Nasze zniewolenie zaczyna się bardzo wcześnie – tak, byśmy nie mieli choćby cienia szansy na zobaczenie prawdziwego świata. Niektórzy pomyślą teraz o momencie, w którym ktoś wysłał ich do szkoły; ktoś inny o chwili, w której zaczął pracować, a jeszcze inna osoba, powie, że jest wolna i nigdy nie było żadnego zniewolenia. W tym cały szwindel – odbierzmy ludziom wszystko, a jeśli nie będą znać innego stanu, pomyślą, że to normalne i zwyczajnie to zaakceptują.

Wszystko zaczyna się jeszcze przed narodzinami.

Niektórzy zdają sobie sprawę, że jesteśmy tu tylko na chwilę – że nasze dusze wędrują po Wszechświatach, tym razem na Ziemi się wcielając.

Niby wszystko jest w porządku, jednak tu zaczyna się cały “problem”

Człowiek przychodzi na tę Planetę jako wynik cielesnych uciech dwojga ludzi, a nie (jak to miało miejsce u Źródła) jako dar Miłości, którą odczuwali rodzice.

W związku z tym każdy z nas od samego początku czuje się oszukany – dusza ludzka przychodząc na Ziemię, powinna zostać zaproszona przez tworzącą energię Miłości, a tymczasem zapisuje się w nas fakt, że czegoś brakowało… i ten brak pozostaje z nami na całe wcielenie.

Chodzimy, nieustannie szukając brakującego ogniwa, którego nie dali nam nasi opiekunowie – oczywiście było im dobrze podczas stwarzania nas, lecz brakowało o wiele większego szczęścia, czyli tworzenia w porywie natchnienia Boskiej energii.

Pierwsze odstępstwo od naturalnego stanu, które rzutuje na całe nasze życie; potem pojawia się problem narodzin.

Człowiek pojawia się fizycznie na tej planecie, a miejsce, w którym witają go obce twarze w maskach, to szpital – przybytek dla ludzi chorych!

Poza odłączeniem od kochającej matki dochodzi do tego wbicie długiej igły, z bliżej nieokreśloną substancją.

Początek naszego życia – 9 miesięcy od ‘stworzenia nas’ bez energii Miłości, do momentu, w którym przychodzimy na ten świat.

I już jesteśmy zupełnie odłączeni od Źródła, czyli natchnionej Miłości.

Może i wszystko wygląda prawilnie, jednak nie taki był zamysł Stwórcy.

Jak zwykle jednak – to wszystko, co znamy, więc nikt nie poddaje w wątpliwość całego aktu, w którym Człowiek pojawia się na Ziemi.

Do tego dochodzi cała masa zniewalających nas aktów, procesów i sytuacji.

W poprzednim artykule stwierdziłem, że ludzie nie widzą, nie słyszą, etc. – to właśnie jest wynikiem różnych metod, które są na nas stosowane.

Wystarczy, że dziecko, które dopiero przyszło na świat, nie ma okresu ochronnego dla jego słuchu (choć dotyczy to wszystkich zmysłów).

Zamiast przynajmniej miesiąc spędzić czas w ciszy, tuląc się do matki i rozbudzać więź z Wszechświatem, jesteśmy narażenie na hałas: głośne rozmowy, muzyka, dźwięki świata… okazuje się więc, że nasz słuch zaczyna się wyłączać – przecież to ten sam odruch, który każdy z nas ma, będąc np. przy głośnej maszynie – zakrywamy uszy dłońmi, by ochronić samego siebie.

Podobnie rzecz się ma z małym dzieckiem – jego zmysły stają się przytępione, ponieważ organizm musi radzić sobie ze środowiskiem, w którym się znalazł.

To trwa oczywiście latami i okazuje się, że to, co było doskonałością – teraz funkcjonuje na kilku procentach swoich prawdziwych możliwości.

Do tego dochodzą nasze mięśnie – poddajemy obróbce nasz mózg, wtłaczając siebie i innych w pewne ramy, w których są rzeczy możliwe i te z gatunku science fiction.

Wydaje nam się, że używamy mięśni, lecz dopiero widząc ich prawdziwą siłę, możemy przekonać się, co potrafią – tak, jak kobieta, której auto przewróciło się na dziecko, a ona bez wahania – podniosła półtorej tony.

Matrix tak działa – zaszczepia nam idee wg, których żyjemy, a odbiera nam prawdziwą Moc.

Myślimy więc, że to wszystko, na co nas stać, a okazuje się, że z Człowiekiem nie ma to nic wspólnego – Człowiek jest Boską istotą i (użyjmy tego słowa dla właściwego zrozumienia) Władcą Wszechświata.

Myślą może tworzyć, ciałem może uzdrawiać, czas i przestrzeń umysłem zaginać – jednak ściągnięty tu w energii pożycia seksualnego, oszukany i poddany kontroli umysłu, zwyczajnie o tym zapomniał.

Dlatego przypominajmy sobie o naszym Boskim pochodzeniu i budźmy nasze umysły, ale przede wszystkim – rozbudzajmy Energię naszych serc.

W nich wiedza i prawda o świecie.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.