Współczesny świat ma obsesję na punkcie cyfrowych gadżetów: smartfonów, tabletów i innych urządzeń. Wraz z nimi w życie milionów wkracza cyfrowy wirus otępienny. I to nie jest żart, to diagnoza XXI wieku, która dotyczy coraz to młodszych pokoleń.

Choroba XXI wieku

W 2007 roku specjaliści zauważyli, że z roku na rok coraz więcej dzieci tzw. przedstawicieli cyfrowego pokolenia cierpi na deficyt uwagi, problemy z pamięcią, niski poziom samokontroli, upośledzenie funkcji poznawczych, depresję i zmęczenie.

cyfrowe-pokolenie.jpg
Cyfrowe pokolenie foto.123rf.com

Badania pokazują, że w mózgach młodego cyfrowego pokolenia można zaobserwować zmiany podobne do tych, które pojawiają się po poważnym urazie mózgu lub we wczesnym stadium demencji, która zwykle rozwija się w starszym wieku.

Trudno w to uwierzyć, ale przeciętny siedmioletni Europejczyk spędził już ponad rok przed ekranem komputera (w rozliczeniu 24 godziny na dobę), a 18-latek więcej niż cztery lata!

Różnica pokoleń? Tak, ale…

Ktoś może powiedzieć – ale teraz czasy są inne, dzieci są inne, inaczej się je wychowuje itp.

Tak – dzieci są może i inne, ale ich mózg wciąż jest taki sam jak u rówieśników sprzed kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu i kilkuset lat.

Wszystkie nasze myśli, działania i rozwiązania złożonych problemów pozostawiają ślad w naszym mózgu.

Nic nie może zastąpić tego, co dzieci czerpią z własnego, wolnego i niezależnego myślenia, kiedy eksplorują świat fizyczny i napotykają coś nowego – twierdzi brytyjska profesor psychologii Tanya Biron.

W ciągu ostatnich 50 lat aktywności dzieci poza domem została zredukowana o 90%.

cyfrowe-otępienie.jpg
Cyfrowe otępienie foto.123rf.com

Ich świat skurczył się do ekranu komputera i smartfonu.

Dzieci zapomniały i, co gorsza, często po prostu nie wiedzą, jak to jest biegać w deszczu i skakać po kałużach, wspinać się na drzewa, grać w klasy lub po prostu rozmawiać ze sobą.

Siedzą godzinami pochowani w domach przed swoimi cyfrowymi urządzeniami.

Nie rozwijają mięśni, nie mają świadomości ryzyka, które czeka na nich poza murami, nie wchodzą w bezpośrednie interakcje z przyjaciółmi.

Niesamowite jest to, jak szybko utworzyło się nowe środowisko osób, które nie mają namacalnego kontaktu ze smakami, zapachami i dźwiękami otaczającego ich świata.

Są powody do zmartwień

Mamy się, czym martwić, ponieważ mózg rozwija się w zetknięciu z zewnętrznymi bodźcami, a im ich więcej, tym lepiej dla mózgu.

Dlatego bardzo ważne jest, aby dzieci badały świat fizycznie, a nie wirtualnie.

Każdy potrzebuje zdrowego, rozwijającego się mózgu.

Poza tym dziecko potrzebuje pełnego, zdrowego snu.

Tymczasem przedstawiciele cyfrowego pokolenia nie są w stanie oderwać się od gier komputerowych lub wyłączyć Internetu.

uzależnienie-cyfrowe.jpg
foto.123rf.com

To znacznie skraca czas snu i prowadzi do wielu zaburzeń.

Co się dzieje z mózgiem, gdy jesteś zmęczony i boli Cię głowa?

Jak prawidłowo może rozwijać się dziecko, które jest niewsypane?

Czy wtedy zadania szkolne „wchodzą” mu do głowy?

Technologia cyfrowa to prosty krok do budowania problemów z pamięcią.

Monotonne przebywanie w Internecie sprawia, że dziecko nie zdobywa zewnętrznych doświadczeń, których potrzebuje, aby rozwinąć ważne części mózgu odpowiedzialne za empatię, samokontrolę, podejmowanie decyzji.

A co nie działa po prostu umiera.

Dzieci nie są przyzwyczajone do zapamiętywania informacji – łatwiej im znaleźć je w internetowych wyszukiwarkach.

Cyfrowy świat nie szkoli pamięci, ale ją miażdży.

Pozorna mądrość

Wiele osób uważa, że dzieci stały się znacznie mądrzejsze dzięki Internetowi, że wirtualny świat otworzył przed nimi nowe możliwości.

Cóż… fakty są takie, że współcześni jedenastolatkowie wykonują zadania na poziomie, który 30 lat temu reprezentowały dzieci ośmio- lub dziewięcioletnie.

Psychologowie podkreślają, że jednym z głównych powodów takiego stanu jest życie w wirtualnym świecie, ponieważ technologie cyfrowe infantylizują mózg.

Jedynym ratunkiem jest po prostu ograniczenie dzieciom czasu korzystania ze wszystkich cyfrowych gadżetów.

ograniczenie-komputer.jpg
foto.123rf.com

Sam Steve Jobs zabronił dzieciom korzystania z iPada i używania innych cyfrowych gadżetów w nocy oraz w weekendy.

Z kolei synowie twórcy serwisów Blogger i Twitter mogą korzystać z tabletów i smartfonów nie więcej niż przez 1 godzinę dziennie.

Dbajmy o przyszłość młodego pokolenia.

Nie bójmy się ustalania zasad i stawiania ograniczeń dzieciom w używaniu laptopów, telefonów, tabletów itp.

Miejmy na uwadze to, co ich czeka za 10-20 lat, jeśli dziś spędzają pół dnia przed ekranami swoich ultranowoczesnych gadżetów…

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach