Mówi się, że żyjemy w czasach wzrostu, globalnego przebudzenia. Odkrycia Nowej Nauki, fizyki kwantowej, postępująca próba unifikacji oraz coraz śmielej szerzące się przekonanie, że świat fizyczny jest reprezentacją znacznie subtelniejszych form energii, doprowadzają nas do pytań o naszą własną naturę i miejsce we wszechświecie.

Szukamy odpowiedzi na zagadnienia, które wraz z osobistym wzrostem, nieuniknione pojawiają się w naszych sercach i umysłach.

Chcemy złapać coś, co pomoże nam zrozumieć procesy rządzące światem i nami samymi.

Odkrywamy, że jako ludzie jesteśmy czymś więcej, niż zbiorem myśli, odczuć, mechanicznych zależności ciała i iskrzących w mózgu neuronów.

W zależności od doświadczeń, środowiska w którym żyjemy i w którym się wychowaliśmy, samej formy wychowania i wielu innych, mniej lub bardziej istotnych czynników – nasze wnioski różnią się od siebie.

Rodzimy się przecież z różnymi talentami, potrzebami, temperamentami, jesteśmy tym niejako uwarunkowani, naznaczeni od samego początku naszej ziemskiej drogi.

Te wszystkie rzeczy, niejednokrotnie, budzą w nas poczucia oddzielenia, oddalenia, dysharmonii, samotności, opuszczenia i odrzucenia.

A przecież jest zupełnie odwrotnie, na najgłębszym z możliwych poziomów – stanowimy jedność.

Jako jednostki jesteśmy teraz w punkcie, w którym zaczynamy sobie zdawać sprawę, że wszelkie autorytety, mistrzowie, idee i koncepcje były nam potrzebne jedynie, by na powrót zwrócić się ku nam samym.

Ten niezwykle popularny obecnie duchowy nurt, nazywany życiem w przestrzeni serca, czy – od innej strony – wkroczeniem do Nowej Ziemi jest niczym innym jak powtórnym zjednoczeniem siebie w sobie.

Końcem poszukiwań Boga gdzieś na zewnątrz, a odnalezieniem go w środku.

Odkrycie wewnętrznego potencjału.

Integracja dotychczasowej drogi doświadczenia pozwala nam poszerzyć horyzonty, zaakceptować i z pokorą przyjąć fakt, że absolutnie wszystko, co stało się i nastanie w naszym życiu stanowi doskonałą wypadkową wszelkich sił, działających w świecie.

Zmiana perspektywy pozwala otworzyć się i ustanowić zupełnie nowe prawa.

Od teraz to my – jako jednostki – stanowimy podstawę, a wszelkie podjęte na zewnątrz działania są pragnieniem ekspresji, wyrazu, wzbogacenia swojego indywidualnego doświadczenia – a poprzez nie – wzbogacania Całości.

Jest taka opowieść, w której Bóg zapragnął wyrazić się i doświadczyć samego siebie pod postacią aspektów – nas – istot ludzkich.

Zapragnął zgłębić w doświadczeniu swoją doskonałość.

Według tej opowieści to jedyny powód istnienia.

Kiedy wchodzimy na ścieżkę duchowego wzrostu, docieramy do momentu, w którym jesteśmy gotowi do konfrontacji z naszą przeszłością.

Jesteśmy gotowi przyjąć, że krzywdy, których doświadczaliśmy zadziały się nie z naszej winy i nie jesteśmy odpowiedzialni za całe zło świata.

Rozumiemy swoje postawy, akceptujemy prawa rządzące naszym społeczeństwem nawet jeśli nie zgadzamy się z nimi.

Uważamy, że pojawiliśmy się tutaj i teraz, dokładnie w tym punkcie historii w bardzo konkretnym celu.

Być może sami wybraliśmy ten cel, być może właśnie go odkrywamy, a być może zaufaliśmy już prowadzeniu naszej duszy, nadduszy, czy innej wielkiej sile i przestaliśmy się nad tym zastanawiać.

To w gruncie rzeczy nasz wybór.

Przestajemy być ofiarami, bierzemy za siebie odpowiedzialność. Decydujemy.

Stawiamy granice.

Asertywność i uczciwość nie są już dla nas sloganami, a stają się życiowymi postawami.

Budzimy się. Stajemy się Ludźmi.

Poprzez swoje własne, indywidualne pragnienie doskonalenia  i wyrażania się w talentach, wzbogacamy kolektyw.

Zbieramy wokół siebie innych, podobnie czujących.

Nagle zaczynamy zauważać, że idee, których ziszczenia tak ogromnie kiedyś pragnęliśmy i obraz siebie do którego tak dążyliśmy – zaczyna się realizować ot tak, po prostu, bez wysiłku, można zaryzykować nawet – bez naszego udziału.

Nie skupiamy się, by być dobrymi, pomocnymi, uśmiechniętymi, nie skupiamy się, by być odbierani przez otoczenie w jakikolwiek sposób, nie modlimy się o manifestacje jakichś materialnych dóbr, czy osób w naszym środowisku.

To po prostu się dzieje, a my zaczynamy rozumieć, że od zawsze chodziło właśnie o to.

Cała nasza droga, od narodzin do punktu, w którym jesteśmy była po to, byśmy mogli się uświadomić.

Zawsze chodzi o doświadczenie, zrozumienie i zintegrowanie swojej istoty.

O niejako, ponowne narodzenie, o życie w spójności ze swoimi wartościami i wewnętrzną prawdą.

Jesteśmy tą samą osobą, a jednak kompletnie kimś innym.

Wszechświat w końcu zaczął nam odpowiadać.

Tak naprawdę zawsze to robił, ale teraz widzimy to gołym okiem.

Jesteśmy w domu. Ciągle byliśmy. Nie ma czegoś takiego jak „nie być w domu”.

Z tą mądrością idziemy dalej, otwarci, gotowi traktować wszystko co dzieje się w naszym życiu jak lekcję o nas samych.

Nasza wędrówka nabiera tempa…

Czytaj także: CZY TWOJA DUSZA CZEKA NA PRZEBUDZENIE?

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.