Plemię Gurung z Nepalu, a właściwie mężczyźni z tegoż plemienia od wieków zbierają niezwykły miód w równie niezwykłym miejscu. Zgodnie ze starożytną tradycją, przekazywaną z pokolenia na pokolenie, ryzykują własnym życiem, by na stromych zboczach himalajskich skał zbierać halucynogenny miód. Praca, którą wykonują, jest zaliczana do jednych z najniebezpieczniejszych zajęć na świecie.

Plemię Gurung

Ludzie z plemienia Gurung, zwaniu również Tamu, są rdzennym plemieniem górskich dolin Nepalu.

Historia plemienia nie jest dobrze znana, ponieważ nie ma żadnego pisemnego dokumentu donoszącego o jego przeszłości.

Uważa się jednak, że grupa etniczna Gurung wyemigrowała z Tybetu w VI w. n.e. do centralnych regionów Nepalu.

plemię-gurung.jpg
Plemię Gurung foto andrewnewey.com

Mężczyźni z plemienia są mistrzami w dosłownie ekstremalnych zbiorach miodu, których dwa razy do roku dokonuje się na niebezpiecznych zboczach Himalajów.

Ekstremalne zbiory

Dwa razy do roku mężczyźni z Gurung ryzykują własnym życiem, by zebrać plastry drogocennego miodu.

Zanim wyjaśnimy, dlaczego ten miód jest tak drogocenny, wspomnimy o samych zbiorach.

Większość gniazd pszczół miodnych znajduje się na stromych zboczach niedostępnych klifów, z dala od zagrożenia drapieżników i w punktach zwiększających ekspozycję na światło słoneczne.

Zanim dojdzie do zbierania miodu, mężczyźni muszą przeprowadzić ceremonię udobruchania bogów klifu.

Prosząc o bezpieczeństwo podczas zbiorów, modlą się do nich oraz poświęcają owcę, ofiarowują kwiaty, owoce i ryż.

plemię-gurung.jpg
Plemię Gurung zbiory miodu foto andrewnewey.com

Ochrona bogów z pewnością przydaje się łowcom miodu, ponieważ wspinają się na klify jedynie przy pomocy sznurkowych drabinek, lin i długich bambusowych kijów zwanych tangami, które przekazali im przodkowie.

Do wypędzania tysiąca pszczół skalistych / himalajskich (największych ze wszystkich pszczół) z olbrzymich gniazd używają dymu.

Długimi bambusowymi kijami zakończonymi sierpem ścinają plastry miodu.

Na linie obok łowcy zawsze wisi kosz, do którego wkłada swą zdobycz.

W wysiłkach jednemu zbieraczowi towarzyszy nawet tuzin mężczyzn, którzy czuwają nad tym, aby łowca miodu bezpiecznie wrócił na ziemię.

Halucynogenny miód

Co ciekawe, miód pozyskiwany od pszczół himalajskich ma właściwości halucynogenne, które zawdzięcza grajanotoksynie – substancji pochodzącej z pyłków rododendronów gatunku Rhododendron ponticum i Rhododendron luteum.

Nazywany jest także miodem szaleństwa i obłędu.

Jego moc jest uzależniona od pory roku, w której był zebrany (najsilniej działa ten pozyskany w porze letniej).

Lokalna ludność naturalnie korzysta i zajada się tą słodkością, jednak dla obcokrajowców, niezaznajomionych z psychoaktywnymi właściwościami tego miodu, zjedzenie zbyt dużej jego ilości może skończyć się źle.

plemię-gurung.jpg
Plemię Gurung foto andrewnewey.com

Przedstawiciele plemienia Gurung wierzą, że halucynogenny miód jest niezawodnym lekarstwem na wiele różnych chorób.

Podobno leczy nadciśnienie, cukrzycę oraz wszelkie dolegliwości żołądkowe.

Niektórzy twierdzą też, że jest to najlepszy znany im afrodyzjak.

Nic więc dziwnego, że halucynogenny miód cieszy się popularnością nie tylko w Nepalu.

Rocznie na eksport trafia ponad 25 ton tej obłędnej słodkości, której kilogram kosztuje bagatela ok. 1200 zł.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach