Sytuacja, w której się znaleźliśmy, nie jest łatwa. Tak naprawdę w stosunku do zewnętrznych represji odzwierciedla się poziom naszego uwikłania w system. Świadomy obserwator z łatwością rozróżni reakcje wynikające z lęku i strachu.

W ostatnich dniach okazuje się jednak, że do spektrum zachowań ludzkich po jednej stronie barykady (społeczeństwo) w opozycji postawić można ludzi z “tłumu”, działających w imię naszej “ochrony” i pilnujących respektowania przez nas obostrzeń.

Mowa oczywiście o służbach mundurowych.

Jednostkowe, udokumentowane przypadki autentycznych represji na obywatelach co dzień trafiają do mediów społecznościowych, a polska policja traci w oczach Polaków z dnia na dzień.

Pamiętajmy, że oddając się służbie, podlegają oni pewnym narzuconym rygorom i naciskom, co jednak nie może tłumaczyć szerzącej się pladze nadużyć.

Przeżywają swoje własne lęki i mają własne motywacje.

Zastanówmy się jednak, co w sytuacji, jeśli obecny stan rzeczy jest stanem pożądanym przez obserwatorów “z góry”.

To znaczy, jeśli w ten sposób w samych służbach następuje w tym momencie selekcja, która za zadanie wyłonić ma te jednostki, które w przypadku zastosowania jeszcze większych obostrzeń, bądź – na przykład – przymusu szczepień, będą towarzyszyły lekarzom, czy inspektorom sanitarnym podczas “domowych wizyt”.

Jednostki, które nie cofną się przed użyciem środków przymusu bezpośredniego w przypadku zatrzymania nielegalnego spacerowicza, rowerzysty, czy biegacza.

covid-19.jpg
foto.depositphotos.com

Polska historia zna z historii służby, które bezrefleksyjnie oddane były partyjnym przykazom i nie musimy wcale szukać daleko – wystarczy zajrzeć w lata osiemdziesiąte.

Oczywiście, wszyscy jesteśmy inni i wszyscy kierujemy się odmiennymi motywacjami, temperamentami, mamy inne historie i z innych środowisk się wywodzimy.

Osoby, które są w stanie zadać przemoc drugiemu człowiekowi w literze prawa, same mają swoje, często ogromnie silne uwarunkowania, wzorce i uzależnienia.

Takich osób nie należy sądzić, a współczuć z nimi, choć w żadnym wypadku nie można akceptować sposobu, w jaki postępują.

Być może osób o takim właśnie profilu szukają ich zwierzchnicy.

To porażające, że rzecznik komendy głównej policji w odpowiedzi na wszystkie te nagrania publikuje odpowiedź, mówiącą, że pokazują one jedynie “szczątkowe urywki akcji”.

To dobitnie wskazuje kierunek, w którym zmierza nasza sytuacja.

Jeśli dodać do tego fakt zbrojenia się policji na potęgę (choćby armatki wodne), można zadać sobie pytanie – na co właściwie przygotowuje się nasz rząd?

Jaki cel ma determinacja w przeprowadzenie wyborów KONIECZNIE w trakcie epidemii?

Czy włodarze naszego narodu nie zdają sobie sprawy, że wszelkie obostrzenia i irracjonalne decyzje wprowadzane na nocnych posiedzeniach sejmu zwalają ich notowania na łeb na szyję?

Czy oni mają Polaków za idiotów?

Trudno pozbyć się takiego wrażenia, choć z drugiej strony znając przebiegłość i zajadłość naszej władzy, należy zadać sobie raczej pytanie, dlaczego decydują się używać takich środków POMIMO wiedzy, że szkodzą sobie tym samym.

Niestety to rozpoznanie nie napawa w żadnym stopniu optymizmem, bo postępowanie rządu w myśl zasady “po nas choćby potop”, może wskazywać na to, że po tej sytuacji, rzeczywiście sam potop jest planowany.

Potop, czyli? Władza totalna pod przykrywką dbania o zdrowie narodu?

Z trwogą obserwować można sytuację i informacje, płynące z całego świata.

Ciekawą przyszłość nam planują elity.

Da się słyszeć głosy wprowadzenia w szkołach przymusowych kart szczepień dla dzieci, bez których dziecko nie będzie mogło brać udziału w zajęciach.

Głosy, że wyjście z kwarantanny będzie możliwe jedynie po podaniu szczepionki albo jeszcze lepiej – że obywatele będą trzymani w domach do momentu, kiedy nie będzie możliwości podania im szczepionek, czyli do czasu ich wynalezienia (sic!).

Europa (i nie tylko) popadła w totalną korona-paranoję.

To budujące, że co bardziej świadomie obywatele, organizują oddolne inicjatywy, by nie poddawać się reżimowym sankcjom i tylko czekać na moment, gdy represje staną się tak silne, że ludzie po prostu przestaną wytrzymywać w swoich własnych domach i zaczną wzniecać aktywny sprzeciw wobec decyzji władz.

Sam koronawirus również jest kwestią o tyle ciekawą, co dającą do myślenia.

Rzesze naukowców, lekarzy, biologów, prawdziwych autorytetów z całego świata wypowiada się o COVID-19, jako o sztucznie napompowanej bańce.

Można pokłonić się nad tym stwierdzeniem, uzbrajając się w wiedzę, że podobne wirusy są mieszkańcami ciała każdego człowieka.

Drugą sprawą jest kładzenie nacisku na testy, wykrywające w pacjentach koronawirusa (pamiętajmy, że może być on wykryty praktycznie u każdego!), zupełnie pomijając testy odporności na chorobę po jej przebyciu (tak, takie testy również są możliwe).

Kolejną kwestią jest sama szkodliwość wirusa, który zbiera największe żniwo w osobach z chorobami współistniejącymi, najlepiej seniorów.

Głosy rozsądku mówią, że gdyby z podobną zaciekłością monitorować przebieg i rozwój zwykłej grypy oraz informować o przypadkach zachorowań i zgonów, można by wywołać epidemię znacznie głębszą.

Czy w takim przypadku skala “środków zapobiegawczych” nie jest czasem zdecydowanie na wyrost?

Nie wspominając o zamrożonych gospodarkach, upadających firmach, walutach etc.

Dewaluacji pieniądza, której jeszcze nie widać, a która zbliża się wielkimi, siedmiomilowymi krokami. O co tutaj chodzi?

(13.04.2020 r. koniec części 1)

Czytaj także część 2

♦ Odkrywaj zakryte z nami, wspieraj rozwój portalu KLIK

♦ Współpraca reklamowa na portalu [email protected]

♦ Zareklamuj światu swą działalność, produkty, miejsce, wydarzenie itd. – dodaj swoje ogłoszenie KLIK

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.