Religia to nikczemny system żerujący na ludzkiej potrzebie wiary. Trzeba nam umieć odróżniać od siebie te dwa pojęcia, ponieważ oznaczają coś zgoła innego, a często bywają ze sobą używane zamiennie, co działa na niekorzyść wiary. Czym więc różnią się dwa omawiane pojęcia? Jak nie dać się zmanipulować i nie wpaść w sidła religii? Co nam ona zabiera? Zapraszamy do czytania.

Religia a wiara

Wiara – słowo to powinno w nas budzić pozytywne emocje.

Wiara jest czymś cudownym, motorem napędowym dla ludzi.

Przejawem naszej dociekliwej natury, ostoją i nadzieją.

Wierzyć można w siebie, w miłość, w szczęście, w sens, w kosmos, czy wreszcie – w Boga- jakikolwiek by nie był.

Wiara nas pokrzepia, dodaje wytrwałości i nadaje cel życiu.

Religia zaś jest hermetyczną i ciasną klatką, w której zamykamy swoje umysły tylko po to, by poczuć się bezpiecznie.

To sprytna manipulacja, odbierająca nam wolność i mówiąca nam, w co mamy wierzyć.

Wielu ludziom wydaje się, że to, co przekazuje im ksiądz z ambony, jest jedną jedyną prawdą.

Niestety, takich prawd są setki, a nawet tysiące, a każdy wyznawca z takim samym uporem chciałby bronić własnej.

Można rzec, że religia jest wypaczeniem wiary.

Pewnym pasożytem, który chce nas kontrolować tylko dlatego, że naturalną potrzebą człowieka jest wierzyć.

I tak jak każdy pasożyt – żywi się tym, co mamy w środku.

Na przykład strachem, nadzieją na lepsze życie, pragnieniem poznania tajemnic istnienia.

Jeśli w coś wierzysz, bo chcesz, jesteś człowiekiem radosnym i spełnionym.

Jeśli wierzysz, bo nakazała ci tak twoja religia, prędzej czy później zaczniesz zadawać „trudne” pytania i zrozumiesz, że tkwisz w czymś, co wcale nie jest tak idealne, jak myślałeś.

Masz wtedy dwa wyjścia – albo dusić w sobie tę frustrację spowodowaną niepewnością i zalepiać dziury w światopoglądzie kolejnymi bajeczkami, albo stanąć twarzą w twarz z faktami i odciąć się od mentalnego łańcucha, który na ciebie nałożono.

Zrozumienie

Jedną z najważniejszych rzeczy, o które zabiegamy, jest wiedza.

Nie chodzi tu jednak o suche fakty i książkowe teorie, a o głębsze pojmowanie otaczającego nas świata.

O poznanie tajemnicy życia, o sformułowanie własnej odpowiedzi na „największe pytania ludzkości”, takie jak: Kim jestem? Dokąd zmierzam? Skąd pochodzę? Czego pragnę?

Każdy człowiek musi sam ustalić, jak rozpatruje życie, jaką przyjmie postawę i jaki światopogląd weźmie sobie do serca.

Nie istnieje bowiem jednoznaczna odpowiedź na te odwieczne pytania.

Ile ludzi, tyle poglądów.

Wiara jest czymś, co nadaje spójności naszym myślom.

Nie możemy być w zasadzie niczego pewni.

Dosłownie niczego.

Choćbyś nie wiem jak bogate miał doświadczenie, jak solidne dowody i argumenty na poparcie tez, które wydają ci się prawdziwe – nigdy nie będziesz w stanie potwierdzić tego, w co wierzysz, na sto procent.

Dlatego pozostaje ci ufać, że jest to zgodne z prawdą.

A jeśli poznajesz nowe fakty, poszerzasz swoją świadomość i widzisz, że twoje poglądy były błędne, nie trzymasz się ich uparcie. Idziesz dalej.

Bo przecież jeśli stoisz w miejscu, można powiedzieć, że się cofasz.

Wiara to płomyk, który podsycamy, idąc przez życie.

Wiara to coś, co sam definiujesz, sam budujesz i sam o to dbasz.

Religia natomiast jest narzuconym z góry spisem praw i reguł, w które po prostu MUSISZ wierzyć, bo tak mówią, bo przecież inaczej spotka cię kara.

Nie decydujesz sam, czy chcesz.

Oni mówią, że nie masz wyjścia.

Nie możesz zmienić stanowiska, bo przecież podali ci na tacy to „najwłaściwsze”.

Nie możesz kroczyć swoją ścieżką, bo ta, którą wydeptali oni, jest prawdziwa, a reszta to ułuda.

I w tym właśnie tkwi największe zło religii – w odbieraniu nam samodzielności i możliwości indywidualnego poznawania.

Akceptacja

Niełatwo czasem nam przyznać, ale świat bywa miejscem okrutnym.

Oczywiście nie warto skupiać się na ciemnej stronie medalu i od razu popadać w melancholię z tego powodu, ale również wypieranie się tego, co złe, w pewien sposób nam szkodzi.

Religia jest bardzo schematyczna i ogólnikowa.

Wszystko stara się uprościć jak najbardziej, by nawet najmniej inteligentny człowiek mógł w miarę to pojąć i przyjąć.

Tego nie rób, bo spotka cię kara, tamto rób, to będziesz w niebie – któż z nas tego nie słyszał w dzieciństwie?

Niestety często jesteśmy traktowani właśnie jak takie małe dzieci.

Odbiera się nam zdolność samodzielnej oceny i wchodzi z buciorami w nasze sumienie.

Mówi się nam (poprzez autorytety), że pewne zachowania, które są całkowicie nieszkodliwe, prowadzą do zguby.

I to wszystko tylko po to, by zbudować w nas poczucie winy, jeśli choćby myślimy o „grzechu”.

A świat nie jest taki kolorowy, jak byśmy chcieli.

I to, że postawiony na piedestale ideał zachowywał się wzorowo i teraz mamy wszyscy brać z niego przykład, w żadnym stopniu nie pomoże nam się rozwinąć.

Ba! wręcz przeciwnie.

Będziemy hamowani przez nadmiar stresu i presji wynikający z dążenia do owego ideału.

Religia w pewien sposób chce nam wmówić, że na świecie panuje odwieczna walka zła z dobrem.

A Ty oczywiście masz stanąć po stronie dobra (czyli po tej, po której oni mówią, że masz stanąć!), bo inaczej… jesteś zły! Cóż – to tak nie działa.

A może nie ma żadnej właściwej strony?

Nie musisz się temu poddawać.

Zwyczajnie przestań uważać siebie za nikczemnika, wypierać się swojego cienia.

Pracuj nad nim, bo nie sztuka zamieść swoje wady pod dywan, by mieli cię za świętoszka.

Sztuką jest otwarcie o nich mówić, nawet w obliczu świata, który przecież chce cię zrównać z ziemią, jeśli tylko się przyznasz do tego, że masz inne poglądy.

Nie ufaj religii, skoro dzieli wszystko na czarne i białe, a ty widzisz, że przecież kolorów jest więcej.

Wiara zaś jest piękna, bo nic ci nie nakazuje. Nie stawia warunków. Po prostu jest.

To, że wierzysz w stanowisko A, nie nakazuje ci nienawidzić każdego, kto wierzy w stanowisko B. Ani go nawracać. Ani wypominać mu, że jak dla własnego dobra nie „zmądrzeje”, zgnije w piekle.

Możesz sobie wierzyć, w co chcesz, ale akceptuj i szanuj zdanie innych.

Nigdy nie wiesz, czy jesteś blisko, czy daleko prawdy.

Pozostaje Ci wiara. I rzecz jasna – otwarty umysł.

⇒ Czytaj także: KOŚCIELNY SYSTEM NORM, STRACHU, NAGRÓD I KONTROLI

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.