Przemysł farmaceutyczny oszukał, a raczej oszukiwał przez lata i nadal oszukuje pacjentów chorujących na depresję. Okazuje się, że pewne powszechnie przepisywane grupy leków przeciwdepresyjnych nie powinno być dopuszczonych do obrotu. Wszystko przez to, że w raportach z badań klinicznych zatajono pełny zakres poważnych szkód, jakie mogą wyrządzić choremu.

Ukrywane informacje

Grupa naukowców z Nordic Cochrane Center w Kopenhadze w swoim badaniu opublikowanym w British Medical Journal wykazała, że firmy farmaceutyczne nie ujawniały wszystkich informacji dotyczących wyników ich badań nad lekami.

Badacze przyjrzeli się dokumentom z 70 różnych podwójnie zaślepionych, kontrolowanych za pomocą placebo badań dwóch najpopularniejszych grup antydepresantów: selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI) oraz inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny i norepinefryny (SNRI).

Po analizach stwierdzili, że nie zgłoszono pełnego zakresu poważnych szkód w raportach z badań klinicznych.

Są to raporty wysyłane do głównych organów ds. zdrowia, takich jak US Food and Drug Administration.

Okazuje się, że te informacje były dostępne tylko na żądanie organów władzy, ale te nigdy o ich wydanie nie wnioskowały.

Joanna Moncrieff, psychiatra i badaczka z University College London jasno wyraża swoje obawy w kwestii ukrywania skutków stosowania antydepresantów:

Naprawdę nie mamy wystarczających dowodów na to, że leki przeciwdepresyjne są skuteczne i mamy coraz więcej dowodów na to, że mogą być szkodliwe. Musimy więc cofnąć się i zatrzymać ten rosnący trend ich przepisywania.

To badanie potwierdza, że pacjenci ślepo wierzą w słowa lekarza i nikt nie interesuje się tym, czy na dołączonej do opakowania ulotce podano, czy nie podano pełnego stopnia szkodliwości leków przeciwdepresyjnych.

Co więcej, te szkody nie są zgłaszane w opublikowanej literaturze i nie są odpowiednio zgłaszane w raportach z badań klinicznych, które trafiają do organów regulacyjnych, zatwierdzających decyzje dotyczące wydania na nie licencji.

Manipulowanie nauką

To nie pierwszy tego typu przypadek, kiedy firmy farmaceutyczne zostały przyłapane na manipulowaniu nauką w celu wprowadzenia antydepresantów na apteczne półki.

Przeprowadzona w 2001 r. próba leku przeciwdepresyjnego Paxil (paroksetyna) finansowana przez GlaxoSmithKline wykazała, że ​​leki te są całkowicie bezpieczne.

Tę „wiedzę” wykorzystano następnie do wprowadzenia paroksetyny jako bezpiecznej formy antydepresantów dla nastolatków.

Dopiero przeprowadzone później niezależne badania wykazały, że ​​powszechnie przepisywany lek przeciwdepresyjny nie jest bezpieczny dla nastolatków i prowadzi do zwiększenia liczby samobójstw oraz agresywnych zachowań.

John Ioannidis, epidemiolog ze Stanford University School of Medicine i współautor tegoż badania, jest również autorem artykułu zatytułowanego „Dlaczego większość opublikowanych wyników badań jest fałszywa?”.

W raporcie stwierdza, że ​​większość obecnie opublikowanych wyników badań jest fałszywa, ponieważ chodzi o rażący konflikt interesów.

Pacjenci oczekują cudu, a przemysł farmaceutyczny zysków.

Gdyby publikowano rzeczywiste wyniki, to ci drudzy nie spełniliby swoich oczekiwań, bo opracowywane przez nich leki nie mogłyby trafić do sprzedaży.

A tak dzięki dobremu promowaniu antydepresantów i niesprawdzonej teorii, że selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny są cudownym środkiem na poprawę nastroju, stosowanie leków przeciwdepresyjnych prawie się potroiło.

Obsesja na punkcie poszukiwania modnych trendów o wątpliwym znaczeniu i robienie biznesu na pacjencie sprawiła, że nauka zwróciła się w stronę ciemności.

⇒ Czytaj także: BADANIA NAUKOWE – WYZNACZNIKI PRAWDY CZY KŁAMSTWA?

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką oznaczono odnośniki do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.