Sieć 5G od pewnego czasu budzi wiele kontrowersji, protestów i obaw. Uznany autor i filozof, dr Jeremy Naydler napisał artykuł o tym, co wdrożenie pełnej skali 5G może oznaczać dla ludzkości. Jego konkluzję można było przeczytać w kwartalniku New View (styczeń – marzec 2019) w artykule „5G: The Final Assault”. Zobaczmy więc, co autor miał nam do przekazania w pierwszej części artykułu.

5G z kosmosu

W listopadzie 2018 r. Federalna Komisja Łączności Stanów Zjednoczonych (FCC) zezwoliła amerykańskiemu przedsiębiorstwu przemysłu kosmicznego SpaceX, którego właścicielem jest Elon Musk, na uruchomienie floty 7518 satelitów.

W ten sposób miał zostać zrealizowany ambitny plan SpaceX polegający na zapewnieniu globalnych satelitarnych usług szerokopasmowych w każdym zakątku Ziemi.

Satelity będą działać na wysokości około 336 km i napromieniować Ziemię ekstremalnie wysokimi częstotliwościami między 37,5 GHz a 42 GHz.

Ta flota będzie uzupełnieniem mniejszej floty SpaceX składającej się z 4425 satelitów, zatwierdzonych wcześniej przez FCC, która okrąży Ziemię na wysokości około 1200 km i ma nas „kąpać” w częstotliwościach od 12 GHz do 30 GHz.

Prognozuje się, że łączna liczba satelitów SpaceX osiągnie prawie 12000.

Obecnie na Ziemi krąży około dwóch tysięcy w pełni funkcjonujących satelitów.

Niektóre emitują komercyjny GPS, niektóre zapewniają telewizję, niektóre zapewniają usługi telefonii komórkowej, a niektóre odbijają radar w tę i z powrotem, aby wytwarzać obrazy dla meteorologów i nadzoru wojskowego.

Ziemia jest zatem kompleksowo napromieniowana z kosmosu.

satelita.jpg
foto.shutterstock.com

Ale nowe floty SpaceX będą stanowiły olbrzymi wzrost liczby satelitów na niebie nad nami i odpowiednio masywny wzrost promieniowania docierającego z nich do Ziemi.

Flota satelitarna SpaceX jest jednak tylko jedną z kilku, które mają zostać uruchomione w ciągu najbliższych kilku lat, a wszystkie służą temu samemu celowi, jakim jest świadczenie globalnych usług szerokopasmowych.

Inne firmy, w tym Boeing, One Web i Spire Global, wypuszczają własne mniejsze floty, zwiększając całkowitą liczbę planowanych nowych satelitów szerokopasmowych do około 20000 – każda z nich zajmuje się promieniowaniem Ziemi o podobnych częstotliwościach.

Dlaczego widzimy tak nagły przypływ tej aktywności?

Nowe floty satelitarne przyczyniają się do wspólnych globalnych wysiłków na rzecz „ulepszenia” elektromagnetycznego środowiska Ziemi, które skupiają się wokół sieci 5G.

Zwyczajowo w kręgach technologicznych mówi się o wprowadzeniu 5G jako o tworzeniu nowego globalnego „elektronicznego ekosystemu”.

Sprowadza się do geoinżynierii na skalę, o której nigdy wcześniej nie słyszano.

Chociaż publicznie sprzedaje się to jako szansę na polepszenie przepustowości i szybkości Internetu, tak naprawdę napędza to stworzenie warunków, w których inteligencja elektroniczna lub sztuczna inteligencja będzie w stanie przyjąć coraz większą kontrolę nad naszym życiem.

Nowe maszty

Wprowadzenie 5G będzie wymagało budowy milionów nowych masztów w miastach na całym świecie.

Wszystkie będą emitować promieniowanie o częstotliwościach i poziomach mocy znacznie wyższych niż te, którym obecnie jesteśmy poddawani.

Te nowe maszty są znacznie mniejsze niż maszty, które obecnie widzimy przy naszych autostradach i na szczytach budynków.

