Bo, po prawdzie, Czytelniku, gdybyśmy mieli rozważyć wszystkie możliwości, okazałoby się pewnie, że na każdym szczeblu funkcjonowania agendy zniewolenia strachem istnieją jednostki (a pewnie i większość) osób, które nie zgadzają się, bądź mają realne wątpliwości co do moralnej słuszności jawnego działania na szkodę społeczeństwa. Oprócz liderów, których trzeba starannie wyselekcjonować, a którzy reprezentować muszą jawnie w czynie i słowie idee utrzymywania władzy, piętnowania i tłumienia wszelkiego oporu, istnieją tam również osoby przymuszane do swoich działań w różny sposób.

Zastanówmy się nad kwestią szantażu.

Jest to narzędzie, wykorzystywane chyba na każdej możliwej płaszczyźnie życia w strukturach państwa, korporacji, mediów, czy show-biznesu.

Jest to forma wywierania nacisku, niejako niedająca wyjścia osobie, na którą ów nacisk jest wywierany.

Podszyty strachem o posadę/opinię/rodzinę/przyszłość/finanse itd, człowiek skłonny jest do działania wbrew nawet najświętszym wartościom, które wyznaje.

Często na szali kładzione jest życie bliskich osób.

To nie film, choć zwykli ludzie znają takie historie jedynie z filmów.

“Nie zrób tego, a stanie się coś złego”, Jak w mafii. “Ujawnimy haki, które na Ciebie mamy”.

Tak działa nasz świat i warto mieć świadomość, że nie wszyscy działający w służbie systemu są do cna zepsuci.

Wszystko tutaj jest podszyte strachem i zagubieniem. Nieświadomością, obłudą.

Struktura organizacji piramidalnych opiera się na zasadzie ograniczonej wiedzy i zasobów.

Osobom na niższym szczeblu udzielane jest jedynie tyle informacji, aby były one w stanie wykonywać swoje obowiązki, jednocześnie całość musi być na tyle przekonująca, że osoba wykonująca je nie zadaje pytań.

I tak na każdym szczeblu do samej góry.

Czasem trudno uwierzyć w złą wolę Polaków, zasiadających w naszym rządzie.

Nie można oprzeć się wrażeniu, że niektórzy z nich mają oni pełną świadomość swoich czynów.

Wiedzą, że ich decyzje szkodzą całemu społeczeństwu (w tym im samym) i że są to w pewnym sensie rzeczy ustanawiane nie tylko w formie doraźnej “pomocy,” ale również na przyszłe lata.

Zmiany w prawie wyborczym, zmiana w zakresie prawa nakładania kar administracyjnych przez sanepid, poszerzenie uprawnień policji, możliwość PRZYMUSOWEGO leczenia (w tym podania leków bez zgody) i użycia środków przymusu bezpośredniego w przypadku zakażenia, bądź podejrzenia zakażenia.

To zostanie z nami na lata, nie zostanie anulowane po “epidemii”.

przymusowe-szczepienie.jpg
foto.depositphotos.com

Trudno więc nie myśleć, że i na członkach partii politycznych wywierana jest jakaś presja.

Pod rozwagę zostawiam Ci, Czytelniku, kto posiada w naszym świecie realną moc, aby wywierać nacisk na rządzących całymi państwami.

Zastanów się, ile strachu musiało zostać wpompowane, aby ta agenda mogła zapuścić swoje wici aż tak głęboko.

Oczywiście, nie mogłoby się to stać, gdyby nie nasza zgoda.

“Nie masz nic, na co się nie godzisz”.

Ta prawda jest dziś aktualna jak nigdy, choć dostrzec jej rzeczywistą moc jest ogromnie trudno.

Wiele osób mogłoby teraz słusznie się oburzyć, że przecież one nie godzą się na represje.

To naturalna reakcja dla człowieka poddanego ograniczeniu bez możliwości wyboru, dodatku niewierzącemu w wersję oficjalną.

Niezgoda, w której realnie nie można nic zrobić ,rodzi jedynie opór w nas samych.

Mądrością jest pochylić się nad nią i nie działać w przypływie emocji, bo to może jedynie zaszkodzić nam i naszym rodzinom.

Znajdzie się oczywiście cała masa osób (jeśli nie większość), która ślepo uwierzy w to, co przedstawią im rząd z pomocą swojego głównego narzędzia propagandy – mediów.

Ci ludzie będą dodatkowo bronić punktu widzenia rządu, przez co wejdą w struktury systemu i staną się jego agentami (Matrix się kłania).

W ten sposób rodzi się wśród ludzi podział.

Czyli jeszcze więcej strachu, jeszcze więcej napiętnowania i jeszcze więcej szantażu.

Wywołać wśród społeczeństwa autosegregację na obóz walczący przeciwko oraz w obronie medialnej prawdy, dodatkowo spowodować eskalację nawet fizycznej przemocy, stanowi perwersyjne zagranie elit, dające im możliwość interwencji (nawet zbrojnej) pod przykrywką, znowu: “to wszystko dla Waszego dobra”.

Jak to się stało, że ludzie dali się aż tak ogłupić?

Dlaczego współczesny człowiek jest tak bardzo bezrefleksyjny, tak mocno podatny na manipulację, tak strasznie niewierzący w swoją własną moc oraz nieciekawy skąd przyszedł i dlaczego właściwie żyje?

Odpowiedzi należy szukać, głęboko, bardzo głęboko w przeszłości.

To nie miejsce, aby w pełnej krasie opisywać przebiegłość i skalę planu, realizowanego przez elity, a którego korzeni można doszukiwać się setki, jeśli nie dziesiątki setek lat wstecz.

Dość spojrzeć na kwestię religii i jej rolę w procesie montowania w ludziach przekonań strachu przed karą, czy piekłem. To oczywiście jedna strona medalu.

Po drugiej stał cały, elitarny kler, który odgrywał rolę samozwańczego decydenta, który człowiek trafi w szatańskie czeluści, a który dostąpi życia wiecznego w niebie.

W późniejszym okresie i to kościołowi nie wystarczyło.

Inkwizycja, wojny krzyżowe, podboje, bogactwo, egzekucje niewiernych.

Wszystko w imię szerzenia jedynie dobrej wizji świata.

Nie przypomina Ci to czegoś, Czytelniku?

(koniec części drugiej)

Czytaj także część 1

♦ Odkrywaj zakryte z nami, wspieraj rozwój portalu KLIK

♦ Współpraca reklamowa na portalu [email protected]

♦ Zareklamuj światu swą działalność, produkty, miejsce, wydarzenie itd. – dodaj swoje ogłoszenie KLIK

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.