Sonda von Neumanna, czyli samoreplikująca maszyna może pomóc w przyszłości w kolonizacji całej Drogi Mlecznej. Jak powszechnie wiadomo, galaktyka obfituje w miliardy gwiazd i planet, które to są porozrzucane na dystansie wielu tysięcy lat świetlnych. Spoglądając na ogrom Drogi Mlecznej, wielu z nas często zastanawia się, czy kiedykolwiek uda się dotrzeć do tych obcych, tajemniczych światów. Pomysł pewnego urządzenia, które może się okazać bardzo pomocne w eksploracji odległego kosmosu, budzi wiele kontrowersji…

Geniusz von Neumanna

Kim był John von Neumann, od którego nazwiska wzięła nazwę samoreplikująca maszyna?

Otóż to znany na całym świecie naukowiec węgierskiego pochodzenia.

Już od dziecka cechował się on nieprzeciętną inteligencją.

Gdy miał zaledwie sześć lat potrafił w pamięci dzielić ośmiocyfrowe liczby.

Do tego wybitnego naukowca przyznają się trzy kraje: Węgry, w których się urodził, Niemcy, w których dość długo mieszkał oraz Ameryka, gdzie zasłynął jako fizyk i matematyk.

Neumann to naukowiec, któremu ludzkość zawdzięcza bardzo dużo.

Był on twórcą teorii gier oraz pionierem informatyki.

Ponadto brał udział w stworzeniu pierwszej bomby atomowej w projekcie Manhattan oraz miał ogromny wpływ na numeryczne przewidywanie pogody.

Maszyna samoreplikująca

John von Neumann pod koniec lat 40. XX wieku zajmował się projektowaniem wielu urządzeń, które są w stanie konstruować własne kopie.

Tego typu urządzenia są często nazywane maszynami samoreplikującymi.

Von Neumann zdawał sobie sprawę, że matematyka i fizyka postępuje, coraz częściej skupiając się na rozwiązywaniu problemów związanych z naukami przyrodniczymi.

Dlatego chciał opracować potężne komputery, maszyny, które będą w stanie konkurować z ludzkim mózgiem w wykonywaniu skomplikowanych zadań.

Koncepcja uniwersalnego urządzenia samoreplikującego zakładała, że będzie ono uzyskiwało energię oraz surowce ze środowiska naturalnego.

Następnie miałoby ono przetwarzać zdobyte surowce w poszczególne elementy oraz montować w swoją własną kopię.

Dzięki temu bez jakiejkolwiek ingerencji człowieka maszyna byłaby w stanie produkować dowolną ilość swoich kopii.

Co prawda, Neumann za swego życia nigdy nie łączył idei samoreplikujących maszyn z eksploracją kosmosu, ale w późniejszych latach owe pomysły zostały połączone.

Zaowocowało to powstaniem koncepcji zwanej powszechnie sondą von Neumanna.

Sonda von Neumanna i zdobycie galaktyki

Idea wykorzystania samoreplikujących maszyn pojawia się bardzo często w wielu książkach z gatunku science-fiction.

Jako pierwszy w literaturze tematykę tę poruszył brytyjski informatyk Michael Arbib.

Następnie w 1980 roku fizyk pochodzenia amerykańskiego Robert Freitas przedstawił dokładną analizę takiej sondy.

Zgodnie z jego założeniem skonstruowana maszyna zostałaby wysłana do sąsiedniego układu gwiezdnego.

Tam korzystając z surowców naturalnych, w postaci planetoid czy księżyców zbudowałaby swoje kolejne kopie, które to zostałyby wysłane do kolejnych galaktyk, powtarzając cały proces oraz ciągle się powielając.

Robert Freitas uznał, że maszyny samoreplikujące dzięki zastosowaniu napędu jądrowego byłyby w stanie uzyskać prędkość przelotową równą 10 proc. prędkości światła.

Zgodnie z założeniem tego naukowca rozmiar takich sond byłby niewielki, dzięki czemu mogłyby one uzyskiwać znaczne prędkości.

Co więcej, raz na 500 lat sondy von Neumanna zakładałyby fabrykę samoreplikujących się urządzeń (pracujących z wydajnością 500 lat).

Według obliczeń Roberta Freitasa wytworzone urządzenia byłyby w stanie dotrzeć do wszystkich gwiazd znajdujących się w Drodze Mlecznej w czasie krótszym niż cztery miliony lat.

Przyszłość czy zagrożenie?

Sondy von Neumanna są niezwykle interesującym przykładem na to, w jaki sposób można eksplorować kosmos.

Urządzenia te dobrze wykorzystane mogą pomóc w kolonizacji Układu Słonecznego w ciągu kilku dekad, mogą służyć jako kosmiczna arka życia oraz jako urządzenia służące do komunikacji z innymi cywilizacjami.

Z drugiej strony niewłaściwe ich użycie może zniszczyć rasę ludzką, a nawet całą galaktykę.

Sam pomysł rozpowszechnienia armii maszyn zdolnych do reprodukcji w Układzie Słonecznym trochę przeraża.

Czy ludzkość mieszkająca na Ziemi już niebawem zacznie opracowywać takie urządzenia?

A może takie sondy są pośród nas, ale są wciąż niewidoczne dla naszych oczu?

Czytaj także: PARADOKS FERMIEGO – GDZIE SĄ CI KOSMICI?

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.