Wineta – największe miasto Słowian – zapominane albo w ogóle współczesnym nieznane. W kronikach i rocznikach można znaleźć zapiski, które opisują, że upadek tego miasta miał miejsce około 830 roku i mówi się, że był to upadek największego miasta tamtych czasów. Jednak nie do końca wiadomo, jak do tego doszło. Przyjrzyjmy się bliżej opowieściom o zaginionym mieście Słowian…

Nadmorska lokalizacja

Wineta to był wielki port z latarnią morską, który leżał u ujścia Odry.

Był to duży ośrodek handlowy, o którym po raz pierwszy można przeczytać w relacji Adama z Bremy.

Niestety dokładne położenie miasta jest nieznane, ale wiadomo, że na wyspie Wolin albo na sąsiednich wyspach istniało miasto oraz ośrodek handlu.

Na dawnych mapach można też znaleźć informację, która sugeruje, że była jeszcze jedna wyspa, była położona w Zatoce Pomorskiej.

Zgodnie z zapiskami Adama z Bremy, Wineta znajdowała się u ujścia Odry do Morza Scytyjskiego (dzisiaj Morza Bałtyckiegio).

Miasto to miało być największym miastem ówczesnej Europy oraz wielkim ośrodkiem handlowym, które było zamieszkiwane przez Słowian, Greków oraz inne ludy.

Według Adama z Bremy mieszkańcy Winety byli poganami.

Zgodnie z relacją kronikarza w 1043 roku norweski król Magnus I Dobry prawdopodobnie wyprawił się z wielką flotą na Winetę i zdobył ją.

O Winecie opowiadał także Helmold z Bozowa, który pisał o arcybogatym mieście, które zostało zdobyte i zniszczone przez jednego z duńskich królów.

Do dzisiaj nieznane jest położenie Winety.

Adam z Bremy napisał, że z tego miasta jest niedaleka żegluga do Dymina u ujścia Piany.

W związku z tym najprawdopodobniej Wineta leżała na północnym krańcu wyspy Wolin, na skrzyżowaniu rzeki Dźwiny z dawną drogą Via Antiqua.

Dzisiaj bardzo często Wineta identyfikowana jest z miastem Wolin oraz Jomsborg, ale i tak jednak bardzo wiele przeczy tej lokalizacji.

wineta.jpg
Możliwa lokalizacja Winety na mapie z XVI w. (źródło: internet)

 Pod wodami Zalewu Szczecińskiego?

Wraz z upływem lat w tradycji pisarskiej powstało wiele legend w związku z tym miastem.

Na przykład pojawił się motyw pochłonięcia Winety przez morze, co miało stanowić surową karę za przewinienia, jakich dopuścili się mieszkańcy tego miasta, ale też od czasu do czasu ruiny miasta miały wyłaniać się z głębin morskich.

Taka wersja jest bardzo prawdopodobna, ponieważ poziom mórz ciągle wzrasta i w związku z tym dawne miasto portowe mogło znaleźć się pod wodą.

Przykładem może być Stary Hel, którego ruiny znajdują się dziś w basenie portowym współczesnego Helu.

Natomiast w Zatoce Gdańskiej, w pobliżu Pucka, został znaleziony zatopiony port morski jeszcze z czasów przed katolickich.

Jeśli chodzi o Winetę, to nadal powstają różne propozycje, które dotyczą nowej lokalizacji tego miasta.

Dawne mapy sugerują, że miasto to ukrywa się w wodach Zatoki Pomorskiej, ale też mogło być miastem na innej przybrzeżnej wyspie, poza Wolinem i wyspą Uznam, a którą mógł pochłonąć silny sztorm morski albo powódź.

Grzeszne miasto Wineta…

Jest kilka mitów na temat Winety, ale wszystkie z nich mają wspólny motyw takiego luksusowego, rozwiązłego, cudzołożnego, ale też grzesznego stylu życia mieszkańców miasta, którzy właśnie za to zostali potem ukarani przez powódź, a ona zostawiła ich na dnie Bałtyku.

Są też takie wersje mitu, gdzie Wineta lub część tego miasta jest widoczna ponownie w określonych dniach, a nawet widać je z łodzi, co ma być ostrzeżeniem.