Będą dyskretnie przymocowane z boku sklepów i biur lub przymocowane do anten telewizyjnych i latarni.

20000 satelitów jest niezbędnym uzupełnieniem tych działań na lądzie, ponieważ zagwarantują, że obszary wiejskie, jeziora, góry, lasy, oceany i pustkowia, gdzie nie ma ani budynków, ani latarni, zostaną włączone do nowej infrastruktury elektronicznej.

Ani jeden kawałek świata nie będzie wolny od promieniowania.

Biorąc pod uwagę skalę projektu, zaskakujące jest to, jak niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z ogromu tego, co właśnie zaczyna się wokół nas rozwijać.

Bardzo niewiele osób słyszało nawet o tych 20000 nowych satelitów, które mają przekształcić planetę w tzw. inteligentną planetę, naświetlając nas nocą i dniem.

W krajowych mediach nie słyszymy głosów kwestionujących mądrość, a tym bardziej etykę geoinżynierii nowego globalnego środowiska elektromagnetycznego.

Zamiast tego istnieje beznadziejna akceptacja, że ​​technologia musi nadal się rozwijać, a obecność w naszym życiu coraz bardziej „inteligentnych” maszyn i gadżetów, które z każdym rokiem stają się sprytniejsze i bardziej zdolne, jest nieuniknioną częścią tego postępu.

A kto nie chce postępu?

Niemal wszyscy uwielbiają eleganckie i innowacyjnie zaprojektowane telefony i wirtualnych asystentów, uważają je za nieodzowną część ich życia.

Ale pytanie, które powinniśmy zadać, brzmi: czy chcemy również coraz intensywniejszego narażania środowiska naturalnego i wszystkich żywych stworzeń, w tym nas samych, na coraz większą dawkę promieniowania elektromagnetycznego?

Czy rzeczywiście nie pociąga to za sobą żadnych negatywnych konsekwencji zdrowotnych, jak twierdzą zarówno rząd, jak i przemysł?

Jeśli fale elektromagnetyczne łączące nasze smartfony z Internetem przemieszczają się przez cegłę, kamień i cement, to co się stanie, gdy te same fale napotkają nasze ciała?

Zapewniamy, że nie odbijają się od nas! One będę przenikać do ludzkiego ciała.

Stopień, w jakim są one wchłaniane, można dokładnie zmierzyć za pomocą tzw. współczynnika absorpcji właściwej, wyrażonego w watach na kilogram tkanki biologicznej.

Kiedy wypełniamy nasze domy Wi-Fi, stale napromieniowujemy nasze ciała.

Kiedy trzymamy smartfon przy uchu, fale elektromagnetyczne napromieniowują nasze mózgi.

Czy naprawdę wierzymy, że może to być całkowicie nieszkodliwe?

Fale i częstotliwości

Obecnie telefony komórkowe, smartfony, tablety, większość Wi-Fi itp. działają w paśmie poniżej 3 GHz w tak zwanym regionie „mikrofalowym” widma elektromagnetycznego.

Gdybyś mógł zobaczyć i zmierzyć ich długości fal, odkryłbyś, że mają one wiele centymetrów długości.

Na przykład smartfon działający z częstotliwością 800 MHz wysyła i odbiera sygnały o długości fali 37,5 centymetra.

Działających z częstotliwością 1,9 GHz długości fali wynoszą 16 centymetrów.

Wi-Fi wykorzystuje pasmo częstotliwości 2,4 GHz o długości fali 12 centymetrów.

Wprowadzenie 5G będzie wymagało użycia znacznie wyższych częstotliwości niż te, przy odpowiednio krótszych długościach fal.

Powyżej 30 GHz długości fal mają jedynie milimetry, a nie centymetry.

Milimetrowy zakres fal (od 30 GHz do 300 GHz) jest określany jako ekstremalnie wysoka częstotliwość, a jego długość fali wynosi od 10 milimetrów do 1 milimetra.

