Żyjemy w czasach, gdzie nawet najcenniejsze wartości są narzędziem marketingu i kontroli społeczeństwa. Na piękne slogany i opakowania łapią się nawet Ci bardziej wrażliwi i świadomi. Jednocześnie w zalewie informacji nikną rzeczy naprawdę cenne i pomocne. Ważne jest zatem, by z wielkim wyczuciem przyjrzeć się falom, które do nas napływają, zwłaszcza w tak istotnej i drogocennej dla nas sferze jak rodzicielstwo.

W ostatnich kilkudziesięciu latach podejście do wychowania dzieci zmienia się bardzo intensywnie.

Silny, bezkompromisowy i bezsprzeczny autorytet zwłaszcza ojcowski, twarde wychowanie i wizja dziecka, jako niemającego prawa do swojego zdania odchodzi już w zapomnienie.

Na całe szczęście!

W to miejsce pojawia się wiele różnorodnych koncepcji i pomysłów na wychowanie młodego pokolenia.

Bardzo, swojego czasu, popularne wychowanie bezstresowe, dziś przynosi fale spustoszenia.

Pedagodzy, psychologowie, rodzice i dziadkowie nie są zgodni w tych kwestiach.

Bardzo często sami testują, próbują, porównują na własnych dzieciach.

Dzisiejsze podejście do wychowania niejednokrotnie sprawia wrażenie wielkiego chaosu.

Coś, co powinno przychodzić naturalnie, jest dla nas wielką zagadką.

A może po prostu za bardzo kombinujemy?

Za dużo teoretyzujemy?

Za dużo o tym myślimy, zamiast po prostu czuć i iść za tym wiernie?

W ostatnich latach bardzo często mówi się o rodzicielstwie bliskości.

I tak, w pewnym sensie jest to kolejna teoria, ale coś ją jednak odróżnia od innych.

Teoria, a raczej filozofia ta oparta jest na czuciu, na naszej intuicji, miłości i więzi między rodzicem i dzieckiem.

Czym jest dokładnie rodzicielstwo bliskości?

Nazwa rodzicielstwa bliskości wywodzi się z angielskiego Attachment Parenting, została ona stworzona przez amerykańskiego pediatrę Williama Searsa.

Określa ona filozofię rodzicielską opartą na zasadach teorii przywiązania w psychologii rozwojowej.

W myśl tejże filozofii, dziecko od momentu narodzin tworzy ze swymi opiekunami silną więź emocjonalną, która ma bardzo istotny wpływ na jego dalsze życie.

7 filarów (narzędzi) rodzicielstwa bliskości

  1. Bliskość z dzieckiem od momentu narodzin

W czasie gdy dziecko rosło w brzuchu swojej mamy, nawiązała się między nimi całkowicie naturalna więź.

Po narodzinach, gdy pojawia się „dystans” fizyczny, istotne jest, by tę więź podtrzymać i dalej rozwijać oraz budować w przypadku taty i innych bliskich dla dziecka osób.

To właśnie ta więź sprawia, że dziecko mimo tak wielu diametralnych zmian przestaje się bać, spokojnie rozwija się i poznaje całkowicie nowy dla niego świat.

Więź tę tworzą nie tylko fizyczna bliskość, ale i drobne gesty, czułe słowa, dbałość i sama świadoma obecność.

rodzicielstwo-bliskości.jpg
foto.123rf.com

Więź ta to nic innego jak wyrażana miłość.

Bardzo ważne jest, by maluszek doświadczył tego zaraz po swym przyjściu na świat.

Jeżeli tylko zdrowie dziecka i mamy na to pozwalają, powinni oni być razem od pierwszych chwil dziecka na tym świecie.

Maluszek położony na piersi mamy otoczony jest jej mikroflorą bakteryjną, co jest dla jego odporności niebywałym wzmocnieniem.

Jest mu ciepło i przyjemnie, dzięki czemu noworodek jest spokojny.

Bardzo często też maluszek od razu szuka piersi swej mamy.

  1. Karmienie piersią

Czyli jedna z naszych fenomenalnych, całkowicie naturalnych umiejętności.

Pokarm matki dostarcza małemu dziecku wszelkich niezbędnych do jego prawidłowego rozwoju składników.

Dodatkowo są to składniki najlepszej jakości, co jest niebywale istotne przy tak intensywnym rozwoju, jaki dokonuje się u noworodków.

Wiele już badań klinicznych potwierdza dobroczynny i długofalowy wpływ karmienia piersią na zdrowie zarówno dziecka, jak i matki.

rodzicielstwo-bliskości.jpg
foto.123rf.com

Maluszek dostaje potężny zastrzyk odporności, a mama szybciej regeneruje się po przebytej ciąży, porodzie i zmęczeniu towarzyszącemu opiece nad noworodkiem.

Niewątpliwie wielką zaletą jest fakt, iż mleko mamy jest zawsze pod ręką, gotowe do spożycia.

Umili to dzień i noc niejednej mamy i niejednego dziecka.

Nieocenioną wartością jest również rodzaj specyficznej relacji, jaka rodzi się między matką, a jej dzieckiem podczas karmienia piersią. Każdy moment karmienia jest fizyczną bliskością, ciepłą, czułą dbałością i duchowym połączeniem, które bardzo zbliżają matkę z dzieckiem do siebie.

  1. Noszenie dziecka

Poród jest wielkim, pełnym emocji przeżyciem nie tylko dla mamy, czy taty, ale i dla samego dziecka.

W krótkim czasie doświadcza ono bardzo wielu zmian.

Z ciepłego, przytulnego, mokrego, ciasnego, jedynego, jakie dotąd znał środowiska, przedostaje się do suchego, zimnego, wielkiego świata, gdzie dotyka go wiele rąk, słyszy wiele dźwięków, czuje wiele zapachów, gdzie jest ostre światło, coś, czego do tej pory też nie doświadczył.

Oddala się również przyjazny dźwięk, który towarzyszył mu nieustannie od samego początku, bicie serca mamy.

Zmienia się wszystko dla tej małej, całkowicie zależnej od nas istotki.

Jak bardzo zatem ważne jest, by otulić ją swym ciepłem, dać poczucie bliskości, przytulić by dalej słyszało bicie maminego serca, by czuło się bezpieczne.

Noszenie dziecka w chuście idealnie wręcz zaspokaja te potrzeby dziecka i matki.

Pamiętajmy, że pierwsze modele pojazdów dla dzieci, czyli dzisiejszych wózków pojawiły się około 300 lat temu.

Jak wiemy, historia małych dzieci sięga dużo dalej.

Wśród plemion pierwotnych, w krajach Trzeciego Świata do dziś możemy obserwować, jak w naturalny sposób wygląda bytowanie na co dzień z małym dzieckiem.

Tam dalej maluszki noszone są w mięciutkich „koszach” bądź motane są w przeróżne tkaniny, zawsze blisko ciała matki.

rodzicielstwo-bliskości.jpg
foto.123rf.com

Prócz poczucia fizycznej bliskości i stworzenia ciepłego, malutkiego, bezpiecznego świata dla dziecka, noszenie w chuście ma jeszcze inne liczne zalety:

– ręce mamy mają możliwość wykonywania przeróżnych, koniecznych prac domowych, w których dziecko nieustannie jej towarzyszy, ucząc się tym samym rzeczywistego rytmu dnia,

– między dzieckiem a rodzicem buduje się coraz większe zaufanie,

– bioderka dziecka są w bardzo korzystnym dla niego ułożeniu,

– kręgosłup rodzica nie jest szkodliwie obciążony jak to dzieje się w przypadku noszenia dziecka na rękach a, główka dziecka nabiera proporcjonalnych, okrągłych kształtów,

– chusta, czy miękkie nosidło są zdecydowanie poręczniejsze od nawet najwymyślniejszego modelu wózka.

Dziecko noszone blisko rodzica czuje spokój.

W stanie spokoju może bezpiecznie, z ciekawością poznawać świat, którego jest częścią.

Mnogość bodźców, jakie do niego docierają, w tym przyjemnym, stabilnym stanie, nie jest dla niego przytłoczeniem, a ciekawym zjawiskiem.

  1. Spanie blisko dziecka

Spanie blisko dziecka  nie zawsze musi oznaczać jedno, wspólne łóżko, choć bardzo często tak to wygląda.

Chodzi przede wszystkim o to, by maluszek czuł obecność rodzica podczas snu.

Do tej pory zawsze towarzyszyła mu mama, jej bicie serca, ciepło dlatego też początkowo ciemne noce spędzone samotnie w łóżeczku z dala od rodziców mogą być dla maluszka źródłem napięcia i lęku.

Niezwykle istotne zatem jest, by dziecko czuło bliskość rodzica, jego ciepło, oddech, czuły dotyk.

rodzicielstwo-bliskości.jpg
foto.123rf.com

Czasami chwilowe, czułe pogłaskanie po główce, czy rączce jest dla dziecka źródłem błogiego spokoju i ufności, tak niezbędnych dla jego prawidłowego rozwoju.

Bliskość dziecka podczas snu wpływa również kojąco na rodzica, mogącego nacieszyć się spokojną bliskością swojej malutkiej pociechy.

Spanie blisko dziecka zmniejsza ryzyko wystąpienia, tak niepokojącej rodziców, nagłej śmierci łóżeczkowej.

Ponadto zdecydowanie ułatwia nocne karmienie i ponowny spokojny sen, pozwalając na łagodne spędzenie nocy wszystkich członków rodziny.