„Wenecja Północy”

Do wglądu dostępne są mapy, które sugerują, że miasto to mogło być rodzajem „północnej Wenecji”, czyli miasta, które przynajmniej częściowo zostało wzniesione na palach.

Takie rozwiązanie mógł wymusić rozwój terytorialny albo postęp morza, który podmywał wyspę.

Niemniej jednak miasto mogło też przypominać swoim rozwiązaniem dawne rozwiązanie weneckie.

wineta-wenecja.jpg
Plan Wenecji z 1565 r. (źródło: internet)

Co mówią źródła?

Ibrahim ibn Jaqub około 965 roku napisał o tym mieście literami arabskimi, co po transkrypcji może oznaczać Weltaba.

Na przełomie lat 1075/80 Adam z Bremy napisał o imperium na wyspie u ujścia rzeki Odry, na wschód od jego diecezji.

Tam właśnie mieli żyć niewolnicy, Barbarzyńcy i Grecy, ale tam również zatrzymywali się dla handlu kupcy saksońscy.

Schronienie miał tutaj też podobno kiedyś znaleźć Harald Sinozęby.

Najstarszy zachowany wariant tego skryptu pochodzi z XII wieku i ma pisownię vimne albo uimne, a drugi najstarszy wariant zapisu jest z około 1200 roku (uimne i iumne albo jumne), gdyż nie ma rozróżnienia pomiędzy V oraz U albo I oraz J w ręcznie pisanej łacinie z tamtego okresu.

Natomiast w młodszych egzemplarzach tego skryptu głównie używano jumne, a w takiej wczesnej formie nowoczesnego druku na określenie miasta Wineta użyto nazwy Julinum oraz Juminem.

Otton z Bambergu w latach 1140 i 1159 zapisał przy użyciu nazwy Julin oznaczenie średniowiecznego miejsca, które znajdowało się w miejscu późniejszego miasta Wolin.

W kolejnych latach 1163/1168 Helmold z Bosau skopiował prawie słowo w słowo odpowiednie zdania z opisu Adama z Bremy.

Najstarszy zachowany oryginał kroniki (około 1300 rok), którą napisał Helmold z Bosau, w miejscu nazwy miasta znajduje się Uineta, co jest skrótem od Iumenta albo Iumneta.

Natomiast w młodszych egzemplarzach w tekście jest Jumneta, ale w nagłówku danego rozdziału, i to we wszystkich kopiach, jest nazwa Vinneta.

Są pewne informacje, ale jest ich niewiele, o tym, że Wineta przeżywała rozkwit około VIII wieku.

Jak na tamte czasy, miasto było bardzo duże, ponieważ mogło liczyć od 40 000 do 60 000 mieszkańców, a w związku z tym, że  było bogate, to nazywano je Konstantynopolem Północy.

Niestety nie wiadomo do końca, jakiego byli wyzwania.

Możliwe jest, że mogli to być arianie albo chrześcijanie obrządku wschodniego, ale najprawdopodobniej byli to poganie, ponieważ w tamtych czasach dalej na wschód istniały nadal pogańskie kraje.

Legenda o mieście Wineta

Legenda o Winecie mówi, że u północnych wybrzeży wyspy Uznam można zobaczyć w morzu w czasie morskiej ciszy ruiny dawnego, ale też wielkiego miasta.

Właśnie tam znajdowało się sławne na cały świat miasto Wineta, które zostało zniszczone przed tysiącem albo i więcej laty w związku z rozpustą i pychą mieszkańców.

Miasto to było prawie tak wielkie, jak Konstantynopol, a zamieszkiwali go Grecy, Słowianie, Wenedowie, Sasi oraz wiele innych narodów.

Każdy z nich wyznawał różne religie, a chrześcijanami byli tylko Sasi, ale nie wolno im było otwarcie wyznawać swojej wiary, ponieważ tylko oficjalnie czczono tam pogańskich bogów.

Jednak pomimo pogaństwa mieszkańcy Winety byli przyzwoici, ale też skromni i wierni swoim obyczajom, a do tego odznaczali się nadzwyczajną gościnnością wobec obcych i nikt im nie dorównywał.

Mieszkańcy miasta uprawiali wielki handel, a w ich kramach można było znaleźć najrzadsze, ale też najbardziej kosztowne towary i każdego roku przybywali do nich statki i kupcy ze wszystkich stron świata.

