Nasza osobowość jest wypadkową naszych przekonań o sobie i świecie. Jej rdzeń stanowią przekonania, które w istocie są dla nas oczywistością – na przykład, że niebo jest niebieskie, trawa zielona, a rzucony kamień upadnie na ziemię. Mamy również przekonania, odnoszące się do ludzi, zjawisk, idei, czy koncepcji. Wszystkie one tworzą naszą istotę i definiują to, jak funkcjonujemy w świecie. Decydują o naszym charakterze i tym, jakie postawy życiowe przyjmujemy, a przez to – bezpośrednio – co przyciągamy do naszego życia.

Siła przekonań jest ogromna.

Istnieje powiedzenie, że tylko człowiek, który nie wie, że nie można czegoś zrobić, jest w stanie to zrobić.

I tak właśnie jest.

Nie osiągniemy przecież zawodowego spełnienia, kiedy wewnętrznie czujemy, że na nie nie zasługujemy.

Nie uda nam się być prawdziwym liderem grupy, kiedy mamy nikłe poczucie własnej wartości.

Jako istoty, żyjące w systemie, posiadamy szereg przekonań, które w różnych etapach swojego życia przyjęliśmy od innych.

Do momentu wychodzenia systemowego snu, właściwie, posiadamy tylko te, które wzięliśmy z zewnątrz.

Wytworzenie w sobie własnych, silnych przekonań na temat siebie i świata jest procesem, który musi być poprzedzony decyzją, a ta z kolei podparta życiowym doświadczeniem.

Oczywistym źródłem naszych przekonań, adaptowanych w początkowych etapach życia są nasi rodzice.

To dlatego kwestia wychowania jest tak ważna.

W początkach kształtowania naszej istoty nabieramy tych, które kształtują sposób, w jaki tworzymy kolejne, bądź układają wzór, którym kierujemy się podczas przyjmowania przekonań ze świata w dalszym etapie naszego życia.

Przekonania mogą pojawić się w nas w dwojaki sposób.

Upraszczając: możemy przyjąć jakiś konspekt ze świata zewnętrznego jako pewnik.

Coś, co pojawiło się i „zarezonowało” z nami staje się wtedy częścią naszej wewnętrznej prawdy o świecie.

W późniejszym etapie, kiedy nasza perspektywa staje się coraz szersza i zaczynamy rozumieć, kim właściwie jesteśmy, podejmujemy próby kreacji nowych przekonań, podpartych życiowym doświadczeniem.

Nie jest to łatwy proces.

Przyglądamy się sobie i odkrywamy uwarunkowania, według którym funkcjonujemy.

Odkrywamy, że posiadamy wyimaginowane oczekiwania, będące źródłem bólu i cierpienia oraz fakt, że nasze przekonania nie wynikają z tego, jacy sami jesteśmy, a są fuzją tego, czego dowiedzieliśmy się o świecie wcześniej, bądź co włożono nam do głowy jako niepodważalny fakt.

Kiedy zaczynamy obserwować samych siebie i niejako podważać swoją istotę, często dochodzimy do wniosku, że nie pasuje nam to, jacy jesteśmy.

Zaczynamy pragnąć zmian, a rzeczywista zmiana opiera się na transformacji swoich przekonań właśnie.

Zastanówmy się, jak na przykład człowiek, sądzący, że cały świat stoi przeciwko niemu, może doświadczyć szczęścia?

Od czego zależy to, w jaki sposób odbiera rzeczywistość, na czym się skupia?

Czy zmiana naszego życia zależy w największym stopniu od zmiany otoczenia, czynników zewnętrznych, ludzi, czy od tego, w jaki sposób interpretuje rzeczywistość?

Tutaj tkwi klucz do zrozumienia.

To przekonania są filtrem, przez który przepuszczamy do naszej jaźni świat.

Są również zwierciadłem, od którego zależy, w jakim punkcie ogniskujemy swoją życiową energię.

Niezależnie przecież od tego, w jakim miejscu pojawi się osoba gotowa i otwarta na doświadczenie, zawsze będzie starała się dostrzec w sytuacji potencjał do wzrostu.

Niezależnie od tego, gdzie pojawi się osoba obwiniająca ludzi za swój los, trwająca w cierpieniu, zawsze dostrzeże jedynie dowody na potwierdzenie swojego przekonania o nieszczęściu.

Tak to jest.

To, co na zewnątrz nas, w gruncie rzeczy, nie ma na nas wpływu, dopóki – świadomie, bądź nie – nie wyrazimy na to zgody.

Kiedy już podejmiemy decyzję o świadomej kreacji przekonań w naszym życiu, zaczynamy wykazywać inicjatywę w celu sprawdzania i doświadczenia, czy coś, czego pragnę, dokona się, bądź nie, poprzez  nasze działanie.

Przykład: wiem, że wycofuję się w sytuacjach, kiedy wymagana jest ode mnie decyzja, szukam wątpliwego wsparcia w innych i oczekuję, że ktoś podejmie inicjatywę za mnie.

Dostrzegając ten fakt, mając świadomość, że nie lubię tej cechy w sobie, podejmuję próbę wpłynięcia na nią.

Decyzja dzieje się z poziomu mentalnego, ale realna próba manifestacji musi nieść za sobą konkretne działania, wobec czego podejmuję rękawice i wbrew swoim mechanizmom i oczywistemu lękowi, próbuję.

Jestem gotowy ponosić początkowo porażki i przyjmować krytykę, bo mam już w sobie przekonanie, że błędy są wpisane w proces samodoskonalenia.

W miarę postępu procesu wzrostu zaczynamy zauważać, że nasze przekonania zmieniają się kompleksowo i całościowo, i że w ogóle patrzymy na świat w zupełnie inny sposób.

Zaczynamy doświadczać coraz piękniejszych rzeczy, w których nadal widzimy potencjał doskonalenia.

Wszechświat w swojej naturze skonstruowany jest w sposób, by niezmiennie dostarczać nam sytuacji do wzrostu.

Tym jest właśnie codzienność – niezmiennym procesem.

Przekonanie, że wszystko jest dla nas lekcją, pozwoli czerpać nam ze świata pełnymi garściami, nie oszczędzając przy tym łez, czy trudnych emocji.

Z odpowiednim podejściem jednak te emocje są niczym innym, jak czyszczącym ogniem.

Przekonania są tą częścią naszej wewnętrznej prawdy o świecie, która ma bezpośredni wpływ na sposób, w jaki budujemy naszą rzeczywistość.

Mając czyste intencje i jasne przekonania odniesione do mechaniki funkcjonowania świata, które spójne są z naszą obserwacją, możemy czerpać z procesu wzrostu w pełni.

Od nikogo innego, niż od nas samych, nie zależy to, co kreujemy w naszym otoczeniu.

Pamiętajmy, że podobne przyciąga podobne.

Roztaczając wokół siebie dobro i piękno, możemy zebrać podobne plony.

Czytaj także: NASZE PRZEKONANIA TWORZĄ NASZE ŻYCIE

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.