Cholesterol stał się medycznym demonem XXI wieku. Straszą nim w kolorowych czasopismach i o zgrozo do ich grona dołączyło coraz więcej osobników w białych kitlach. To wielkie, tłuste kłamstwo zaczęło rozpowszechniać się na całym świecie. Budzi wiele emocji i kontrowersji, zupełnie niepotrzebnie. Bo wokół cholesterolu „dziwnym” trafem powstało wiele mitów, które dziś obalimy…

Świat absurdów

Żyjemy w czasach, w których mamy producentów „żywności” GMO, którzy nie dotkną swoich produktów, ale zamiast tego jedzą wyłącznie żywność ekologiczną.

Żyjemy wśród promotorów szczepionek, którzy nie będą szczepić własnych dzieci lub samych siebie.

Żyjemy obok rolników, którzy stosują herbicydy, ale sami nie wezmą do ust spryskanych roślin.

Żyjemy wśród lekarzy podających pacjentom chemioterapię, którzy sami by jej nie przyjęli.

I oczywiście żyjemy wśród producentów leków obniżających poziom cholesterolu i lekarzy, którzy je przepisują, a którzy sami ich nie wezmą, ani nie podadzą ich rodzinie.

Zastanawiające, prawda?

Ale tak właśnie jest, bo żyjemy w kraju absurdów, którego populacja jest karmiona mitami propagowanymi przez intensywny marketing.

Spójrzmy więc, jak to wygląda w przypadku cholesterolowego kłamstwa…

Mit nr 1: „Dobry” i „zły” cholesterol

Wszyscy żyjemy w przekonaniu, że jest coś takiego jak „dobry” i „zły” cholesterol.

To jest nieprawda.

Cholesterol, czyli organiczny związek chemiczny, który jest częścią składową błon komórkowych w całym naszym organizmie, jest JEDEN, ale są różne sposoby jego transportowania.

Dwie najliczniejsze lipoproteiny w organizmie to lipoproteina o niskiej gęstości (LDL) i lipoproteina o wysokiej gęstości (HDL).

Główną funkcją LDL jest transport cholesterolu z wątroby do tkanek, które włączają go do błon komórkowych.

HDL przenosi „stary” cholesterol, który został odrzucony przez komórki z powrotem do wątroby w celu recyklingu lub wydalania.

hdl-ldl.jpg
foto.shutterstock.com

LDL i HDL nie są ani „dobre”, ani „złe”, są po prostu transporterami tego samego cholesterolu.

Nowa sfabrykowana teoria, która musiała uwzględniać paradygmat „dobry – zły cholesterol”, stwierdza, że: cholesterol LDL tworzy „złogi tłuszczowe” w ścianach tętnic, które stają się płytkami, które rosną, pękają i stymulują tworzenie się zakrzepów krwi blokujących tętnice.

Z drugiej strony cholesterol HDL jest „przyjazną dla serca” lipoproteiną, która przeciwdziała działaniu LDL poprzez usuwanie cholesterolu z tętnic i transportowanie go z powrotem do wątroby w celu bezpiecznego usunięcia.

Ten paradygmat jest zbyt uproszczony i nie jest poparty rzetelnymi dowodami naukowymi, historycznymi i klinicznymi.

Mit nr 2: Wysoki poziom LDL powoduje miażdżycę i choroby serca

Ważnym czynnikiem powodującym miażdżycę naczyń i choroby serca jest utleniony cholesterol (znany jako oksysterol), który nie wykazuje korelacji z poziomem LDL w surowicy.

Raczej indywidualny poziom przeciwutleniaczy w organizmie wydaje się kluczowym czynnikiem wpływającym na podwyższone stężenie utlenionego LDL w surowicy.

Skąd pochodzi utleniony cholesterol?

Pochodzi ze sztucznych, częściowo uwodornionych olejów (tłuszcze trans), olejów roślinnych, żywności modyfikowanej genetycznie, diety bogatej w rafinowane cukry, alkoholu i tytoniu.

Utleniony cholesterol znajduje się również w sproszkowanych jajach, w sproszkowanym mleku (dodawanym do nabiału o obniżonej zawartości tłuszczu) oraz w mięsie i tłuszczach podgrzanych do wysokiej temperatury podczas smażenia i innych procesów wysokotemperaturowych.

Gdy w organizmie występuje wysoki poziom utleniania, występuje również tendencja wzmożonej działalności wolnych rodników w tkankach.

Ciało wytwarza więcej cholesterolu w odpowiedzi na problemy zapalne w ciele.

Cholesterol nie jest zatem problemem, jest jedynie rozwiązaniem organizmu na wyleczenie.

Cholesterol może być czynnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, ale nie oznacza to, że jest ich przyczyną.

Jest jedynie JEDNYM z ok. 200 zidentyfikowanych takich czynników.

W wojnie przeciwko „demonowi cholesterolu” często zapomina się o wysokim poziomie substancji zwanej homocysteiną.

Podwyższenie poziomu homocysteiny w organizmie znacząco zwiększa ryzyko wystąpienia udaru mózgu lub zawału serca, jest jednocześnie wiązane z powstawaniem złogów miażdżycowych, do czego dochodzi na skutek rozwijania się uszkodzeń w obrębie ścian tętnic.

Homocysteina oddziałuje również na płytki krwi, znacząco podnosząc ryzyko wystąpienia zakrzepów.

Czy wysoki poziom cholesterolu w surowicy jest więc informacją bezużyteczną? NIE!

To jasna wskazówka, że mamy do czynienia z nierównowagą metaboliczną, że w ciele występuje wiele uszkodzeń wymagających naprawy.

Mit nr 3: Norma na cholesterol

Zapytajcie swojego lekarza: skąd się wzięła norma na cholesterol? Kto ją ustalił? Ile badań w tym celu wykonano?

Konsternacja?! Zdziwienie?! Zmiana tematu?!

Cóż… nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że ta norma to wymysł koncernów farmaceutycznych i pseudonaukowe kłamstwo.

W latach 60. przeciętny lekarz całkowicie zignorował wysoki poziom cholesterolu, chyba że przekroczył poziom np. 320 mg/dl.

Teraz wszystko powyżej 200 mg/dl (a nawet i 190 mg/dl) jest uważane za problem i ogólnie zaleca się, aby ludzie unikali spożywania zbyt dużej ilości jaj, masła, smalcu, mięsa itp. ze względu na ryzyko chorób serca spowodowanych spożyciem cholesterolu.

Mało tego wdraża się „leczenie” najlepiej jakimiś drogimi lekami, bo przecież mam wyniki ponad normę!

cholesterol.jpg
foto.shutterstock.com

Czy myślicie, że wytwarzanie cholesterolu przez organizm jest dziełem przypadku?

Otóż nie – poziom cholesterolu we krwi jest kontrolowany przez nasze wewnętrzne procesy produkcji w zależności od zapotrzebowania organizmu na tę molekułę w danym momencie.

Zaczęli wam wmawiać, że skoro produkuje go więcej, to was zabije.

Bzdura – tutaj nic nie dzieje się bez przyczyn – jeśli organizm produkuje konkretną ilość to znaczy, że go potrzebuje.

A do czego…?

Mit nr 4: Cholesterol jest niepotrzebny

Pacjent: Panie doktorze, a co to jest ten cholesterol? Czy on w ogóle jest mi potrzebny?

Lekarz: A skądże znowu! To trucizna, którą trzeba obniżyć, bo zachoruje pani na miażdżycę. Przepiszę leki, to obniżą poziom i proszę przyjmować je cały czas, bo jak się unormuje, to po odstawieniu może znów wrócić do poziomu wyjściowego, a tego nie chcemy (dialog z serii „z życia wzięte”).

Tak personel medyczny, jak i pacjenci – wszyscy doszliśmy do obłędu, w którym cholesterol traktowany jest jak zabójca, tytułowy demon, który zabija.

A czy któryś z lekarzy wytłumaczył tobie i tobie, i tobie też, że cholesterol jest składową błon komórkowych w całym naszym organizmie?!

Czy ktoś poinformował cię, że…?!

  • Każda komórka twojego ciała jest otoczona błoną zawierającą cholesterol, a bez tej błony cholesterolowej żadna komórka w twoim ciele nie mogłaby funkcjonować?!
  • Cholesterol jest tak ważny, że wątroba wytwarza 2000 miligramów cholesterolu każdego dnia.
  • Twój mózg jest w połowie wykonany z cholesterolu.
  • Cholesterol bierze udział w setkach różnych reakcji biochemicznych.
  • Twoje ciało wykorzystuje cholesterol do wytwarzania wszystkich ważnych hormonów płciowych i hormonów nadnerczy.
  • Cholesterol zapewnia prawidłowe funkcjonowanie synaps układu nerwowego.
  • Bez cholesterolu wspomagającego trawienie nie można wchłonąć żadnych rozpuszczalnych w tłuszczach witamin, takich jak witamina A i witamina E.
  • Bez cholesterolu nie zostanie wytworzona witamina D.
  • Cholesterol jest ważnym transporterem białka i stanowi część układu odpornościowego człowieka.
  • Mleko matki dostarcza ponad 50% kalorii w postaci tłuszczu, w większości nasyconego i zapewnia najwyższy poziom cholesterolu, wyższy niż jakikolwiek inny pokarm.

Można tak wymieniać w nieskończoność, ale po co… – lepiej zapytaj swojego lekarza, czy cholesterol jest ci potrzebny…

Mit nr 5: Tłuszcze nasycone i pokarmy bogate w cholesterol są niezdrowe

Myślisz, że branża medyczna nagle doznała objawienia, że spożywanie cholesterolu jest niebezpieczne? Nie!

Cały olbrzymi ruch anty-cholesterolowy zapoczątkował przemysł żywności, a dokładnie producenci tłuszczów roślinnych.

Wszystko zaczęło się od tego, kiedy amerykańska korporacja Archer Daniels Midland zajmująca się przetwarzaniem żywności, chciała sprzedać „ocean” oleju sojowego.

Tym samym wywołano lawinę zagrożeń płynących z cholesterolu i tłuszczów nasyconych w ogóle.

Zdemonizowano rolę tłuszczów pochodzenia zwierzęcego, jajka stały się złe, smalec stał się zakazany, spożycie masła dramatycznie spadło i wszyscy uwierzyli, że margaryna uratuje naród.

Następnie wynaleziono statyny, najpopularniejsze leki obniżające poziom cholesterolu we krwi,  którym towarzyszyła „zmiana paradygmatu” w wojnie z cholesterolem i tłuszczami nasyconymi.

Przez lata ignorowano doniesienia, że cholesterol nie jest zły.

Badania opublikowane w Journal of the American Medical Association, 1999; 281 (15): 1387–94 wykazało, że nie było absolutnie żadnego związku między jedzeniem jajek a zwiększonym ryzykiem chorób serca lub udaru mózgu u mężczyzn i kobiet.

Dr William Castelli, były dyrektor Framingham Heart Study zauważył nawet, że ludzie z niskim poziomem cholesterolu (poniżej 200 mg/dl) to ofiary 40 proc. wszystkich ataków serca.

No, ale… lekarz przepisał tabletki, więc… – i tu rodzi się kolejny mit!

Mit nr 6: Statyny są bezpieczne

Kiedy na rynek farmaceutyczny wprowadzono statyny, czyli pseudo leki na obniżenie poziomu cholesterolu – świat oszalał.

Teraz większość nieświadomych zagrożeń pacjentów po 50 r.ż. wierzy w słowa lekarzy i przyjmuje „leki” obniżające cholesterol.

statyny.jpg
foto.shutterstock.com

Ludzie, otwórzcie oczy! – bo skutki lekkomyślnego podawania statyn mogą okazać się katastrofalne.

Zapytaj swojego lekarza, który ci je przepisuje, czy sam je bierze lub czy podałby je komuś z rodziny!

Zapytaj osoby, które je biorą, od kiedy odczuwają bóle kolan (a może już nie chodzą…)!

Pierwszym prawdziwym zagrożeniem ze strony statyn jest uszkodzenie wątroby.

Statyny działają poprzez blokowanie enzymu reduktazy HMG CoA, dzięki czemu wątroba nie może dłużej syntetyzować własnego cholesterolu.

Zakłócają normalny metabolizm wątroby, tym samym hamując wytwarzanie przez nią wielu substancji niezbędnych dla zdrowia i zwyczajnie ją uszkadzając.

Drugim niebezpieczeństwem związanym ze stosowaniem statyn są bóle mięśniowo-szkieletowe, które mogą być bardzo silne i bardzo często są źle diagnozowane.

Większość lekarzy nie zdaje sobie sprawy, że jest to powszechny efekt uboczny przyjmowania statyn, więc pacjenci często otrzymują diagnozę zapalenia ścięgien, zapalenia kaletki, zwyrodnienia i zapalenia stawów itp.

W literaturze opisano wiele przypadków pacjentów poddawanych operacjom z powodu patologii układu mięśniowo-szkieletowego, które tak naprawdę nie istniały.

Wielu pacjentów przyjmujących leki obniżające poziom cholesterolu doświadczyło niewydolności nerek, a nawet spowodowanej tym śmierci.

Inni cierpieli na tak silny ból mięśni i osłabienie, że ostatecznie nie byli w stanie samodzielnie stanąć ani oddychać.

Statyny obniżają poziom koenzymu Q10 w organizmie, a bez niego mitochondria komórek nie są w stanie wytwarzać energii, co prowadzi do bólu mięśni i osłabienia.

Na takie osłabienie szczególnie podatne jest serce.

Ponadto statyny obniżają odporność, mogą wywoływać mrowienie w dłoniach i stopach, odpowiadać za problemy z pamięcią i koncentracją oraz spadek libido.

Świadomi pacjenci, którzy odstępują od ich przyjmowania, zaczynają z dnia na dzień czuć się lepiej.

Taka sytuacja zagraża przemysłowi farmaceutycznemu, ponieważ statyny zataczają piękne koło w napędzaniu biznesu – pseudo lek, który powoduje wiele innych schorzeń, skłania pacjenta do przyjmowania kolejnych garści tabletek.

To jak bardzo Big Pharma boi się obalania cholesterolowych mitów pokazują jej najnowsze działania.

Nie tak dawno świat obiegła informacja, że prof. Colin Baigent z Oxford University twierdzi, że po metaanalizie 28 randomizowanych badań doszedł do wniosku, iż niemal każda osoba, po ukończeniu 75 lat, jeśli tylko nie ma ku temu przeciwwskazań, powinna zażywać statyny, a i u 55-latków ich przyjmowanie też nie zaszkodzi.

Cóż… lobby farmaceutyczne nie po raz pierwszy odpowiedzialne jest za jakąś nagonkę, bo to czysty biznes.

My od tego nie możemy uciec, ale możemy mieć dystans i własny rozum pamiętając, że wszystko, co podlega sprzedaży – nieważne czy dobre, czy złe – musi zostać tak zareklamowane, żeby zostało sprzedane…

Sięgnij po więcej do źródeł:

→ O cholesterolowym kłamstwie [w:] Ukryte Terapie cz. 2

→ Guy Schenker D.C. and Ronald Grisanti D.C., D.A.B.C.O., M.S. – The Cholesterol Farce

⇒ Czytaj także: HOMOCYSTEINA – MAŁO ZNANE DUŻE ZAGROŻENIE DLA TWOJEGO SERCA I MÓZGU

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.

P.S. Informacje przedstawione w artykule nie są pisane przez lekarza. Nie są one fachową opinią, ani poradą medyczną. Nie mogą zastąpić opinii i wiedzy pracownika służby zdrowia, np. lekarza. Wszelkie rady, które są na mojej stronie stosujesz wyłącznie na własną odpowiedzialność.