Człowiek się przebudza, chociaż… – nigdy nie uczono Cię jak medytować. Nie uczono Cię tego, że drzewa są istotami czującymi, że prawa mechaniki i termodynamiki są tak naprawdę wynikiem, a nie przyczyną zachodzących w przyrodzie zjawisk. Nie uczono Cię jak naprawdę się modlić, jak nawiązać kontakt z sobą samym, ze swoją duszą, z duszą matki Ziemi.

Nie uczono Cię, że w istocie – Ziemia jest ogromnym, żywym organizmem i tak zwana „natura” jest jedyną, możliwą formą egzystencji w ogóle, a to my jesteśmy tutaj wraz ze swoją cywilizacją jak goście, proszeni-nieproszeni.

Nie powiedziano Ci również, że istnieją nieskończone kierunki rozwoju, w których możesz pójść, że zostałeś stworzony tylko po to, by się wyrazić, by ekspresyjnie uwydatnić swoją istotę wraz z jej wszystkimi cechami, talentami, pragnieniami i miłością.

Nie pokazano Ci w końcu bliźnich, jako innych aspektów Ciebie samego, doświadczających rzeczywistości w identyczny sposób, ale w odniesieniu do tego, kim oni sami są i z jakich nurtów powołano ich do życia.

Ukryto przed Tobą prawdę, że jako istoty ludzkie jesteśmy częścią wielkiej całości kosmicznego społeczeństwa, które zawiera się w Jedni – Bogu, z którego pochodzimy i w którym żyjemy.

Powiedziano Ci, że jesteś osobną jednostką, zupełnie odseparowaną od świata zewnętrznego.

Nikt nie dał Ci nadziei, że tak naprawdę, w tej ogłupiającej i wszechogarniającej świadomości bycia osobno, jesteś, tak naprawdę, połączony ze wszystkim co jest, w oceanie wiecznego teraz i tutaj.

Że indywidualność, którą chciano Cię w zbrodniczy sposób usankcjonować, jest dla Ciebie największym darem od samego Boga, ponieważ stanowisz dzięki niej jego autentyczny przejaw jako indywiduum posiadające odrębny, własny punkt percepcji, pracujący na wzbogacanie siebie samego.

Nie powiedziano Ci w końcu najważniejszego – że jesteś całym, nowym Wszechświatem, zawartym w „większym” wszechświecie i w imię prawa wolnej woli, masz nieograniczoną wolność w podejmowaniu decyzji, pod warunkiem, że intencjonalnie nie krzywdzisz innych istot.

W zamian roztoczono przed Twoimi oczami iluzję.

Sztuczny twór, w który jesteś wtłoczony od momentu narodzin, czy tego chcesz, czy nie.

Rdzenną potrzebę realizacji swojej istoty tłumiono w Tobie od wczesnych lat dzieciństwa w wychowaniu, w głównej mierze opartym na nakazach i zakazach.

W szkole uczono Cię rzeczy, które okazywały się nic nieznaczącymi dla Ciebie suchymi faktami, z których miałeś nigdy w przyszłości nie skorzystać.

Pod przykrywką „kształcenia”, ubrano Cię w mundurek i posadzono w ławce, obok kilkudziesięciu Tobie podobnym,małych ludzi i kazano słuchać o wizji świata, nad której sensem przestano się zastanawiać już dawno.

Poszedłeś do pracy i w miejsce samorealizacji, zostałeś wtłoczony w kolejny schemat, który uwarunkował Cię w zależności od pieniądza, ludzi, poczucia niższości, czy wyższości, wszystko jedno.

Rdzeń tej historii jest taki sam dla Ciebie, mnie, chłopaka mieszkającego dwie ulice dalej, zmieniają się jedynie twarze, sytuacje, miejsca i daty.

Powiedziano Ci, że największą możliwą rozrywką jest pójście na imprezę, obejrzenie meczu, użycie alkoholu czy innych środków, żeby w końcu poczuć ulgę, „zrelaksować się”, „odciąć”, znów nazwij, jak chcesz.

Zrobiono to wszystko z nadzieją, że się poddasz, że uwarunkujesz się do tego stopnia, że lęk przed zmianą będzie tak wielki, że nigdy nie zaczniesz pytać o to, co znajduje się po drugiej stronie szklanej tafli iluzji.

Zamknięto Cię w tym lęku, braku, poczuciu niespełnienia z założeniem, że wychowasz w tym samym swoje dzieci, które będą miały swoje dzieci i dalej, dalej…

Liczono, że wytworzona iluzja życia skutecznie odetnie Cię od rdzennej potrzeby wyrazu siebie, jako istoty ludzkiej.

Tak mocno zamazano prawdę o Tobie i świecie, że z dużą dozą pewności można by powiedzieć, że to miało prawo się udać, a jednak… nie udało się.

Żadna forma nacisku nie jest w stanie wywrzeć na Tobie poddania bez Twojej wyraźnej, wewnętrznej zgody.

Mimo próby odcięcia Cię od świadomości pochodzenia Twojej istoty, nie zagłuszono w Tobie wewnętrznego głosu.

Od dziecka słyszałeś rozdzierający krzyk wewnątrz siebie, że wszystko, w czym uczestniczysz, to po prostu fikcja.

Nie rozumiałeś nic, nie wiedziałeś jak w ogóle odnieść się do tego, co wewnętrznie czujesz.

Twoja niecierpliwość, chęć zgłębienia tego, czym jest to wewnętrzne wycie, doprowadzało w Twoim życiu niejednokrotnie do sytuacji, z których prawdopodobnie nie jesteś dumny i których świadomie nigdy w życiu byś nie powtórzył.

Jesteś tutaj teraz i rozumiesz swoją drogę.

Widzisz, że uwarunkowanie w systemie było Ci potrzebne do tego, byś zrozumiał, w jakim celu w żadnym wypadku nie można używać narzędzi, danych przez Boga.

Zbrzydła Ci obłuda i zakłamanie, odgrywanie w pętli roli ojca/matki, syna/córki, brata/siostry, pracownika/szefa, więźnia/strażnika i tak dalej, jesteś zmęczony opowiadaniem się za stroną dobra, czy zła, wszystko jedno.

Poczucie dyskomfortu uczestnictwa w fikcyjnym tworze systemu było preludium do podróży, w jaką wszedłeś z całą możliwą pasją i zawziętością, oczywiście w świadomości, że nie możesz raz na zawsze porzucić życia w matriksie, bo to po prostu nie jest możliwe w tym świecie.

W zamian za to zdecydowałeś się ulepszać siebie samego, przez co pracować na globalny wzrost.

Zrozumiałeś, że nie ma innej drogi naprawy świata, niż praca nad samym sobą.

Od teraz, pchany wiarą, akceptacją i zrozumieniem, pozwalasz sobie popełniać błędy w zaufaniu, że są one jedynie lekcją na drodze do wielkiego wniosku.

Że życie jest tylko jedno, a reszta, to suma wierzeń i przekonań.

To one właśnie kreują Ciebie i Twój Nowy Wszechświat.

Czytaj także: PRZEBUDZENIE: CZTERY KROKI KU MĄDROŚCI

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.