Wszechświat pojawił się w momencie Twoich narodzin. Nauczono nas myśleć o sobie, jako odrębnym tworze. Jako jednostce, funkcjonującej w oderwaniu od życia. Wynika to z faktu, że, na planie fizycznym, dysponujemy jedynie pięcioma zmysłami integracji z otoczeniem. W swojej przebiegłości, włodarze współczesnego społeczeństwa, zaplanowali dla nas więzienie tych właśnie pięciu zmysłów.

Latami, w procesie tak zwanej socjalizacji, wmawiano nam, że racjonalne podejście do świata jest jedynie słusznym.

Uwięziono nas w analitycznym umyśle, pomijając całkowicie czujący aspekt ludzkiej istoty.

Tego, że tak naprawdę, jesteśmy głównie istotami emocjonalnymi.

Kodowanie od dziecięcych lat doprowadziło do sytuacji, że autentycznie uwierzyliśmy w to, że nasze istnienie jest jedynie wynikiem spotkania się dwóch komórek.

Że mechaniczne zależności biologii doprowadziły do rozwoju zapłodnionej komórki w zarodek, prowadząc ostatecznie do narodzin.

Że nasza świadomość jest wytworem naszego umysłu.

Że nasze emocje są tak naprawdę fizjologicznymi reakcjami naszego ciała na zewnętrzne bodźce.

Kazano nam w to wierzyć, a my – nie mając tak naprawdę innego wyboru – wierzyć zaczęliśmy.

Okazuje się jednak, że rzeczywistość jest o wiele bardziej ekscytująca, zaskakująca i nieprawdopodobna.

Jeśli jesteśmy w stanie w pewnym sensie otworzyć umysł, uruchomić do czucia nasze serce, odsunąć na bok fikcyjne obrazy, które latami w nas programowano, docieramy do momentu, w którym rozumiemy, że mamy autentyczny wpływ na kreowanie prawdy o świecie.

foto.123rf.com

Odkrywamy, że to w istocie nikt inny, jak my sami, dosłownie tworzymy obraz, w który wierzymy i nie ma w tym nic złego, jeśli ów obraz różni się od obrazów innych ludzi.

Wchodząc na tak zwaną duchową ścieżkę, początkowo przedzieramy się również przez gąszcz idei, opcji, czy dróg, które mamią nas przeróżnymi grantami za oddanie się tej jednej jedynej.

Mechanizmy religii i szeroko pojętej ezoteryki, w których ktoś obiecuje nam coś w zamian za coś, w istocie, nie mają wiele wspólnego z rozpoznaniem swojej prawdy i często stanowią jedynie przysłowiowy kozi róg.

Kiedy nasz rozwój zatoczy już w naszym życiu tak szerokie kręgi, że dosłownie zlewa się on z naszą codziennością, być może przychodzą do naszego życia coraz to nowe i nowe informacje i wglądy na temat funkcjonowania rzeczywistości.

Okazuje się, że to, co uważamy za boską iskrę, czy świadomość JAM JEST, jest opisywane przez współczesną naukę.

Naukę, która coraz mocniej rozgaszcza się w duchowym półświatku i nikt chyba nie ma jej tego za złe.

Odnajdywane są bowiem autentyczne dowody na filozoficzne stwierdzenia, że „wszystko jest ze sobą połączone”, albo, że „jesteś centrum wszechświata”.

Dzieje się to za sprawą nowych odkryć, głównie kwantowej mechaniki oraz udanych prób unifikacji fizyki makro i mikro.

Fakty obserwacyjne zaczynają się zgadzać z matematyką, która okazuje się modelem tak prostym, że aż nieprawdopodobnym w konfrontacji ze złożonością widzialnego świata.

Nagle widzimy, że identyczne mechanizmy zachodzą na poziomie komórkowym, w skali planety i w skali galaktyki.

Popularne są w internecie porównania zdjęć galaktyki spiralnej i ludzkiego oka, mózgu i supergromady galaktyk, które w swojej strukturze wydają się identyczne.

Bo tak naprawdę są identyczne, natomiast w zależności od „poziomu” fraktalnego, skali, nazwij, jak chcesz, spełniają we wszechświecie inne funkcje.

Fascynującą i zarazem absolutnie nowatorską ideą jest idea centrojestestwa, która ukazuje każde ognisko świadomości, jako jedyny istniejący dla siebie wszechświat.

W tym układzie, dosłownie, każdy człowiek stanowi centrum swojego własnego wszechświata.

foto.123rf.com

Co więcej, tylko on w tym wszechświecie jest w stanie odczuwać emocje, jego perspektywa jest absolutna, a centrum wszechświata zakotwiczone jest w mistycznej „iskrze boskiej”.

W tym modelu to dosłownie obserwator stanowi absolut.

Cały świat wynika tak naprawdę z faktu zaistnienia obserwacji przez obserwatora, a reszta jest jedynie interpretacją obserwatora.

Aby w pełni dostrzec potencjał, bijący z tej idei, należy naprawdę mocno otworzyć umysł, bo prowadzi on do konkluzji, że tylko i wyłącznie obserwator ma wpływ na zmianę parametrów funkcjonowania świata.

Jeśli przyjmiemy ten model za prawdopodobny, możemy zastanowić się nad zasadnością wyboru sceny gry, tak mocno uwarunkowanej prawami.

Tak naprawdę, tak skrajnie ograniczającej możliwości działania wszechmogącego przecież obserwatora.

W różnych filozofiach rozwoju, ma to różne nazwy, ale to gra w odkrywanie naszej prawdziwej natury.

Uświadomienie sobie prostej idei centrojestestwa, pozwala nam na intelektualną wyżynę zbliżenia się do pojęcia absolutu w nas samych.

Zaakceptowanie faktu, że w istocie jesteśmy Bogiem i nie jesteśmy nim, że sprzętowo posiadamy wszystkie boskie przymioty, ale programowo jesteśmy ograniczeni, daje zrozumienie i szerszą perspektywę na „rozwój”.

To my, a nie ktoś na zewnątrz, posiada wszelkie kody, odprogramowujące nas z tak zwanej karmy.

Mechanika kwantowa dowiodła, że próżnia posiada energię, zwana jest ona energią punku zerowego.

Było to jeszcze na długo przed otwarciem dla świata idei i samej natury Przestrzeni Plancka, jako nośnika dla holograficznej rzeczywistości.

Energia punktu zerowego jest uzależniona od częstotliwości tego punktu, a jak wiemy, dla Ziemi, częstotliwość pola elektromagnetycznego stale rośnie.

Możemy nazwać, umownie, ognisko naszej jaźni dla nas samych punktem zero, czy jakkolwiek chcemy.

Wiemy natomiast, że esencją życia jest ciągły rozwój, której przejawem w tej akurat umowie na doświadczenie jest rosnąca częstotliwość elektromagnetyczna.

Doskonalimy się, bez przerwy, niezależnie od tego, czy pozornie idziemy wprzód, czy w tył, entropia doświadczenia rośnie.

My wzrastamy. Nasz Wszechświat również wzrasta.

Pochyl się nad cudem stworzenia, którym jesteś.

Zastanów się, czy warto udowadniać i analizować wszystko bez końca, a nie poddać się głosowi wewnątrz Ciebie, że ciągła pogoń, to gra niewarta świeczki.

Masz tutaj jedno życie, które znasz, przeżyj je z pasją i zaangażowaniem.

Jesteś niezwykły taki, jaki jesteś i zapamiętaj: gdyby nie było Ciebie, nie byłoby świata.

Czytaj także: DNA – KLUCZ DO ZROZUMIENIA WSZECHŚWIATA I SIEBIE

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.