Poczułem jak zadrżał Wszechświat cały – jak gdyby oczy wielu istot skierowane były na Ziemię, obserwując co robi Człowiek. Z zapartych tchem cały Kosmos kciuki trzymał – niczym kibice na trybunach, gdy jeden z grających zawodników prowadzi drużynę do zwycięstwa. Nie do końca zdając sobie sprawę z tego, jak ważne są to wydarzenia, po prostu działałem dalej… i wpatrzony w swe dzieło, cieszyłem się, w umyśle swym widząc radosną przyszłość.

Cóż to za ważne wydarzenie – można by się zastanawiać. Może to jakaś wspaniała medytacja, może inicjacja powiązana z określoną grupą, może zrozumienie czegoś bardzo ważnego?

Szanowni Czytelnicy – wszystko, co wymienione zostało, właściwie miało miejsce.

Dla tych jednak, którzy oczekują w tym miejscu wystrzału fajerwerków i czegoś spektakularnego (zgodnie z przyjętymi normami oczywiście), mogę powiedzieć, że dzień był to dość zwyczajny – świeciło słońce, lekko wiało, ale poza tym – nie rozstąpiły się niebiosa, a i żadna kometa nie wskoczyła na orbitę Ziemi.

Z jednej więc strony działy się rzeczy proste, z drugiej – były one nadzwyczajne.

Oto tamtego właśnie dnia, wsiadłem w samochód i pojechałem do szkółki drzew owocowych.

Na miejscu porozmawiałem z właścicielem – przemiłym Człowiekiem, którego pasją jest hodowanie wielu roślin, i spośród nich wybrałem kilkanaście małych drzewek: głównie jabłonie, ale i śliwę, i czereśnię, i gruszę. Wszystko, co sam lubię w letnie dni zrywać.

Zmyślnie zostało to zapakowane w jedną zwartą wiązkę, schowane do samochodu, i rozpoczął się proces poszukiwania właściwego miejsca na posadzenie nowego mini-sadu.

Moim celem nie była przydomowa działka, a możliwie najbardziej dziki las. Na szczęście wiele takich miejsc znam i niebawem dotarłem do pierwszego z nich.

Gdy tam dotarłem, wziąłem szpadel, dwie młode jabłonki i ruszyłem przez polanę, na której chwilę wcześniej stały piękne żurawie.

Chciałem znaleźć taką przestrzeń, by po pierwsze – była tam dobra gleba, po drugie – by nikomu te drzewa nie przeszkadzały w ciągu najbliższych 50 lat, i po trzecie – by miały wystarczającą ilość światła słonecznego do pełnego rozkwitu.

Stanąłem pod dużą brzozą i wczułem się w to, co natura miała mi do przekazania. „Tak – szepnęła do mnie intuicja – brzoza będzie dobrym opiekunem dla młodych drzew, a i z towarzystwa się ucieszy. W dodatku nikomu tu drzewa nie będą wadzić, a ziemia jest bardzo żyzna”.

Wykopałem szpadlem pierwszą dziurę, włożyłem sadzonkę, by korzenie się schowały, i już za chwilę zaczął się nowy etap dla tego miejsca.

Oto teraz będzie rosła tam na wpół dzika jabłonka. Potem druga, trzecia, i kolejne – z jej nasion przecież wzrastać będą.

Cóż więc w tym nadzwyczajnego? – niby nic, ale czy zastanawialiście się kiedyś Państwo, jak to się stało, że w lasach nie ma owoców, warzyw, krzewów dzikich, pełnych wartościowego pożywienia?

Jakim cudem w naturze, w której przecież z jednego owocu dającego dziesiątki pestek, wyrosnąć może mnóstwo kolejnych roślin, nie ma lasów pełnych winogron, jabłek, wiśni, czereśni i malin?

Zadrżał Wszechświat, czułem to wyraźnie. I ktoś może powiedzieć, że przesadzam. Ale i ja nie nadawałem temu takiego znaczenia, dopóki nie uświadomiłem sobie, jak ważne są to działania.

UDOSKONALAĆ MIEJSCE ZAMIESZKANIA – o takim celu, sensie i powinności pisał Władimir Megre w swoich książkach.

Czyż przywracanie naturalnego stanu lasom, i dbanie by rozkwitały, nie jest właśnie tym?

Czyż Człowiek nie budzi w sobie wtedy ogromnego uczucia radości i twórczych sił?

O tym przekonać się może ten, kto własnymi rękoma przyszłość tworzy, rośliny sadząc, i w wyobraźni widząc jak ludzie i zwierzęta będą cieszyć się z (dosłownych) owoców jego działań.

Życzę tego każdemu Człowiekowi.

⇒ Czytaj także: ŚWIAT TRANSFORMACJI I NIEUBŁAGANYCH ZMIAN

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.