„W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się szczęśliwymi. Pomyśl o tym przez minutę (…). Jeżeli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas myślisz raczej o tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili”.

 Anthony de Mello

Zazwyczaj czekamy, aż wydarzy się coś, czego pragniemy, o czym marzymy, aż spełnią się nasze oczekiwania, dopiero wtedy będziemy szczęśliwi i wdzięczni, za to, że się to wydarzyło, że to mamy.

W ten sposób warunkujemy własne szczęście i skupiamy naszą uwagę na braku, niestety tak naprawdę na wiecznym braku.

Zazwyczaj bowiem jest tak, że jeżeli nasze oczekiwanie się spełni, zrealizujemy coś, czego chcieliśmy, dostaniemy to wymarzone coś, wówczas najczęściej nawet tego nie zauważamy, bo na celowniku mamy już kolejne nieosiągalne na tę chwilę dla nas rzeczy, od których ponownie warunkujemy swoje szczęście i poczucie wdzięczności.

Ciągle zatem nasze szczęście jest gdzieś tam, a nam czegoś nieustannie brak.

Dobrze, miejmy cele, marzenia, to ważne w życiu.

Miejmy kierunek, w którym chcemy podążać, nie utożsamiajmy jednak osiągnięcia celu drogi z naszym szczęściem.

Odnajdźmy to szczęście w samym posiadaniu celu i marzeń, w każdym kroku na drodze w stronę do ich spełnienia.

Bo umieć marzyć i mieć marzenia to już jest szczęście.

I z tym poczuciem szczęścia, wyposażenia i poczucia wdzięczności, z to, co już mamy, kroczmy dalej by poznawać nowe.

Zauważymy wówczas, że droga do celu przestaje być ciężkim wyzwaniem, trudem, a stanie cię ciekawą i odkrywczą przygodą.

A my zamiast czuć się zmęczeni ciągłym niedostatkiem, będziemy silnymi i bogatymi odkrywcami.

Zdobyty skarb nie będzie wówczas naszym być albo nie być, bo przecież tyle już mamy!

Nie musimy zapełniać braku, bo zwyczajnie go nie ma, wtedy chcemy poznać więcej, odkryć nowe, ukryte dotąd rzeczy i stany.

Ponadto skupiając uwagę na tym, co już mamy, już teraz stajemy się bogaczami, a nasze serce przepełnia poczucie wdzięczności.

Świat nabiera kolorów, każda chwila zyskuje nowy wymiar, a w życiu zaczynają, w magiczny wręcz sposób otaczać nas ludzie i sytuacje, które wspierają nasze cele i marzenia.

Nie mamy spięcia, płyniemy.

Żyjemy w obfitości.

Wdzięczność noszona w sercu to też zdrowa pokora, jej naturalna wersja.

Wiemy wówczas, że nic nam się w życiu nie należy, że jesteśmy wyjątkowi, ale nie lepsi od innych.

To, co na co dzień tak dla nas oczywiste, stanie się wówczas wielkim darem, szczęściem i źródłem poczucia wdzięczności.

Prosty przykład, wstajemy o 5:30 i tak:

Możemy dostrzec, że jest poniedziałek, początek ciężkiego tygodnia pracy, musimy wstać rano, jest jeszcze ciemno, a na zewnątrz zimno, pada śnieg i będzie trzeba odśnieżać auto.

Szybka, w pośpiechu wypita kawa na rozbudzenie jest za zimna lub za gorąca.

Jadąc do pracy, stoimy, znowu!

W korku.

Pewnie w drodze powrotnej będzie to samo!

Ten idio.. przed nami ślimaczy się potwornie i jeszcze ta baba, która akurat teraz musiała nacisnąć zielone światło dla pieszych, przez co stoimy kolejne kilka minut!

Śnieg coraz bardziej ładuje w szybę, potem wszystko się rozpuści i będzie kompletna ciapa!

Albo jeszcze lepiej, przymrozi i na jezdni będzie jedno wielkie lodowisko, a te nieuważne barany będą co chwila walić się po zderzakach i kolejny przestój!

Cholera, co za życie!!!

Pocisz się, bo szef pewnie nerwowo spogląda na zegarek lub zaraz zaczynają się lekcje a ciebie jeszcze nie ma na uczelni, czy w szkole, a przecież jesteś nauczycielem i masz dawać przykład!

Masakra!

I znów te wrzaski, cały dzień z męczącymi, głośnymi dziećmi, a potem kolejne papiery.

Już nawet nie masz siły myśleć, że jeszcze trzeba coś na obiad dzisiaj kupić.

Minęła dopiero druga godzina poniedziałku, a Ty czujesz się totalnie wypompowany!

Jak dotrwać do kolejnego weekendu?!

A na przykład tak 5:30:

Dzwoni budzik, możemy przeciągnąć się, ziewnąć i mruknąć ospale, uśmiechnąć się do siebie i podziękować za kolejny dzień, który stoi przed nami otworem.

Z przyjemnością możemy napić się naszej ulubionej herbaty bądź kawy, delektując się jej smakiem i aromatem.

Stojąc w korku do pracy, możemy przepuścić pieszą, starszą, sympatycznie wyglądającą kobietę, uśmiechając się do niej, w duchu życząc jej równie miłego dnia, możemy to zrobić, mamy czas, przecież stoimy w korku.

Wreszcie możemy też posłuchać ulubionej muzyki, audycji radiowej bądź ostatniego audiobooka naszego ulubionego pisarza.

Możemy też spokojnie pomyśleć nad czymś dla nas ważnym, pogadać ze sobą, ze swoim ciałem.

Stojąc w korku, możemy zrobić całe mnóstwo rzeczy, na które nie mamy czasu w ciągu dnia.

Zaraz dojedziemy do pracy, pewnie się spóźnimy, może to nie jest w porządku, ale zdażyć się może każdemu.

Przeprosimy i szczerze uśmiechniemy się do szefa, przecież wie i czuje, że lubimy i jesteśmy wdzięczni za naszą pracę.

Tak, możemy poczuć, że fajna jest nasza praca, codziennie daje nam możliwość poznania czegoś nowego i w sobie i w świecie, motywuje nas do rozwoju, daje możliwość obcowania z innymi ludźmi, poznania świata oczami dzieci i wynagradza nas materialnie, dzięki czemu możemy funkcjonować w realiach tego świata.

Już!

Nawet nie wiadomo kiedy zleciała nam droga do pracy!

To będzie fajny dzień!

Cały tydzień!

Całe życie!

Czujecie tę różnicę?

To tylko od nas samych zależy, jak będzie wyglądał nasz dzień, czy będzie pełen braku, czy obfitości.

Czasem obserwując ludzi, mam wrażenie, że skupianie swojej uwagi na ciągłym braku zdaje się być naszym dziedzictwem narodowym.

A przecież mamy tyle powodów do wdzięczności.

Mamy piękny kraj, piękną tradycję i mocne korzenie, pyszną kuchnię, bogactwo ziół i upraw.

Mamy cztery pory roku, tak różne i cudne w swych odsłonach.

Żyjemy w kraju, gdzie jesteśmy wolni, gdzie nie ma skrajnego ubóstwa, nie ma wojny, przynajmniej na razie, więc potrafmy to docenić, póki jest.

Zmieńmy wzorzec, który nosimy od pokoleń.

Obudźmy w sobie wdzięczność.

Dokonajmy świadomego wyboru, zamieńmy ciągły brak na poczucie obfitości.

Możemy to zrobić, już teraz.

Oczywiście nim wejdzie nam to w krew, potrzebujemy być cierpliwi i konsekwencji.

Tak właśnie dokonują się trwałe zmiany.

Nasza podświadomość potrzebuje 3 miesięcy, aby zapisane w niej stare przekazy skutecznie zostały zastąpione nowymi.

Potrzebujemy wdrożyć nowy zapis, ustalić nowy schemat działania.

Nie jest to łatwe, gdyż stare zapisy mamy bardzo ukorzenione, a nasz system obronny bardzo nieufnie podchodzi do jakichkolwiek zmian.

Wypracowane schematy pozwoliły nam przecież skutecznie przetrwać.

Jedynie konsekwencją, nieustannym przekazem, że nowe jest dla nas dobre, możemy przekonać go do zmiany.

Taka propozycja, w sam raz na noworoczne postanowienia.

Załóżcie sobie Zeszyt Wdzięczności, w którym CODZIENNIE (bez wyjątków) pod nazwą dnia i datą, zapisywać będziecie minimum 10 rzeczy, sytuacji, czy stanów, za które jesteście wdzięczni.

PONIEDZIAŁEK, 1.01.2018

  1. Jestem wdzięczna(y) za to, że mam przy sobie ukochane dla mnie osoby.
  2. Jestem wdzięczna(y) za to, że jestem zdrowa(y).
  3. Jestem wdzięczna(y) za to, że poszłam(edłem) dziś na długi, przyjemny spacer.
  4. Jestem wdzięczna(y) za to, że … .

Taki zeszyt, takie niby małe, a wielkie coś, może bardzo skutecznie rozpromienić nas i nasze życie.

W myśl trzeciego prawa Huny, MAKIA, nasza energia podąża za naszą uwagą.

Skupiając się na wdzięczności, coraz więcej jej przejawów gościmy w naszym życiu.

„Wdzięczność jest najpiękniejszą formą szczęścia: należy zarówno do jego przyczyn jak i skutków.”

Walter Dirks

Pamiętajcie, nie chodzi o to, byśmy spychali, czy wypierali niewygodne dla nas sytuacje, czy elementy naszego życia, czy nas samych.

Absolutnie nie!

Ostatnio, pewna mądra kobieta powiedziała mi, że długość cierpienia jest wprost proporcjonalna do czasu, w jakim jesteśmy w stanie pojąć i zrozumieć, czemu służyło nam to, co się wydarzyło.

Wszystko bowiem wydarza się po coś, ma swój cel i będzie powracało do nas tak długo, aż go pojmiemy i odrobimy swoją lekcję.

Nie przychodzi zatem po to, by nas gnębić, tylko po to, by nas uzdrowić, dać nam szansę na szczęśliwsze życie.

Poza tym nie przychodzi do nas nic, na co nie jesteśmy gotowi.

Potraktujmy zatem wszystkie trudne, ciężkie i niewygodne dla nas doświadczenia jako informacje, o tym, co potrzebujemy zobaczyć, jako szanse do zmiany na lepsze, jako możliwości do rozwoju.

Nauczmy się obserwować je i zawsze znaleźć te elementy, które mogą dać nam siłę.

Każda sytuacja takie w sobie ma.

Kwestia wyboru kąta spojrzenia.

„Co rano po wstaniu z łóżka podziękuj za to, co w ciągu dnia się zdarzy lub powinno się zdarzyć.

Podziękuj za swoje zdrowie, za swoją naturę, talenty, za sukces itd. w sposób, jakby to wszystko było już rzeczywistością.

Przed snem podziękuj za wszystkie sytuacje dnia, wielkie i małe, za te piękne i te denerwujące”.

S.S. von Staden, Fizyka kwantowa

Pozwól sobie żyć w dobrobycie!

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach