Strofantyna to naturalny glikozyd nasercowy otrzymywany z nasion, łodyg i liści z odpowiednich gatunków skrętnika, których ojczyzną jest Afryka Wschodnia. Jest to najlepszy, najbezpieczniejszy i najskuteczniejszy środek, który leczy niewydolność serca i zapobiega zawałom. Co ciekawe te cudowne właściwości niewinnej strofantyny odkryto i znano ponad 150 lat temu, ale medycyna akademicka zapomniała lub nie chce pamiętać o naturalnej alternatywie leczenia tych groźnych chorób…

 Afrykańska historia

 Historia leczniczych właściwości strofantyny rozpoczyna się w 1861 roku w Afryce.

To właśnie tam po raz pierwszy członkowie ekspedycji Davida Livingstone’a zwrócili uwagę na ten środek, którym miejscowi pierwotnie zatruwali strzały do polowania na słonie.

Plemiona murzyńskie stosowały właśnie wyciągi ze skrętnika wdzięcznego (Strophanthus gratus) i drzewa Acocanthera ouabaio do zatruwania strzał.

strofantyna.jpg
Strophanthus gratus foto.123rf.com

 

John Kirk jeden z biorących udział w wyprawie botaników pewnego ranka po tym, jak umył zęby, uświadomił sobie, że nie czuje problemów z sercem, na które od dawna chorował.

Szukał racjonalnego wyjaśnienia takiego stanu i doszedł do wniosku, że jego szczoteczka do zębów miała bezpośredni kontakt z nasionami ouabainy, które otrzymał dzień wcześniej od tubylców.

Niemieckie odkrycie

W 1928 roku profesor Edens odkrył niezwykle pozytywne działanie strofantyny w przypadku choroby wieńcowej i zawału serca.

Swoje spostrzeżenia przedstawił wiosną 1931 roku na kongresie internistów w Wiesbaden, gdzie został zignorowany przez swoich kolegów.

Co prawda profesor Edens nie był w stanie wytłumaczyć dokładnych mechanizmów działania strofantyny, ale wiedział, że działa, ponieważ podawał ją wszystkim swoim pacjentom, którzy mieli zawał serca lub cierpieli na chorobę wieńcową.

Podczas przyjmowania leku żaden z nich nie odczuwał dolegliwości i nie doszło do ani jednego zawału.

Odkrycie Edensa zignorowano.

Ponownymi badaniami nad strofantyną zajął się dr Berthold Kern, który stosował ją u około 15 000 pacjentów i tylko 4% z nich dostało w czasie kuracji ponownego zawału, przy czym żaden nie zakończył się zgonem.

Od 1960 roku strofantynę powoli wypierały inne leki nasercowe, np. leki beta-adrenolityczne, leki moczopędne lub inhibitory konwertazy angiotensyny.

Strofantyną w problemy z sercem

Podczas swych badań dr Kern ustalił, że wszelkie dolegliwości serca powstają w samym mięśniu sercowym.

Kiedy pojawiają się objawy takie jak: lekkie kłucie lub ucisk w sercu, bóle promieniujące do ręki, ramienia, piersi lub pachy, problemy ze snem i oddychaniem lub problemy z leżeniem na lewym boku, należy jak najszybciej rozpocząć kurację strofantyną.

strofantyna.jpg
foto.depositphotos.com

 

Doktor Kern wraz z Manfredem von Ardenne zauważył, że podczas uszkodzenia lewej, wewnętrznej części mięśnia sercowego, mamy zawsze do czynienia z zakłóceniami przemiany materii, a dokładnie do zakwaszenia kwasem mlekowym.

W ostatnim czasie jest to spowodowane nie tylko złą dietą i stylem życia, ale także z gwałtownym wzrostem fal radiowych (radar, telewizja, telefonia komórkowa, satelity itd.).

Kiedy dochodzi do zakłócenia przemiany materii, drastycznie w ciągu kilku minut wzrasta także zakwaszenie, podczas którego obumierają zespoły komórek.