  1. Reagowanie na płacz dziecka

Płacz dla malutkiego dziecka jest formą komunikowania się ze światem, jedyną, jaką na tę chwilę zna.

Niezwykle ważne jest zatem, byśmy usłyszeli ten przekaz, potrafili umiejętnie go odczytać i zareagować.

Dziecko płacząc, przekazuje nam informacje, że któraś z jego potrzeb jest niezaspokojona.

Może mówić nam, że jest głodne, spragnione, zmęczone, jest mu zimno, za gorąco bądź mokro, że potrzebuje bliskości, że coś go boli lub czegoś się przestraszył, że potrzebuje zainteresowania, bądź zmiany pozycji, bo jest mu niewygodnie.

Pewne jest to, że dziecko nigdy nie płacze bez powodu.

Rodzice intuicyjnie uczą się odczytywać przekazy dziecka.

Reagując na nie i obserwując, coraz lepiej znają swoje dziecko i potrafią odróżnić, kiedy dziecko potrzebuje pilnie ich interwencji, a kiedy mogą zareagować spokojniej, wolniej.

Ważne jest, by ta reakcja była zawsze.

Dziecko czuje się wówczas zaopiekowane i bezpieczne.

W taki sposób buduje się zaufanie dziecka do rodziców, czyli wartość bezcenna na całe ich przyszłe życie.

rodzicielstwo-bliskości.jpg
foto.123rf.com

Ważne jest tutaj by pamiętać o dwóch sprawach:

– dziecko nie płacze po to, by manipulować rodzicem,

– nigdy nie zostawiajmy dziecka „by się wypłakało”.

Założenie o manipulacji ze strony dziecka i metoda wypłakiwania się to bardzo błędne podejścia naszego współczesnego świata, które sieją niesamowite spustoszenie w delikatnej psychice małego dziecka.

Osobiście wierzę też, że są one szkodliwe dla psychiki samego rodzica.

  1. Wystrzeganie się rad „treserów” dzieci

W kontekście powyższego jeszcze bardziej znaczące jest, by rodzice w wychowaniu swoich dzieci kierowali się głównie swoją intuicją i mądrością płynącą z ich miłości do dziecka.

Bardzo wiele jest w dzisiejszym świecie teorii, metod, złotych środków, które mają na celu uczynić dziecko posłusznym, mniej absorbującym, bardziej ułożonym itp.

Zaufajmy sobie i pozwólmy dziecku na bycie dzieckiem, do dorosłości ma dużo czasu, by spokojnie nauczyć się palet siebie i życia.

Oczywiście czasem potrzebujemy pewnych rad, czy pomocy, my też się przecież uczymy, jednak doradców dobierajmy mądrze i nie bójmy się powiedzieć „nie” tam, gdzie czujemy opór.

  1. Równowaga

Pojawianie się dziecka często jest tak wielkim wydarzeniem w naszym życiu zarówno wewnętrznym, jak i zewnętrznym, że często pochłania całość naszej przestrzeni.

I choć ma to swoje uroki, na dłuższą metę jest krzywdzące i dla nas, i dla całej rodziny, jak i dla rozwoju samego dziecka.

Swoją postawą uczymy nasze dzieci.

Obserwują nas i naśladują.

Dlatego i dla dziecka i dla siebie pokazujmy, że zarówno ono, jak i my jesteśmy ważni.

Pokazujmy, że każdy członek rodziny ma potrzeby i że ważne jest, by je szanować.

Znajdźmy czas i uwagę dla dziecka, ale i dla samego siebie, czy dla męża/żony, których często odsuwamy na bok w momencie, gdy pojawi się malutki członek rodziny.

Szczęśliwa mama, tato, szczęśliwi rodzice, to szczęśliwe dzieci i szczęśliwa rodzina.

Jak zatem patrzeć na rodzicielstwo bliskości?

Nie jest to coś nowego, nie jest to innowacyjne odkrycie, ostatni krzyk mody, czy chwyt marketingowy, jest to coś, co kryje się w nas od zawsze.

Coś, co istniało mimo czasowej mody na dany styl wychowania.

Nie było popularne.

Istniało w domu, gdzie członkowie rodziny kierowali się głosem swych serc, a nie zdaniem doradców, czy specjalistów.

Gdy podpatrzymy życie w tubylczych plemionach, zobaczymy tam rodzicielstwo bliskości w naturalny, płynny sposób realizowane.

Rodzicielstwa bliskości nie da się zatem odhaczyć punkt po punkcie.

Zastosować jak przepis na pięknie wyrośnięte ciasto.

Rodzicielstwo bliskości trzeba poczuć.

Pozwolić, by wypływało ono z naszego wnętrza.

Pozwolić przemówić naszej naturze.

Rodzicielstwo bliskości bowiem to nic innego jak mądrość naszego serca.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.