Czasem spotykają nas w życiu sytuacje, wydarzenia, które traktujemy jako, potocznie mówiąc ciosy poniżej pasa. Według niektórych jest to złośliwy los, czy przypadek, choć już większość z nas myślę, w przypadki nie wierzy. Według innych jest to nasza karma, zapłata za coś, co kiedyś sami nabroiliśmy. Zdaniem innych z kolei jest to karma rodowa, czyli powielająca się sytuacja będąca niegdyś stworzona przez któregoś z naszych przodków i powielana w naszej linii rodowej.

Ponad te wszystkie wierzenia i poszukiwania źródła tego, co nas spotyka, myślę, najistotniejsze jest uświadomienie sobie tego, że sytuacja ta, niezależnie od całej reszty, przychodzi do nas w jedynym konkretnym celu: CHCE ZOSTAĆ UZDROWIONA.

Mówiąc wprost, TYM RAZEM MAMY ZAREAGOWAĆ INACZEJ.

Nie schematycznie, z biegu, na ślepo, a uważnie, świadomie widząc i czując całość sytuacji, jej celowość, znaczenie i wartość.

Zazwyczaj te najtrudniejsze sytuacje pokazują nam prawdę o nas samych i są doskonałą możliwością do wewnętrznej transformacji.

Mówimy czasem do przeskoczenia samego siebie.

Trudne wydarzenie ukazuje przed nami nasze słabości.

Pokazuje, jak łatwo wchodzimy w poczucie winy, oskarżanie innych, poczucie własnej krzywdy, złość, chęć zemsty, rywalizacji, ukarania siebie, czy kogoś.

Często możemy też dostrzec, z jaką łatwością przerzucamy odpowiedzialność, która należy do nas, na drugiego człowieka.

Jak tylko spojrzymy uważnie, dostrzeżemy, jak w machinalny sposób reagujemy.

Jak jedna sytuacja uruchamia cały łańcuszek głęboko skrywanych w nas myśli, przekonań, uczuć i emocji.

Często sami zaskoczeni jesteśmy swoją własną reakcją.

W trudnych dla nas sytuacjach zazwyczaj reagujemy momentalnie, dziwiąc się później, jak mogłem tak zrobić?

A czasem bardzo skrupulatnie i skutecznie, zawzięcie i zaciekle podsycamy w sobie emocje, które utwierdzają nas w słuszności naszej reakcji, tym samym potwierdzając i pieczętując nasz stary wzorzec.

Prowadzi to jedynie do tego, że za jakiś czas ta sytuacja bądź zupełnie inna, ale pobudzająca w nas to samo pole, wróci do nas, czasem z jeszcze większą siłą.

Wróci, jednak nie ze złośliwości losu tylko z kolejną szansą na jej uzdrowienie.

Na nasze uzdrowienie, nasz rozkwit i rozwój.

To, co odpala w nas spontaniczną, automatyczną reakcję, to nasza podświadomość.

Stosuje ona to, co już zna, co przetestowała, rozpoznała i zapisała jako rozwiązanie pozwalające nam przeżyć.

Jednak to, co niegdyś w mniemaniu naszej podświadomości, uratowało nam życie dziś, może nam je rujnować.

Ważne jest zatem, by rozpoznać sytuację we właściwym czasie i zareagować na nią świadomie.

Zaufajmy, że  w życiu nie ma przypadków, jeżeli coś nas spotyka to ma w tym swój określony cel, tajny plan.

Czasem widzimy go bardzo szybko, a niekiedy odsłania się dopiero po serii kolejnych wyzwań.

Jak sesja egzaminacyjna na studiach, tylko zdanie wszystkich kolejnych egzaminów pozwala nam zaliczyć cały semestr i iść dalej w swej nauce.

Jak świadomie zareagować w trudnej dla nas sytuacji?

  1. Pozwól by wezbrane w Tobie emocje choć trochę opadły.
  2. Przyjrzyj się im, popatrz na pojawiające się przy nich myśli i uczucia.
  3. Rozpoznaj, które z nich najgłębiej Cię dotykają.
  4. Poczuj, które części Twojego ciała reagują napięciem, drżeniem. Jaka część Twojego ciała zaczyna opowiadać swoją historię? Daj się jej wypowiedzieć (fajnie jest zrobić wówczas TRE), wysłuchaj jej cierpliwie i utul w ciepłym dotyku (polecam też  Masaż Dotyk Motyla).
  5. Powiąż to z wydarzeniem, osobą, historią rodziny. Czasem możemy w ten sposób odkryć bardzo wiele. Samo uświadomienie sobie pewnych cykliczności, rodowych powiązań, zależności jest dla nas uwalniające. Nasza podświadomość dostrzega klucz do problemu. Z racji tego, że nasza podświadomość jest dość uparta, potrzebujemy dać jej czas, by oswoić ją z nowym odkryciem, a później z nowym sposobem naszej reakcji.
  6. Zamknij oczy, wycisz ciało, umysł. Wsłuchaj się w bicie swego serca. Ujrzyj tę samą sytuację na nowo, z dystansu, ze zrozumieniem każdej możliwej strony tej sytuacji. Jak teraz widzisz tę sytuację? Jak teraz chciałbyś zareagować?
  7. Będąc w sercu, wyobraź sobie, poczuj swoją nową reakcję na tę sytuację.
  8. Zachowaj to uczucie w Sobie.
  9. Wprowadź to teraz w swoje fizyczne życie. Może nie być to łatwe, ale utrzymując swoją świadomość i połączenie ze swym sercem, możesz to zrobić! Przecież to Ty decydujesz, jak zareagujesz! To tu skrywa się Twoja Moc.

Takie trudne sytuacje to nie muszą być wielkie, życiowe tragedie, czasem są to z pozoru banalne problemy, niby takie małostkowe, ale tak nas głęboko poruszające, tak bardzo dla nas i dla naszego rozwoju istotne.

Pamiętaj, że to Ty wybierasz, Ty jestem panem swojego życia.

Bardzo chcemy mieć kontrolę, umieć przewidzieć co nas spotka, by zagłuszyć lęk, by być przygotowanym na cios, gotowym do ewentualnej obrony.

Jednak nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, co go w życiu spotka, jak ułożą się jego losy.

Życie w swej naturze jest płynne, zmienne i nieprzewidywalne.

To, na co mamy wpływ jest w nas, to co jest w nas, wpływa na to, co poza nami.

Tu jest ten ster, tu jest nasze pole do działania.

Nie ma znaczenia sytuacja, znaczenie ma to, co z nią zrobimy, czy wykorzystamy ją i dojrzymy piękno, które ze sobą niesie, czy pozwolimy by stare kody i przekonania zgasiły przynoszone nam światło.

Niejednokrotnie trudne wydarzenia są zalążkiem pięknych doświadczeń.

Na pewno świadome przejście przez wyzwanie, utrzymanie w nim prawdziwego siebie i reagowanie spójnie z byciem wiernym sobie niesie za sobą nieocenione piękno, nieporównywalne z żadnym innym.

To ten moment, kiedy dotykamy samych siebie, kiedy rozchyla się kolejny płatek naszej Duszy.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.