Serce zostaje uszkodzone i wysyła sygnały bólowe.

Jeśli w porę nie zareagujemy, dolegliwości będą narastać i dojdzie do zawału.

Strofantyna jest środkiem, który nagle odkwasza komórki i zapobiega ich uszkodzeniom.

Niektórzy lekarze do dziś uważają ją za najlepszy lek nasercowy z najmniejszym spektrum skutków ubocznych.

Strofantyna poprawia zdolności skurczowe mięśnia sercowego, dzięki czemu bije ono silniej i rytmiczniej, normalizuje jego rytm, rozszerza naczynia wieńcowe, ułatwia oddychanie, zwiększa możliwości fizyczne oraz obniża ciśnienie krwi.

Strofantyna ratuje życie

Co ciekawe, strofantyna uratowała życie wielu osobom z Zagłębia Ruhry.

Doktor Knut Sroka w swoim artykule napisał:

Na początku 1970 roku, w dużej kopalni węgla w Zagłębiu Ruhry w Niemczech z około 1800 górników pracujących pod ziemią, średnio trzech rocznie umierało przez atak serca.

W nagłych przypadkach trudno było udzielić górnikom odpowiedniej pomocy.

W 1974 roku, jeden z lekarzy zdecydował, że w kopalni zawsze pod ręką będą kapsułki ze strofantyną, tak na wszelki wypadek.

Kiedy górnik dostawał zawału serca, mógł od razu rozgryźć taką kapsułkę.

W ciągu następnych 10 lat, zamiast 30 zgonów spowodowanych atakiem serca, odnotowano tylko dwa, z czego w jednym z tych przypadków pacjentowi nie mogła być podana strofantyna, gdyż w kopalni wydarzył się poważny wypadek.

Strofantyna pozwoliła znacznie obniżyć stopę śmiertelności na zawał serca w tej dużej kopalni i niemal zredukować ją do zera.

Farmaceutyczny paradoks

 

Najlepsze efekty lecznicze przynosi strofantyna G pozyskiwana z Strophanthus gratus i Acocanthera ouabaio.

Wstrzyknięta dożylnie działa na serce po 5-10 minutach.

Maksymalna jednorazowa dawka doustna strofantyny G wynosi 0,001 g; najwyższa doustna dawka dzienna 0,01 g; najwyższa dawka jednorazowa dożylna 0,0005 g, najwyższa dożylna dawka dzienna 0,003 g.

Niestety farmaceutyczny paradoks dzisiejszych czasów polega na tym, że strofantyna była za dobrym, za skutecznym, niedającym żadnych efektów ubocznych, naturalnym i za tanim lekiem, by utrzymać się na rynku.

Koszty gruntowego przebadania środków roślinnych są zbyt wysokie, a później czerpane zyski z ich sprzedaży zbyt niskie, by w ogóle zajmować się ich popularyzacją.

W aptekach strofantyna dostępna jest jedynie w postaci homeopatycznych preparatów bez recepty, w których zawartość środka leczniczego jest tu zbyt niska, aby jego działanie było widoczne.

Można także pokusić się o otrzymanie recepty od lekarza na tzw. nalewkę macierzystą z wyższą zawartością strofantyny.

Ponadto warto poszukać aptek (zwłaszcza w Niemczech), które na receptę przygotują preparat ze strofantyną G o właściwościach pierwotnych, tych, które miały leki usunięte z rynku.

Zdobycie strofantyny wymaga trochę zachodu, ale warto ją mieć zawsze przy sobie, ponieważ ten naturalny i bezpieczny środek może uratować nam życie…

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

P.S. Informacje przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami i poglądami. Nie są pisane przez lekarza. Nie są one fachową opinią, ani poradą medyczną. Nie mogą zastąpić opinii i wiedzy pracownika służby zdrowia, np. lekarza. Wszelkie rady, które są na mojej stronie stosujesz wyłącznie na własną odpowiedzialność.

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach