Medycyna dziś stała się religią naszych czasów. Już nie liczą się konflikty na gruncie chrześcijaństwo kontra inne wierzenia, a jedynie podział między nauką a dwiema platformami religii. Bohaterem tej „wojny religijnej” jest medycyna, której dogmatyka jest mniej rygorystyczna, a aspekt pragmatyczny silniejszy. Dlaczego medycyna sama w sobie została zwycięską wiarą? Ustalmy szczegóły podstawowych cechy tej zwycięskiej wiary.

Bez specjalnego dogmatu

Po pierwsze ​​medycyna nie ma specjalnego dogmatu, a jedynie zapożycza swoje podstawowe pojęcie z biologii, które są dualistyczną opozycją.

Medycyna łączy się z aspektem zła – chorobą, która obejmuje przyczyny, którymi są m.in. bakterie i wirusy lub w swym aspekcie dobroczynnym, nie jest utożsamiana ze zdrowiem, lecz z uzdrawianiem, które ma uzasadnienie w szeroko pojętej terapii.

Jak w każdej wierze gnostyckiej, te dwie zasady są wyraźnie oddzielone, ale w praktyce mogą zostać zatarte.

Lekarz zawsze może się mylić i nieświadomie współpracować ze swoim wrogiem – chorobą, unieważniając realność dualizmu i rozpocząć walkę dobra ze złem.

I znamienne jest to, że „teologowie”, którzy muszą ustalić strategię tej walki, to przedstawiciele nauki, wirusologii, która nie ma własnego miejsca, ale lokuje się na pograniczu biologii i medycyny.

Medycyna praktyką kultu

Jeśli do tej pory ta praktyka kultu medycyna była, jak każda liturgia, epizodyczna i ograniczona w czasie, nieoczekiwanym zjawiskiem, którego jesteśmy świadkami, jest to, że stała się trwała i wszechobecna.

Nie jest to już kwestia zapewnienia lekarstw, poddawania się badaniom lekarskim lub operacji itd.

Nagle wraz z „wybuchem pandemii” całe nasze życie stało się miejscem nieprzerwanego kultu medycyny w każdej chwili.

Wróg, wirus jest zawsze obecny i trzeba z nim walczyć nieustannie i bez możliwości wytchnienia.

Religia chrześcijańska również znała takie tendencje totalitarne, ale dotyczyły one jedynie tylko kilku lub kilkunastu osób – w szczególności mnichów – którzy zdecydowali się prowadzić całe swoje życie pod hasłem „módl się nieustannie”.

Sankcje duchowe

Oddawanie czci” medycynie nie jest już wolne i dobrowolne, ale przepełnione wieloma sankcjami, których wymaga od nas prawo.

Zmowa między religią-medycyną a świecką władzą z pewnością nie jest nowym faktem, ale nie dotyczy ona już wyznawania dogmatów, lecz wyłącznie sprawowania kultu.

Mamy do czynienia z praktyką kultową, a nie z racjonalną potrzebą naukową.

Zdecydowanie najczęstszą przyczyną zgonów w naszym kraju są choroby sercowo-naczyniowe oraz nowotwory, które jak wiadomo, mniej nam zagrażają, jeśli będziemy praktykować zdrowszy tryb życia i ustalone diety.

Jednak żadnemu lekarzowi nie przyszło do głowy, że ta forma zdrowego życia i diety, którą zalecali pacjentom, staną się uregulowane prawnie.

Nagle na mocy prawa ktoś decyduje, co mamy jeść i jak żyć, zmieniając całe nasze życie.

Jak w religii – na jej rzecz, na rzecz naszej wiary – jesteśmy zgodni zrezygnować z wolności ruchu, pracy, przyjaźni, miłości, stosunków, swoich przekonań, byleby tylko doznać „zbawienia”.

Sąd Ostateczny

Religia medyczna łączy nieustanny kryzys kapitalizmu z chrześcijańską ideą Sądu Ostatecznego, w którym ostateczna decyzja jest zawsze w toku, a koniec może być tak przyspieszony, jak i opóźniony.

Pozostaje w nieustannej próbie, aby móc nią rządzić, ale nigdy rozstrzygnąć jej raz na zawsze.

Jest to religia świata, który odczuwa koniec, a mimo to nie jest w stanie, jak lekarz z przysięgą Hipokratesa, zdecydować, czy ktoś przeżyje, czy umrze.

Bez zbawienia i odkupienia

Medycyna jako religia nie oferuje perspektyw zbawienia i odkupienia.

Wręcz przeciwnie, uzdrowienie, do którego dąży, może być tylko tymczasowe, ponieważ zła nie można wyeliminować raz na zawsze, raczej zmienia się w sposób ciągły i zawsze przybiera nowe formy.

Tzw. epidemia to przede wszystkim koncepcja polityczna, która przygotowuje się do stania się nowym terenem polityki europejskiej – czy też niepolityczna.

Wszystkie narody i ludy są teraz w stanie permanentnej wojny ze sobą, ponieważ niewidzialny i nieuchwytny wróg, z którym walczą, jest w nas.

Jak to się wielokrotnie zdarzało w historii, będziemy musieli znów wejść w konflikt z religią, która nie jest już chrześcijaństwem, ani inną wiarą, ale nauką lub tą jej częścią, która przybrała wersję religii.

Nie wiadomo, czy z czasem w książkach umieszczą taki wpis „religia medyczna” w indeksie, ale nadal z pewnością myśli tych, którzy szukają prawdy i odrzucają dominujące kłamstwo, będzie, jak to już się dzieje na naszych oczach, sekcją oskarżeń o propagowanie fałszywych wiadomości.

Jak we wszystkich sytuacjach wyjątkowych, rzeczywistych lub symulowanych, ignoranci znowu będą oczerniali prawdę, próbujących czerpać korzyści z katastrof, które sami wywołali.

Wszystko to już w przeszłości miało miejsce i będzie się dalej dziać.

⇒ Czytaj także: QUO VADIS POLSKA MEDYCYNO? OD NARODOWEJ FIKCJI ZDROWIA (NFZ) DO VALUE BASED HEALTH CARE (VBHC)

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy.

1) Przelew na konto bankowe Dla: Odkrywamy Zakryte. Numer konta: 70 1050 1807 1000 0091 4563 2593

2) Pay Pal  Kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

Realizujemy również współpracę reklamową [email protected] i ogłoszenia KLIK

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.