Większość z nas spędza swoje życie w stanie pogrążenia w umysłowej paplaninie. Nieustanny strumień myśli, zwykle nasyconych lękiem, przepływa przez nasze głowy i skutecznie pochłania niemal całą uwagę. Zamiast żyć, jedynie myślimy o życiu, podczas gdy chwila obecna przemyka niezauważona. Jako więźniowie umysłu skazujemy się na dramat, ponieważ tu zawsze panuje gonitwa, chaos i walka. Tymczasem pod powierzchnią myśli ukryte są najcenniejsze skarby – cisza i spokój.

Jak do nich dotrzeć?

Ciało jest naszym największym sprzymierzeńcem.

Zanurz się w nim, a odzyskasz spokój.

Spokój w każdym z nas

Obudziłam się i zerknęłam na zegarek, który wskazywał piątą rano.

Za trzy godziny miałam podejść do egzaminu na prawo jazdy.

Gdy uprzytomniłam sobie ten fakt, przez moje ciało przeszła fala lęku i gorąca.

Kołowrotek negatywnych myśli rozszalał się na dobre, a wraz z nim moje serce, jelita i żołądek.

 

pobudka-rano-kobiet-telefon.jpg
fot.123rf.com

 

Zbliżał się kolejny atak paniki, na który nie mogłam nic poradzić.

Niespodziewanie, w jednej sekundzie, cały ten chaos ustał.

Z powierzchni oceanu, gdzie panował śmiercionośny sztorm, zostałam sprowadzona na jego dno, gdzie zastałam nieruchomy spokój.

Byłam otulona ciszą, jakiej nigdy nie doświadczyłam.

Myśli nie pojawiały się.

Moje ciało zaznało niespotykanej błogości i odpoczynku.

Zrozumiałam, że cały ten dramat toczył się na powierzchni umysłu, ale JA nie jestem umysłem.

Jestem raczej świadkiem jego poczynań.

Gdy przeniosłam się świadomością głębiej, nic nie było w stanie naruszyć tego spokoju, tak jak fale nie mogą zmącić wody przy dnie oceanu.

 

ranek-kobieta-pobudka.jpg
fot.123rf.com

 

Wiedziałam już, że to, czego tak usilnie szukamy w zewnętrznym świecie, jest z nami cały czas.

Nieruchoma cisza i błogi spokój tkwią w nas, ale nie dostrzegamy ich, ponieważ zatracamy się w myśleniu.

Po tym trwającym niecałą godzinę doświadczeniu zapragnęłam je odtworzyć.

Tak rozpoczęła się moja wewnętrzna wędrówka z umysłu do ciała.

Umysł jest przeciwieństwem spokoju

W jednym ze swoich wystąpień Eckhart Tolle stwierdził, że współczesny człowiek zamieszkuje jedynie w swojej głowie.

Podczas gdy nasza uwaga kieruje się głównie ku myślom, ciało jest jak opuszczony dom, w którym łatwo mogą skryć się nieproszeni lokatorzy.

Takimi lokatorami są na przykład przechwytywane z otoczenia emocje, siejące zamęt w ciele i umyśle.

 

zamęt-w-głowie-kobieta.jpg
fot.123rf.com

 

Żyjąc w nieświadomości, marnotrawimy naszą energię na bezproduktywne, a nieraz szkodliwe myśli i emocje.

Ciało to niewinna ofiara toczącej się w umyśle wojny.

Stres, będący wynikiem nie tyle zewnętrznych okoliczności, co raczej naszych myśli na ich temat, powoduje szkody w organizmie i doprowadza do chorób.

Wyjdź z głowy i zamieszkaj w ciele

Przeniesienie uwagi w kierunku ciała jest doskonałym sposobem na to, by stać się obserwatorem gonitwy myśli, zamiast jej uczestnikiem.

Bardzo często jesteśmy tak utożsamieni ze swoim umysłem, że posiadanie ciała staje się kolejnym faktem intelektualnym.

Wiemy, że mamy ciało, ale nie umiemy go w pełni poczuć.

Ciało staje się raczej narzędziem, na które patrzymy z góry, z perspektywy umysłu i którym nieudolnie próbujemy zarządzać.

 

balans-w-życiu.jpg
fot.123rf.com

 

Nie słuchamy jego wewnętrznej mądrości, a czasem staramy się ją wręcz zagłuszać.

Odcinając się od ciała i jego potrzeb, tracimy poczucie zakorzenienia oraz poddajemy się rządom umysłu.

Ciało to zatem brama do harmonii i spokoju, która jest otwarta w każdym z nas.

Jak odzyskać kontakt z ciałem?

Metod na wzmocnienie kontaktu z ciałem jest wiele.

Jedną z nich podaje nam Eckhart Tolle.

Oswajanie się ze swoim ciałem warto rozpocząć od praktyki odczuwania dłoni.

W tym celu możemy zamknąć oczy i spytać siebie:

Skąd wiem, że moje dłonie istnieją?”.

W odpowiedzi na to pytanie zaczniemy odczuwać własne dłonie.

Dla wielu osób może być to rewolucyjne odkrycie.

Okazuje się, że w naszych dłoniach jest pulsujące energią życie, które możemy odczuć w każdej chwili.

Skupianie uwagi na odczuwaniu dłoni to świetna medytacja, pozwalająca utrzymać nas w w chwili obecnej.

Z czasem będziemy w stanie objąć świadomością również inne partie ciała.

Zanurzanie w ciele pozwoli nam “wyzerować” umysł i odzyskać zdrowy dystans do myśli.

Im wyraźniejsze będzie odczuwanie ciała, tym łatwiej zachowamy spokój w obliczu “trudnych” i angażujących emocjonalnie sytuacji.

Gdy pojawia się uważność, maleje siła nawyków.

Nasze automatyczne dotychczas życie staje się bardziej harmonijne i prawdziwe.

Praktykę tę warto wykonywać nie tylko przed snem, ale przy okazji każdej czynności.

Bywa ona szczególnie owocna w relacjach z innymi ludźmi.

Jeśli jesteśmy w łączności z ciałem, to, co mówimy lub robimy, zyskuje głębię, zupełnie nową jakość oraz moc transformowania naszej rzeczywistości.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.