Kościelny system w Polsce to mieszanka strachu i nagród. Religie istnieją od zawsze i prawdopodobnie będą istnieć jeszcze przez długi czas. Człowiek ma gdzieś w głębi siebie pewną formę przeczucia, że może istnieć „coś więcej”. Ma także zdolność do szukania odpowiedzi na trudne pytania i niejednokrotnie pociąg w stronę głębszego wejrzenia na świat. Ale w tym wszystkim przeszkadza właśnie Kościół, który jako organizacja jest największym manipulatorem czyhającym na ludzką wolność.

Nasz religia jest jedyną!

Wszyscy tak mówią.

Każde wyznanie, każda nacja, każda grupa, każda sekta jest przekonana o swojej wyjątkowości, ponieważ „tamtego boga to oni sobie wymyślili, a my czcimy jedynego, który istnieje”.

W Polsce Kościół katolicki straszy, że za odstąpienie od systemu wierzeń czeka nas okropna kara (piekło), ale przecież tak mówi również islam, judaizm itd.

Jest to metoda na zatrzymanie przy sobie ludzi.

Metoda zaszczepienia strachu.

kościelny-system.jpg
foto.123rf.com

Co gorsza, razem ze strachem zaszczepia się nienawiść do innych wyznań.

Kościelny system dzieli świat, ponieważ tworzy w swoich wyznawcach jawną niechęć do ludzi spoza jego murów.

To metoda ścisłej kontroli tłumu.

A wszystko opiera się na strachu przed piekłem.

Zostaniecie nagrodzeni

Jakby to było, gdyby Kościół katolicki stosował tylko zasadę kija, bez marchewki?

Nikt by pewnie się aż tak nie zaangażował.

Na nasze nieszczęście ta religia ma również swój system nagród!

Prosty przykład – przyjmuj komunię, a pójdziesz do nieba.

Spowiadaj się, a będziesz czysty.

Uczęszczaj do kościoła, a będziesz lepszym człowiekiem.

Wszystko praktycznie oscyluje wokół przedstawicieli Kościoła.

Oczywiście czasem też wspomną o „byciu miłym i kulturalnym człowiekiem”, ale przecież każdy wie, co to etyka i jak należy żyć w społeczeństwie.

Ateista nie zabija i nie kradnie tylko dlatego, że nie ma mu kto mówić, co jest wskazane, a co jest złe.

Zapewne większość ludzi dokonujących apostazji nie stała się z dnia na dzień seryjnymi mordercami, gwałcicielami, złodziejami i degeneratami oraz nie pogwałciła całej ludzkiej etyki.

Wiecie dlaczego?

Bo człowiek instynktownie wie, co jest dobre a co złe, a przypomina mu o tym prawo.

kościelny-system.jpg
foto.123rf.com

Kościelny system zaś tworzy taką iluzję, żeby wierni wierzyli, że nie są wystarczająco dobrzy i muszą coś jeszcze robić, dać od siebie więcej, by zasłużyć na niebo.

Kościół napędza w nas brak pewności siebie i choć mówi o tym, że jesteśmy „wspaniałymi istotami pochodzącymi od Boga!”, jednocześnie cały czas nam przypomina, jak bardzo grzeszymy.

Szczególnie cierpią na tym dzieci.

Psychika człowieka rozwija się i kształtuje intensywnie zwłaszcza w okresie dojrzewania, a zyskanych w tym czasie wzorców i schematów ciężko się pozbyć, więc jeżeli ktoś (katechetka czy ksiądz) nieustannie mówi dziecku, jak bardzo wielki grzech popełnia, dziecko czuje się złe i bezwartościowe, co prowadzi do zwiększonego ryzyka depresji, samokrytycyzmu, apatii, zmniejszenia motywacji i chęci do życia.

Ogólnym celem tej religii jest motywowanie człowieka – szkoda, że nie do rozwoju osobistego, doskonalenia charakteru i rozwijania pasji.

Nie, nie – Kościół motywuje nas tylko do tego, żebyśmy zasilili jego szranki swoim jestestwem.

Chce mieć jak najwięcej wyznawców jak najwięcej wpływów, jak najwięcej pieniędzy i jak największy system kontroli.

Wierny na kontrolowanym

Jest to bardzo przykre i zarazem śmieszne, ale dzisiaj praktycznie cała Polska jest omotana przez ten wymyślony system norm.

Ludzie patrzą krzywym okiem na kogoś, kto nie ma krzyża w domu lub na kogoś, kto nie chodzi w każdą niedzielę do kościoła.

Wierni pod kontrolą Kościoła mają jeden jedyny, ściśle określony schemat myślenia i oczekiwanie, że każdy będzie „zwykłym obywatelem”, więc gdy ktoś robi coś niezgodnego z ich tokiem rozumowania, wybucha mentalna panika, bo przecież to odmieniec.

Kościół uczy, że wszyscy są równi i wpaja pokorę.

kościół-kontrola.jpg
foto.123rf.com

Ale, czy ktoś kiedyś osiągnął sukces bez zdrowej dawki pewności i wiary w siebie?

A może pieniądze i majątek są złe, bo tak głosi Kościół?

W takim razie zajrzyj do księgi Salomona – obrzydliwie bogaty i lubujący się w zabawie król, promujący czerpanie z życia i rozrywki, który jednocześnie był bardzo mądrym człowiekiem.

Sam Kościół mówi, że był najmądrzejszym z królów.

Salomon był człowiekiem, który „wygrał” swoje życie, ale jednocześnie nie nabrał pogardy do biednych i zawsze cechował się dobrym sercem.

Jego styl bycia stoi w sprzeczności z dzisiejszym dogmatem biedy i zwykłości, a mimo tego, ta historia dalej zawarta jest w Piśmie Świętym.

Co jednak najciekawsze – dobra Watykanu szacuje się dzisiaj na ponad 12 miliardów euro!

W piwnicach tego miasta zgromadzono tysiące wspaniałych złotych posągów, rzeźb, obrazów, ksiąg o tematyce „natchnionej”.

I dlaczego Kościół nie sprzeda tego wszystkiego, a za pieniądze wspomoże biednych?

Już jeden miliard starczyłby, aby nakarmić i napoić pół Afryki.

Ale komu zależy na Afryce?

Na pewno nie Watykanowi.

Tutaj liczy się tylko zwykły wierny, który da więcej, bo przecież inaczej nie wypada…

⇒ Czytaj także: WATYKAN – RELIGIJNY OKUPANT SŁOWIAŃSKICH ZIEM

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.