Gdy coś się kończy, coś się zaczyna. Koniec i początek. Jest to kolejne fundamentalne prawo wszechświata. Wszystko jest energią. Zanim coś nowego do nas przyjdzie, musimy zostawić coś starego. Teraz rozumiem to lepiej, a wręcz mogę powiedzieć, że rozumiem to doskonale.

Inaczej było, gdy zaczęło się moje przebudzenie i moje dotychczasowe życie zaczęło się rozpadać.

Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że zaczyna się proces kończenia starego, po to, aby nowe mogło się zacząć.

Jesteśmy przywiązani do tego, co mamy.

Do ludzi, miejsc, do dóbr materialnych.

Tak jak ja nie chciałem rozstawać się z tym, co miałem, tak samo zapewne większość ludzi nie lubi tracić tego, na co pracowało się wiele lat.

Gdy zacząłem rozumieć, na czym polega to prawo, zacząłem stopniowo pozbywać się wszystkich rzeczy, które przypominały mi o starym życiu.

Wyrzucałem to, czego już nie potrzebowałem i co nie miało wartości materialnej, resztę rozdawałem, chcąc się tego po prostu pozbyć.

Po około roku od czasu wyjechania za granicę, nie miałem już niemalże nic, co przypominałoby mi o moim poprzednim życiu.

Pozbywałem się pamiątek, prezentów i wszystkiego, co łączyłoby mnie z poprzednim życiem.

Obserwując zachodzące zmiany, zauważyłem kolejne zasady przyczyny i skutku.

Gdy pozbywałem się starej energii, pojawiały się nowe możliwości i opcje.

Wiele razy w ciągu dwóch lat zmieniałem miejsce zamieszkania.

Za każdym razem zostawiając to książkę, to jakiś gadżet, zabawkę, czy coś ze sprzętu.

Gdy już w pełni uzmysłowiłem sobie znaczenie tego procesu, przyszedł czas, aby zostawić niemalże wszystko.

Zostawiłem sobie jedynie niezbędną ilość ciuchów do życia.

Osiągnąłem dzięki temu punkt 0, stając się wolnym od potrzeby posiadania.

Wyzwolenie to, nie ukrywam, nie jest proste, jednak uważam, że warte jest tego, aby uzmysłowić sobie, co w życiu ma znaczenie, a co go nie ma.

Proces zmian jest procesem niszczenia i tworzenia, tracenia i zyskiwania, oddawania i przyjmowania.

Ja pozwoliłem sobie na to, aby zrezygnować ze wszystkiego.

Oddałem wszystko, oddając siebie i swoje życie w ręce Stwórcy.

Wykazałem się w ten sposób bezgranicznym zaufaniem do Niego i do tego, że ufam temu, jak prowadzi mnie, nazwę to, ku lepszemu.

Poszedłem drogą wielkich mistrzów, którzy zrezygnowali z potrzeby posiadania i oddali wszystko bardziej potrzebującym.

Obecnie zaczynam obserwować zachodzące zmiany w moim życiu i choć wciąż jestem na etapie nieposiadania niczego, to posiadam coś, czego nie można kupić za pieniądze.

Zdobyłem bezcenne doświadczenia, siłę i świadomość, której nie zyskałbym, gdyby nie droga, którą przeszedłem.

MANIFEST PRZEBUDZONEGO CZŁOWIEKA – CZĘŚĆ V (KARMA – CO DAJESZ TO WRACA)

MANIFEST PRZEBUDZONEGO CZŁOWIEKA – CZĘŚĆ VII (NA DRODZE KU NOWEMU)

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.