Do chwili obecnej promieniowanie elektromagnetyczne o bardzo wysokiej częstotliwości nie było szeroko propagowane, a jego wprowadzenie oznacza znaczną zmianę w rodzaju energii elektromagnetycznej, która pojawi się w środowisku naturalnym.

Powodem zastosowania fal milimetrowych dla 5G jest to, że w skrajnie wysokich częstotliwościach dostępne są znacznie większe pasma widma niż przy niższych częstotliwościach.

Oznacza to, że może być znacznie szersza „przepustowość”.

Szersze pasmo oznacza, że ​​można przesyłać większe ilości danych, przy jednocześnie znacznie większej szybkości przesyłania danych.

Jednym z efektów tego jest to, że zmniejsza się tzw. opóźnienie czasowe w systemie, dzięki czemu poprawia się jakość strumieniowania wideo.

Ale to umożliwia także większą płynność między danymi dostępnymi ze źródeł wirtualnych a naszym postrzeganiem obiektów w świecie rzeczywistym.

Większa płynność oznacza, że ​​z łatwością zamieszkujemy świat naturalny i elektroniczny tak, jakby były pojedynczą rzeczywistością.

Jednym z technicznych problemów związanych z wykorzystaniem częstotliwości w obszarze milimetrowym widma jest to, że ponieważ fale przenoszące dane są tak małe, mają zaledwie milimetry długości, są mniej zdolne do przejścia przez bariery fizyczne, takie jak ściany i drzewa, niż mogą dłuższe fale o niższych częstotliwościach.

Dlatego konieczne jest montowanie tylu nowych masztów telefonicznych lub „stacji bazowych”.

Będą musiały być one rozmieszczone w odległości 100 metrów od siebie w miastach, ponieważ przy większej odległości ich sygnały słabną i dlatego są mniej zdolne do penetrowania budynków i łączenia się z urządzeniami wewnątrz.

Oprócz tego, że będą bliżej siebie, stacje bazowe 5G będą działać z dużo większą mocą niż obecne maszty telefoniczne, aby zapewnić wystarczającą moc sygnałów.

Z racji tego, że długości fal są znacznie mniejsze, anteny nadające i odbierające będą również znacznie mniejsze niż obecne maszty telefoniczne i urządzenia elektroniczne.

Pojedynczy nadajnik / odbiornik 5G będzie miał dużą liczbę małych anten zgrupowanych w jednym urządzeniu.

mikroantena.jpg

Zestaw nieco ponad tysiąca takich miniaturowych anten z łatwością zmieści się w małej stacji bazowej na latarni, a szesnaście spokojnie zostanie ulokowanych w smartfonie.

Zarówno satelity 5G, jak i maszty lądowe 5G będą korzystać z systemu zwanego „układem fazowym”.

W układzie fazowym grupy anten są koordynowane w celu emitowania impulsów w określonym kierunku i określonej sekwencji czasowej.

Dzięki temu skoncentrowana wiązka fal radiowych może być dokładnie skierowana na wyznaczone cele, aby umożliwić wysyłanie lub odbieranie sygnałów.

Każde żywe stworzenie, które stanie na przeszkodzie tak skoncentrowanej wiązce, zostanie poddane potężnej dawce elektryczności promieniowania o bardzo wysokiej częstotliwości.

Badanie opublikowane na początku tego roku wykazało, że niektóre owady, ze względu na swój niewielki rozmiar, są szczególnie wrażliwe na fale milimetrowe o wyższych częstotliwościach, które mają być wykorzystywane przez 5G.

Inne badania wykazały, że bakterie i rośliny są również wrażliwe, podobnie jak (jak można się tego spodziewać) są wrażliwe skóra i oczy zwierząt, w tym oczywiście ludzi.

⇒ Czytaj także: CZĘŚĆ 1 – SIEĆ 5G: „ANI JEDEN KAWAŁEK ŚWIATA NIE BĘDZIE WOLNY OD PROMIENIOWANIA”

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.