W związku z tym w mieście znajdowało się bogactwo, prowadzono luksusowe życie, gdyż bramy miasta były wykonane ze spiżu, dzwony ze srebra, a srebro w mieście było bardzo powszechne, ponieważ najbardziej pospolite przedmioty były z niego wykonane, a na ulicach dzieci bawiły się twardymi talarami.

W wyniku bogactwa i pogańskiej bezbożności doprowadzono to wielkie i piękne miasto do zguby.

Kiedy blask i bogactwo się skończyło, to wśród mieszkańców zapanowała wielka niezgoda.

Każdy z danego narodu chciał mieć pierwszeństwo przed innymi, a przez to bardzo często dochodziło do walk.

Dlatego niektórzy wzywali na pomoc Szwedów, a inni Duńczyków, a ci chętnie przybywali, aby zdobyć wielkie łupy.

Następnie zniszczyli miasto i wszystko zrabowali, a nastąpić to miało w czasach panowania wielkiego cesarza Karola.

Byli też inni, którzy mówili, że miasto nie zostało zdobyte przez wrogów, ale upadło w  inny sposób.

Mieszkańcy Winety tak pławili się w bogactwie, że z czystej rozpusty nawet zaczęli próbować ludzkie mięso.

To zaś wywołało gniew bogów, którzy na rozpustne miasto zesłali ogromne fale morskie, które zatopiły Winetę.

Później zaś nad to zatopione rumowisko przybyli Szwedzi na statkach z wyspy Gotland i wydobyli stamtąd duże ilości złota, srebra i cyny, a także piękny marmur.

Następnie znaleźli, wydobyli i wywieźli do Visby na wyspie Gotland spiżowe bramy miejskie i tam właśnie przeniósł się handel z Winety.

Miejsce, gdzie kiedyś znajdowało się miasto, można jeszcze zobaczyć, jeśli płynie się z Wolgastu Pianą, a potem skieruje się wzdłuż brzegów wyspy Uznam, w odległości jakichś 2 mil, koło wsi Damerow.

Tam w spokojnym morzu w głębinach morskich można zobaczyć ogromną ilość kamieni, marmurowe kolumny i fundamenty.

To są właśnie gruzy zatopionej Winety.

Jej dawne małe uliczki wysypane są kamieniami, a wielkie kamienie pokazują, gdzie znajdowały się narożniki ulic i gdzie były fundamenty domów.

Są też rumowiska wielkie i wysokie, a to były świątynie i ratusz, ale też wiele kamieni leży w takim porządku, jakby były przygotowane do budowy nowych domów, gdy miasto ponownie wydobędzie się z głębin morskich.

Trudno jest określić, jaką długość miało miasto, ponieważ grunt na pewnej odległości obsuwa się w głębiny morskie, bruk ulic, częściowo porośnięty wodorostami, schodzi w głąb, a częściowo zasypany jest piaskiem i przez to staje się niewidoczny.

Jeśli chodzi o szerokość miasta, to jest ona bardzo duża – tak jak Stralsundu albo Rostoku, a nawet jak Lubeki.

W zatopionej Winecie nadal widoczne jest życie.

Jeśli woda jest spokojna, to w głębinach można zobaczyć piękne obrazy.

Wielkie postacie w długich szatach snują się po ulicach.

Bardzo często siedzą w złotych powozach lub na wielkich czarnych koniach.

Czasami poruszają się szybko lub powoli, tak jak w żałobnym kondukcie i czasami można nawet zobaczyć, jak składają trumnę do grobu.

Z kolei, gdy wieczorem jest cisza, to można usłyszeć srebrne dzwony miasta, które dzwonią na nieszpory.

Natomiast w wielkanocny ranek, gdy był koniec Winety, można zobaczyć całe miasto, jakim kiedyś ono było.

Wychodzi z wody, jako cień miasta zniszczonego za rozpustę i bezbożność.

Pojawiają się wszystkie domy, kościoły, bramy i mosty powstałe z ruin.

Gdy jednak jest noc i sztormowa pogoda, to do tego rumowiska nie może się zbliżyć żaden człowiek i statek, gdyż wtedy każdy statek zostaje zrzucony na skały, gdzie zostanie rozbity, a do tego nikt nie ujdzie z życiem.

Poza tym z pobliskiej wioski Loddin prowadzi dzisiaj stara droga do tego rumowiska, która, jak kiedyś, nazywana była „drogą do Winety”.

Jak pisano jeszcze o Winecie?

O Winecie pisał też Adam z Bremy w swojej głośnej historii kościoła.

Za Lucicami jest rzeka Odra, która jest najobfitszą rzek Słowiańszczyzny, a w jej ujściu jest sławne miasto Wineta, które jest uczęszczane często przez barbarzyńców oraz Greków.

Jest to największe z miast, jakie są w Europie, a zamieszkują je Słowianie z innymi narodami, Grekami i barbarzyńcami, a także i przybysze sascy i mogą tam przebywać pod warunkiem, że nie będą występowali z przejawami swojego chrześcijaństwa, gdyż mieszkańcy podlegają jeszcze błędom pogaństwa.

Poza tym jest to lud z dużą ilością obyczajów, a także gościnny i ma różne wygody oraz niezwykłości.

Tam znajduje się latarnia morska, która przez mieszkańców jest nazywana ogniem greckim, a obmyślił ją Solinus.

Tam właśnie pokazuje się Neptuna na trzy sposoby, ponieważ każda z wysp jest przez trzy morza oblewana, które jedno jest zielone, drugie białe, a trzecie wzburzone i sztormami nawiedzane.

Wineta – największe miasto Słowian?

Zgodnie z legendą miasto Wineta było największym miastem słowiańskim, a w rzeczywistości było w IX wieku jednym z głównych centrów handlowych na Bałtyku, a w X wieku mieszkało tam już około 8000 mieszkańców.

Przeprowadzone wykopaliska pozwoliły stwierdzić, że Wineta miała długość około czterech kilometrów wzdłuż rzeki Dźwiny, a wykopaliska ciągnęły się, aż do „Srebrnej Góry” na północ od Wolina.

Podczas budowania nowego mostu w 1990 roku zostały też odkryte inne znaleziska.

Współczesne poszukiwania

Numer 1

Zgodnie z przekazem z legendy Wineta została zatopiona przed Koserow. W.F. Gadebusch znany świnoujski kronikarz w swojej „Kronice wyspy Uznam”, udowadniał tę tezę w następujący sposób:

  • kamienie z Rafy Wineta koło Koserow, które zostały wbudowane w świnoujski falochron, wykazały ślady obróbki przez człowieka;
  • Wolin, który jest oddalony cztery mile od morza i leży nad zamuloną oraz piaszczystą rzeką, nie mógł nigdy być handlowym miastem trzech mórz, jak to pisał Adam z Bremy;
  • różne przekazy pokazują, że Wineta mogła leżeć w pobliżu ujścia Piany;
  • opisane przez Adama z Bremy trzy morza można wyjaśnić w następujący sposób: Wineta leżała na wysuniętym cyplu przed Damerow, gdzie z jednej strony miała wiatr, a z drugiej spokojne jezioro, a na południu Scytyjskie Bagna;
  • historyk David Chyträus w „Chronicon Saxiniae” z XVI wieku pisał, że Wineta leży u brzegów rzeki Piany w pobliżu Damerow;
  • kraina zamieszkała przez Winetów to wyspa Uznam, a wtedy Julin na wyspie Wolin był zamieszkały przez Pomorzan.

Numer 2

Urodzony w 1921 roku w Sławnie na Pomorzu (politolog, polityk, twórca patologii komórkowej, współtwórca nowoczesnej antropologii i etnologii) – Rudolf Virchow twierdził, że Wolin przed tysiącem lat był wielkim i potężnym miastem, zamieszkiwanym przez około 10 000 mieszkańców.

Był on przekonany, że Winetą jest Wolin.

Badania w tym kierunku prowadził szczeciński archeolog Władysław Filipowiak i zebrał około 50 000 znalezisk, które popierały tezę Virchow’a.

Numer 3

Nowsza hipoteza głosi, że Wineta znajdowała się koło Barth (Goldmann i Wermusch). Zgodnie z tą tezą Piana kiedyś nie wpadała do Zalewu.

Stara dolina Odry miała prowadzić bardziej przez Anklamoraz Demmin do Barth. Natomiast Piana wpadała do Zartoki Barth.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie