratrzy są szarlatanami i żerującymi na krzywdzie ludzkiej znachorami, bo bez naukowych podstaw leczą ludzi przy pomocy ziół.

Prawda, która w oczy kole

Nic tak chyba jasno nie przedstawi wiedzy, którą rozpowszechnia Jerzy Zięba i nic tak dobrze nie wyjaśni, dlaczego jest tak znienawidzony przez medyczno-farmaceutyczny świat, jak kilka cytatów z jego książek, które odkrywają ukryte terapie, ujawniają kłamstwa i przywołują do odrzucenia zaściankowego myślenia.

Nigdy nie było żadnych, jakichkolwiek badań, które wskazywałyby na to, że prawidłowy poziom cholesterolu u człowieka nie powinien wynosić więcej niż 200 mg/dl.
Dlaczego więc lekarze, nie mając najmniejszych podstaw naukowych, przepisują pacjentom środki niezwykle toksyczne tylko po to, żeby uzyskać wynik z laboratorium wskazujący, że poziom cholesterolu obniżyli poniżej 200 mg/dl?
Lekarze zostali oszukani i nieświadomie oszukują również swoich pacjentów!

W artykule wykorzystano cytaty pochodzące z dwóch książek Jerzego Zięby „Ukryte Terapie. Czego ci lekarz nie powie. Część 1 i 2”, do których szczegółowej lektury zachęcamy wszystkich, którzy stawiają na naturalną profilaktykę zdrowotną, poznanie prawdy i akceptują otworzenie się na nowe, dla niektórych szokujące i bulwersujące, ale jakże realne i prawdziwe perspektywy…

Książka UKRYTE TERAPIE cześć I -> kliknij

Książka UKRYTE TERAPIE. CZĘŚĆ 2. CZEGO CI LEKARZ NIE POWIE -> kliknij

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.